Prof. Roberto de Mattei: czym jest „stan konieczności” o którym mówi Bractwo św. Piusa X? Co ze święceniami?

barctwo.jpg
fot. YouTube/FSSPX Polska

Poniżej prezentujemy tłumaczenie tekstu prof. Roberto de Mattei, poświęconego „stanowi wyższej konieczności” w Kościele. Tekst został pierwotnie opublikowany na łamach portalu rorate-caeli.blogspot.com.

Chciałbym zastanowić się nad pojęciem, które jest często przywoływane w niejasny i sprzeczny sposób – a nade wszystko, by usprawiedliwić święcenia biskupie, do których doszło 1 lipca 2026 r. w Écône: nad „stanem konieczności”.

Od samego początku należy wyjaśnić podstawowy punkt: nie należy mylić określenia „stan konieczności” z poważnym kryzysem, jaki dzisiaj przechodzi Kościół. Ten kryzys to niezaprzeczalne dane historyczne i socjologiczne. Niektórzy jego początków dopatrują się u papieża Franciszka, inni w okresie posoborowym, jeszcze inni w samym Soborze Watykańskim II. Te historyczne odniesienia zawierają pewną miarę prawdy, ale zjawisko to jest szersze i bardziej odległe w czasie. Już św. Pius X w prorockiej encyklice Pascendi Dominici gregis z 8 września 1907 r. zdiagnozował istnienie szczególnie poważnego zła przenikającego do Kościoła poprzez modernizm.  

Zróbmy to razem!

Profesor Plinio Corrêa de Oliveira w swoim obecnie klasycznym dziele Rewolucja i kontrrewolucja, opublikowanym w 1959 r., sytuował ten kryzys w ramach trwającego od wieków procesu, zaczynającego się od rozpadu średniowiecznej Christianitas. Romano Amerio, w swojej książce Iota Unum. Analiza zmian w Kościele katolickim w XX wieku, opublikowanej w 1985 r., przedstawił szeroką i przenikliwą diagnozę chorób Kościoła jego czasów. W tym samym roku kardynał Joseph Ratzinger, wówczas prefekt Kongregacji Nauki Wiary, wydał Raport o stanie wiary wspólnie z Vittorio Messorim, bijąc na alarm w związku ze stanem współczesnego katolicyzmu. Zostawszy papieżem pod imieniem Benedykt XVI, poświęcił ostatni rok swojego pontyfikatu właśnie kryzysowi wiary. Od tamtego czasu sytuacja pogorszyła się dramatycznie i tylko ktoś, kto jest duchowo i intelektualnie ślepy, mógłby kwestionować dowody tego kryzysu.

Historyczny fakt szczególnie ciężkiego kryzysu w Kościele nie pokrywa się, jednakże z prawną i moralną kategorią „stanu konieczności”. Są to dwa odmienne pojęcia, których nie należy mylić. Stan konieczności zakłada z góry sytuację wyjątkową, ale nie jest z nią tożsamy. Jest to instytucja teologii moralnej i prawa, rozwinięta po to, by zarządzać nadzwyczajnymi sytuacjami, w jakich zwykłe przestrzeganie prawa wydaje się wchodzić w konflikt z dobrem, które samo prawo z założenia ma chronić. Kryzys kościelny może z pewnością stanowić kontekst, w którym powstaje problem stanu konieczności, ale między sytuacją historyczną a osądem moralnym i prawnym istnieje kolejny krok, który wymaga roztropności i rygorystycznej oceny faktów. 

Doktryna moralna definiuje stan konieczności jako warunek, w którym dana osoba, aby uniknąć poważnego, bliskiego i nieunikalnego zła, dokonuje czynu w zwykłych okolicznościach niedozwolonego lub zakazanego. Innymi słowy dotyczy to nie tyle samej sytuacji zewnętrznej, co roztropnego osądu tego, który musi działać w obliczu takiej sytuacji. W związku z tym stan konieczności powstaje w wyniku zderzenia sytuacji wyjątkowej z osobistą odpowiedzialnością każdego, kto musi zdecydować, jak działać. Kryzys może być obiektywny; stan konieczności z drugiej strony dotyczy subiektywnej oceny konkretnego działania, jakie należy podjąć w tym kryzysie.

Kodeks prawa kanonicznego z 1983 r. wyraźnie określa tę kwestię w kanonie 1323 i 1324. Kanon 1323 stanowi, że kara nie ma zastosowania do tego, kto naruszył prawo, kiedy „działał pod wpływem ciężkiej bojaźni, chociażby była ona tylko względna, albo powodowany koniecznością lub wielką niedogodnością, jeżeli jednak czyn nie jest wewnętrznie zły ani nie obraca się na szkodę dusz”. Norma ta nie tworzy arbitralnego naruszenia prawa, ale uznaje, że mogą powstać wyjątkowe okoliczności, w których odpowiedzialność prawna ulega umorzeniu lub pomniejszeniu.  

Pierwszą cechą charakterystyczną stanu konieczności jest jego zasadniczo wyjątkowy i tymczasowy charakter. Powstaje on w odpowiedzi na konkretną i tymczasowo ustaloną sytuację. Nie może on być przemieniony w trwały stan ani ustanowić zwykły reżym zarządzania życiem kościelnym. Jeśliby konieczność miała stać się trwała, przestałaby być autentycznym „wyjątkiem” i skończyłoby się na pozbawieniu zwykłej dyscypliny Kościoła samego jej sensu.

Kryzys historyczny może trwać dziesięcioleciami, stan konieczności z drugiej strony dotyczy konkretnych działań podejmowanych w ścisłych okolicznościach po to, by przeciwstawić się konkretnemu i bezpośredniemu niebezpieczeństwu. Kryzys stanowi kontekst, stan konieczności to roztropny osąd, który może – w rygorystycznie określonych przypadkach – usprawiedliwić lub wytłumaczyć konkretny tok postępowania.

Istnieje w końcu nienaruszalne ograniczenie, którego domagają się zarówno teologia moralna, jak i prawo kanoniczne. Stan konieczności nigdy nie może usprawiedliwiać czynu z natury rzeczy złego. Zastosowanie tu ma zasada sformułowana przez św. Pawła, a nieustannie potwierdzana przez Magisterium Kościoła: nigdy nie można popełniać zła, by z tego mogło wyniknąć dobro – non sunt facienda mala ut veniant bona (Rz 3,8). Pewne działania, ze względu na sam swój moralny cel, pozostają zawsze niedozwolone, niezależnie od okoliczności i kontekstu historycznego. 

To właśnie na tym punkcie skupia się debata teologiczna i kanoniczna. Działanie wykonane na podstawie stanu konieczności nie może być sprzeczne z zasadami prawa Bożego lub normami, które ze swojej natury nie dopuszczają żadnego naruszenia. Otóż święcenia biskupie udzielone bez upoważnienia papieża i bez jego woli mają za swój obiektywny cel stworzenie rzeczywistości niezależnej od biskupa Rzymu i od biskupów pozostających z nim w komunii. Ale to jest z samej swojej istoty niedozwolone, jakiekolwiek okoliczności historyczne można by przytoczyć, aby usprawiedliwić ten gest.

Prawdziwy problem zatem nie polega na ustaleniu, czy istnieje lub nie kryzys w Kościele – którego istnienie jest widoczne dla wszystkich. Rozstrzygająca kwestia jest inna: czy w obliczu tego kryzysu – niezależnie od jego powagi – moralne jest i prawnie legalne, by podjąć działanie, które stanowi naruszenie hierarchicznej struktury Kościoła z Bożego nadania ustanowionej przez Jezusa Chrystusa – działanie, które w efekcie odmawia prymatu jurysdykcji biskupa Rzymu i wprowadza praktykę, która nie ma precedensu w ciągu dwóch tysięcy lat tradycji Kościoła.

Jeśli to wszystko nie jest jasne, istnieje ryzyko, że „stan konieczności” okaże się jedynie stanem zamieszania. 

 

Roberto de Mattei

 

Źródło: rorate-caeli.blogspot.com

Tłum. Jan J. Franczak

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: