Polskie firmy taksówkarskie znikają z rynku. Kto na tym zyskuje?

Tylko w I półroczu z rejestrów wykreślono blisko 1,2 tysiąca firm taksówkarskich – informuje piątkowa „Rzeczpospolita”. Kosztem tradycyjnych korporacji w siłę rosną Uber i Bolt. Ale prawdziwym wygranym są pośrednicy zapewniający kierowców dla dużych platform.
Spośród firm wykreślonych z rejestrów, zdecydowana większość to jednoosobowe działalności gospodarcze. Ale znikały też całe korporacje, zamykając biznes lub będąc przejmowanymi przez nową konkurencję, a więc platformy łączące pasażerów i kierowców – pisze gazeta.
„Rz” wskazuje, że zjawisko to trwa od lat. Rynek taksówkowy nad Wisłą przechodzi całkowitą metamorfozę – zawodowych taksówkarzy z jednoosobową działalnością gospodarczą, pracujących dla korporacji, zastępują platformy przewozowe, jak Uber, Bolt czy FreeNow. Potwierdzają to statystyki. Od 2019 r. do dziś z branży zniknęło 7 tys. firm taksówkarskich, czyli ok. 13 procent wszystkich.
Największymi beneficjentami tej rewolucji są jednak pośrednicy zapewniający kierowców dla dużych platform. Takie firmy, jak Natviol, Fobest, Avalon czy Eternis, nie są szeroko znane, ale to one rozdają karty na rynku taksówkowym, zatrudniając pracowników – jak same to określają – w oparciu o model „gig economy”, czyli pracę elastyczną i zlecenia – podkreśla „Rzeczpospolita”.
Źródło: PAP






