Prezydent oskarża Donalda Tuska o kłamstwo. Chodzi o cenzurę w sieci

Karol Nawrocki YT.jpg
Prezydent Karol Nawrocki. Fot. Kancelaria Prezydenta RP / You Tube

Cenzura w sieci na podstawie decyzji urzędnika? Karol Nawrocki stanowczo to odrzuca. Jak zadeklarował, podpisze ustawę o usuwaniu nielegalnych treści w internecie tylko wtedy, kiedy ustawa nie będzie łamać wolności. 

We wtorek Senat przyjął ustawę umożliwiającą usuwanie nielegalnych treści w internecie. Przepisy mają pozwolić na wdrożenie unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).

Prezydent Karol Nawrocki zapytany w czwartek w Polsat News, czy podpisze tę ustawę, powiedział, że tak, o ile trafi na jego biurko „ustawa, która nie będzie łamała wolności, blokowała wolności w sieci”.

Zróbmy to razem!

Zwrócił też uwagę, że podpisał nowelizację Kodeksu karnego wprowadzającą odpowiedzialność karną za patostreaming.

– Nie mam nic przeciwko temu, aby eliminować strony, na których dopuszczono się krzywdzenia dzieci czy takich praktyk w odniesieniu do dzieci, ale proponowane prawo, które ma prowadzić nas w kierunku eliminowania z przestrzeni sieci społecznościowych konkretnych poglądów, które nie są kompatybilne z wyobrażeniami czy to premiera, czy Komisji Europejskiej, jest dla mnie nie do zaakceptowania – powiedział.

Odniósł się także do słów premiera Donalda Tuska z poprzedniego tygodnia, który po atakach w szkołach zwrócił uwagę, że władze nie mają możliwości blokowania treści w internecie.

– Donald Tusk po prostu kłamał w odniesieniu do tej ustawy. Polskie służby mają pełne prawo do diagnozowania, analizowania i blokowania tego typu zachowań w polskiej sieci, a ustawa, która była przygotowana przez ten rząd, to jest oczywiście nakładana kolejna presja na mnie jako na prezydenta Polski, aby doprowadzić do tego, żeby urzędnik mógł decydować o tym, jakie treści są dobre, a jakie treści są niedobre – mówił Nawrocki.

Zgodnie z przegłosowaną we wtorek w Senacie nowelizacją sądy i właściwe organy będą mogły wydawać nakazy dotyczące treści w internecie. Chodzi o sytuacje, gdy w sieci pojawiają się treści niezgodne z prawem, np. związane z oszustwami internetowymi, kradzieżą tożsamości, handlem ludźmi, propagowaniem ustrojów totalitarnych, sprzedażą podróbek oraz nielegalnym handlem towarami.

Dostawcy usług internetowych, w tym np. platformy internetowe, będą musieli blokować wskazane w decyzjach organów treści, ale użytkownicy, których treści ograniczono, będą mogli złożyć wniosek o przywrócenie dostępu – jeśli doszło do błędnej blokady. Przed złożeniem wniosku do organu konieczne będzie skorzystanie z systemu zgłaszania treści u dostawcy usługi.

Rejestr wykorzystywanych do rozpowszechniania nielegalnych treści stron internetowych będzie prowadził prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Od decyzji nakazujących ograniczenie dostępu do nielegalnych treści będzie można odwołać się do sądu powszechnego, który sprawdzi, czy dana treść rzeczywiście narusza prawo. Dlatego też nakazy nie będą wykonywane automatycznie przed możliwością ich zakwestionowania w sądzie.

W szczególnie pilnych przypadkach decyzjom organów może być nadany rygor natychmiastowej wykonalności. Prokurator, policja, Krajowa Administracja Skarbowa oraz Straż Graniczna będą mogli występować o szybkie blokowanie treści naruszających prawo, w tym związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci. 

Źródło: PAP

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: