„Pompa diaboli”. Ważny list przed koncertami księdza DJ-a Gdańsku i Opolu

Padre-Guilherme.jpg
fot.prtscr/youtube/ padre guilherme

Muzyka elektroniczna, która wprowadza ludzi w rytmiczny trans; niekatolickie poglądy na moralność księdza, który stał się idolem młodzieży jako DJ... Dlaczego władze kościelne w Gdańsku i Opolu chcą "ewangelizować" poprzez takie dziwactwa? Takie pytanie stawiają w bardzo ważnym artykule polscy duchowni i świeccy.

Artykuł pt. "Kilka uwag w sprawie ks. DJ-a Guilherme Peixoto" ukazał się na łamach Magazynu Verbum. Jego autorami są o. dr. Wojciech Surówka i Karolina Staszak z tegoż magazynu, a także ks. Marcin Węcławski (proboszcz parafii na Wildzie w Poznaniu), dr Małgorzata Sołtyk (dwumiesięcznik ewangelizacyjny „Trwajcie w miłości”), dr Artur Dąbrowski (prezes Akcji Katolickiej Diecezji Częstochowskiej) oraz Łukasz Kobeszko (filozof i publicysta, m. in. Aleteia i Christianitas)

Autorzy przypominają, że w tym roku odbędą się w Polsce dwa koncerty ks. Guilherme Peixoto, który występuje publicznie jako DJ Padre Guilherme. Pierwszy koncert odbędzie się w Gdańsku 15 sierpnia, drugi 4 września w Opolu. Oba koncerty są promowane przez władze kościelne. O sprawie gdańskiej pisaliśmy w PCh24 - w ramach jednego festiwalu obecni mają być właśnie ksiądz DJ oraz kardynał Robert Sarah, autor książek o milczeniu i godności liturgii. Pisaliśmy w tej kwestii do władz archidiecezji oraz do KEP. W KEP usłyszeliśmy, że to problematyka archidiecezji; archidiecezja nasze pytania zignorowała.

Zróbmy to razem!

Sygnatariusze artykułu na łamach Verbum celnie zauważyli, że w takich inicjatywach, jak koncerty ks. Peixoto, główną rolę w praktyce odgrywa sama muzyka, strona wizualna czy ogólny klimat. "Afirmatywne podejście do prób ewangelizacyjnych z użyciem muzyki elektronicznej, wynika z założenia, że dla ludzkiej percepcji pierwszoplanowy jest przekaz słowny. Uważa się, że skoro podczas takich koncertów z głośników słychać wersy zaczerpnięte z Pisma Świętego, to na pewno zostaną one przez młodych ludzi usłyszane i przyjęte. Nie bierze się pod uwagę samej muzyki, strony wizualnej koncertu, jak i całego klimatu wydarzenia. Wszystkie te elementy mają rzekomo na celu jedynie dobrze usposobić odbiorców do przyjęcia Ewangelii" - napisali. 

"[M]uzyka elektroniczna, zupełnie niezależnie od tekstowych ozdobników, oddziałuje bezpośrednio na fale mózgowe w taki sposób, że może nawet wywołać zmianę stanu świadomości słuchaczy. Koncerty muzyki elektronicznej są porównywane (przez ich zwolenników!) do szamańskich rytuałów. Podobieństwo dotyczy nie tylko miarowych rytmów, które mogą wprowadzić odbiorców w trans, ale także roli „mistrza ceremonii” – zarówno szaman, jak i DJ panując nad dźwiękami, dosłownie panuje nad ludźmi, którzy tworzą coś w rodzaju wprowadzonej w uniesienie wspólnoty. Chrześcijanie nie powinni bagatelizować, jak wielki potencjał zniewolenia człowieka przez rytm ma muzyka elektroniczna. Natomiast pomysł, by posługiwać się takim potencjalnie zniewalającym środkiem dla osiągnięcia „ewangelizacyjnego” celu, wydaje się po prostu niestosowny – Dobrą Nowinę można przyjąć tylko w wolności. Wolność osoby jest nieporównywalnie ważniejsza niż liberalizm w kwestiach doboru narzędzi „ewangelizacyjnych”" - zaznaczyli.

Wskazali następnie, że u młodych ludzi wywołuje się w sposób sztuczny trans, sugerując, jakoby było to doświadczenie religijne. "Tak samo sprawa wygląda z uwielbieniem Boga przy dźwiękach muzyki elektronicznej – sztucznie wywoływany trans nie jest żadnym stanem mistycznym, ale za taki może uchodzić w odbiorze uczestników koncertu. Tego typu wydarzenia kształtują w młodych ludziach konkretne wyobrażenie o przeżyciu religijnym, a wyobrażenie to jest po prostu fałszywe. Aprobując i promując uwielbienie przy muzyce elektronicznej oduczamy młodzież właściwego przeżywania modlitwy, w tym liturgii – a potem będziemy się dziwić, że młodzi porzucają Kościół, w którym nie potrafią się odnaleźć..." - czytamy w tekście. 

Autorzy napisali, że dla ewangelizacji konieczna jest wspólnotowość, ale ta wspólnotowość musi być dobrze rozumiana - nie tak, jak na koncertach ks. Peixoto.

"Również dla (sub)kultury, którą promuje ks. Peixoto, niezwykle ważna jest wspólnotowość, chodzi jednak o coś zupełnie innego – o tłum zjednoczony w irracjonalnym uniesieniu, uzależniony od kolejnych wyrzutów dopaminy, które prowokuje DJ. Jest to jedności zbudowana nie poprzez świadomy i wolny wybór Jezusa Chrystusa, lecz poprzez rytm, który opanowuje ciała uczestników i usypia ich umysły. Nie powinniśmy pod szyldem „ewangelizacji” przyzwyczajać młodych ludzi do takiego doświadczenia – tym bardziej, że ono wcale nie jest powszechnie znane. Oby się nie okazało, że zamiast ewangelizować młodych, polecamy im duchowo szkodliwą (sub)kulturę muzyczną, która sama potrzebuje nawrócenia, a nie kościelnej legitymacji" - wskazali. 

Dalej zwrócili uwagę na myśl kardynała Józefa Ratzingera, który odwoływał się z kolei do pism Hugo Rahnera (uwaga! nie mylić z Karlem Rahnerem). Otóż Hugo Rahner przypominał, że w rycie chrzcielnym zawiera się wyrzeczenie się «pompa diaboli», czyli, można powiedzieć, «ceremonii» albo «przepychu» diabła. Wówczas chodziło o pogańskie teatry albo igrzyska. Dziś można to przenieść na współczesne chore zjawiska kulturowe. 

"Nie każdą kulturę da się nawrócić, ponieważ to, co dziś określa się tym mianem, de facto bywa – jak słusznie zauważa kardynał – chorobą. Kultury, która jest raczej chorobą, nie wystarczy wymieszać z przekazem Ewangelii, aby stała się kulturą chrześcijańską. Ażeby odróżnić jedno od drugiego (kulturę od jej choroby) warto zadawać pytania o korzenie i owoce danego zjawiska" - napisali autorzy. 

Przypomnieli też, że ks. Peixoto wygłaszał w przeszłości błędne nauki w dziedzinie seksualności. "W podcaście Maluco Beleza portugalski kapłan stwierdził, że masturbacja jest osobistą sprawą człowieka, o której nie trzeba rozmawiać w konfesjonale, a akty homoseksualne wzmacniają więź miłości. Dostępność odcinka, w którym padły te słowa, została ograniczona na oryginalnym kanale, nie jest jednak jasne, czy stało się tak dlatego, że ksiądz wycofał się z tej wątpliwej nauki, czy po prostu zorientował się, że przeszkodzi mu ona w zyskaniu aprobaty ze strony kościelnych hierarchów" -zaznaczyli. 

To ma swoje konsekwencje. W końcu tacy ludzie, jak ks. Peixoto, stają się dla młodych idolami - ich poglądy uchodzą za wiążące... 

Jak podkreślili na koniec, ewangelizacja nie polega na zabawianiu. "Organizatorzy koncertów ewangelizacyjnych, podczas których grana jest muzyka elektroniczna, często tłumaczą nieprzekonanym krytykom, że tego właśnie chce młodzież. Rzeczywiście po liczbie uczestników tych wydarzeń można odnieść wrażenie, że są one pożądane. Jednak ewangelizacja nie polega przecież na tym, żeby zaspokajać wszelkie pragnienia młodych ludzi. Każdy dorosły człowiek, który przedstawia jakąś wychowawczą ofertę, sam powinien wiedzieć, dokąd chce zaprowadzić młodzież. A skoro wychowywanie nie polega na zabawianiu, to tym bardziej nie polega na zabawianiu ewangelizacja" - czytamy w tekście.

Wreszcie autorzy zwrócili uwagę, że młodzież słucha rozmaitej muzyki, dlatego myśl, jakoby poprzez muzykę elektroniczną można było dotrzeć do młodzieży w ogóle, jest błędna. Przypomnieli też, że w kilku miejscach na świecie koncerty ks. Peixoto były już odwoływane, a młodzież nierzadko przeciwko nim protestowała...

Całość artykułu - TUTAJ

Źródło: Magazyn Verbum

Pach

Montalegere4-1.jpg
fot.prtscr/youtube/padre guilherm

Co się dzieje w Gdańsku? Ksiądz-skandalista, który gra techno... i kardynał Robert Sarah?!

15 sierpnia tego roku w Gdańsku odbędzie się dziwne wydarzenie. Na Ergo Arenie zbiorą się artyści techno i pop, którzy będą "ewangelizować" przez muzykę. W wydarzeniu bierze też udział... autor książek o znaczeniu ciszy w duchowości, kardynał Robert Sarah. 15 sierpnia na Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu odbędzie się festiwal „Prosta Droga do Boga - Być jak św. Maksymilian”. Gwiazdą wieczoru...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: