Projekt ustawy „3003”: zamach na Konstytucję, wolność słowa i własność Polaków

druk-3003.jpg
Oprac. PCh24.pl

Sejm pracuje obecnie nad kuriozalną ustawą umożliwiającą szerokie i dotkliwe represje — z konfiskatą majątków włącznie — bez wyroków sądowych, wobec osób, firm czy organizacji, które upolitycznieni urzędnicy arbitralnie uznają za sprzyjające obcym reżimom bądź naruszające niesprecyzowane interesy Polski.  

Ministerstwo Spraw Zagranicznych pod wodzą Radosława Sikorskiego przygotowało skandaliczny projekt ustawy o środkach ograniczających (druk 3003). Jest on już w Sejmie. Chodzi o dużą ustawę sankcyjną, która teoretycznie miała wdrażać unijną dyrektywę z kwietnia 2024 roku w sprawie określenia przestępstw związanych z naruszeniem unijnych środków ograniczających i sankcji za takie naruszenia. Jednak w swojej nadgorliwości rząd, który odpowiada za siłowe przejęcie Trybunału Konstytucyjnego, postanowił dodatkowo wprowadzić krajową listę sankcyjną. W wyniku arbitralnych decyzji członków rządu i podległych mu instytucji każdy obywatel, każdy przedsiębiorca, każda firma, stowarzyszenie i fundacja będą mogły zostać wpisane na krajową listę sankcyjną i pozbawione mienia. Projekt bowiem przewiduje wprowadzanie przymusowych zarządów, by móc upłynnić akcje i wyprzedać majątek. Nie będzie można dochodzić odszkodowań. Przewidziane są surowe kary pieniężne do 20 milionów złotych i wyższe niż wymagane przez UE kary pozbawienia wolności — aż do 12 lat więzienia. Za co groziłyby tak poważne sankcje? Między innymi za nieokreśloną precyzyjnie „manipulację w środowisku informacyjnym”.

Na początku sierpnia rząd wniósł do Sejmu projekt ustawy o środkach ograniczających. Konkretnie chodzi o sankcje, jakimi obejmowane są osoby fizyczne i prawne z danych krajów przez instytucje unijne (wymagana jest tu jednomyślna zgoda państw), którym zarzuca się bezpośrednie lub pośrednie wspieranie reżimów naruszających prawo międzynarodowe. Przykładowo chodzi o osoby, które wspierają agresję Rosji na Ukrainę.

Rząd forsuje — chociaż nie musi — krajowy system sankcyjny

Zróbmy to razem!

Ale na tym nie koniec. UE chce nakładać sankcje na osoby podważające jej „wartości” oraz naruszające „praworządność”. Rozwija swój własny reżim cenzuralny, chcąc karać za mis-, mal- i dezinformację oraz domniemaną obcą ingerencję w wybory itp.

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1226 z dnia 24 kwietnia 2024 roku powinna była być wdrożona do maja 2025 r. W związku z tym, że ten termin już minął, obecnie koalicja rządząca chce przepchnąć projekt ustawy w przyspieszonym tempie. Odbyły się już dwa czytania w Sejmie. Równolegle trwają prace w trzech komisjach. Po zakończeniu ścieżki legislacyjnej i podpisaniu jej przez prezydenta RP (do czego, mamy nadzieję, nie dojdzie) regulacja miałaby wejść w życie w ciągu zaledwie 30 dni od jej ogłoszenia, z wyjątkiem pewnych przepisów obłożonych półrocznym vacatio legis.

Co istotne, ustawa miałaby stanowić swoistą „konstytucję sankcyjną”, by ułatwić szybką implementację sankcji uchwalanych przez UE w ramach Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa.

Poprzez projekt rząd dobrowolnie wprowadza — i robi to wbrew celowi ujednolicenia prawa — równoległy do unijnego, krajowy system sankcyjny. Dąży do rozszerzenia zasady arbitralnego stosowania surowych środków wymierzonych w potencjalnych podejrzanych, ich rodziny i znajomych, na podstawie arbitralnej decyzji urzędników państwowych i bez możliwości skorzystania z tradycyjnych środków odwoławczych w postępowaniu egzekucyjnym (np. nie można by było złożyć wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy). Śmiało można więc zakładać, że system będzie wykorzystywany z pogwałceniem podstawowych praw człowieka wobec osób nieprzychylnych w stosunku do rządzącej w danym momencie władzy państwowej.

„Integralność informacji”, tarcza obrony demokracji i FIMI

Zanim przejdziemy do istoty projektu ustawy, należy w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na kilka obecnych w nim pojęć, w tym „integralności informacji”, na unijną tarczę obrony demokracji i kluczową w wypadku ustawy sankcyjnej koncepcję FIMI — Foreign Information Manipulation and Interference (zagranicznej manipulacji informacjami oraz ingerencji, również tłumaczonej często w języku polskim jako manipulacji w środowisku informacyjnym). Jest to o tyle istotne, że właśnie krajowy reżim sankcyjny przewiduje zamach na prawo własności z powodu między innymi tej przesłanki!

W książce pt. „Misinformacja, dezinformacja, malinformacja. Jak powstaje system globalnej cenzury” opisałam szczegółowo działania podejmowane w Europie i na świecie, by pozbawić obywateli podstawowych praw i wolności, pokazując do czego są zdolni „liberalni” totalitaryści, którzy tracą grunt pod nogami w obliczu braku kontroli nad przepływem informacji. Zmierzają oni do pozbawienia niepokornych obywateli podstaw materialnych bytu w imię zapewnienia „bezpieczeństwa państwa” i progresywnego „dyskursu politycznego”, tak zwanej demokracji deliberatywnej. Tego rodzaju działania podjęły Wielka Brytania, Kanada i kilkadziesiąt innych państw na świecie, a także Unia Europejska. Dlatego też nie dziwi pojawienie się skandalicznego projektu naszego rządu.

W tekście „Mowa nienawiści” a „integralność informacji”. Tuskowe narzędzia tzw. obrony demokracji można szczegółowo dowiedzieć, na czym w istocie polega ta globalna polityka. Wyjaśnię tu jedynie, że w celu ograniczenia debaty publicznej i ingerencji w wybory krajowe Bruksela podjęła walkę, lansując na arenie międzynarodowej koncepcję spójności dopuszczalnego propagandowego przekazu.

W czerwcu 2024 roku ONZ oraz UE, wypowiadając wojnę dezinformacji, misinformacji i „mowie nienawiści” oraz innym zagrożeniom dla „ekosystemu informacyjnego”, które podsycają konflikty i zagrażają demokracji, prawom człowieka, podważając zdrowie publiczne i działania na rzecz klimatu, opracowały „dobrowolny” kodeks postępowania dotyczący integralności informacji na platformach cyfrowych. Wstępnie został on zaprezentowany przedstawicielom państw podczas Szczytu Przyszłości we wrześniu 2024 roku. Jego głównym celem miało być zaradzenie „demokratyzacji informacji” na platformach internetowych, które to zjawisko zwiększa zasięg i prędkość krążenia treści w społeczeństwie. Ta „demokratyzacja” zagroziła — zdaniem ONZ — „dyskursowi społecznemu, stabilności politycznej i dobru jednostki”, ułatwiając szerzenie niszczących tkankę i spójność społeczną „mowy nienawiści”, przemocy, ideologii ekstremistycznych, cyberprzemocy oraz nękania w Internecie. „Mowa nienawiści” i „dezinformacja” mają być instrumentami manipulowania opinią publiczną i podważać zaufanie do instytucji, a także wpływać na procesy demokratyczne. Dlatego kodeks miałby pomóc w ich zwalczaniu i zapewnić „złoty standard ukierunkowujący działania na wzmocnienie integralności informacji”.

ONZ przestrzegał, by przyjąć „starannie dostosowane podejście, zgodne z wymogami legalności, konieczności i proporcjonalności określonymi w przepisach dotyczących praw człowieka, nawet jeśli istnieje uzasadniony cel interesu publicznego”, by przepływ informacji ograniczać.

Jednocześnie wskazano, że walkę o ich „integralność” należy prowadzić, zawsze mając na względzie cele zrównoważonego rozwoju, ich „fundamentalne znaczenie dla tworzenia świata, w którym można odbudować zaufanie”.

Dla międzynarodowych instytucji jednym ze sposobów walki o „integralność informacji” jest wykorzystanie w nowym kontekście obecnych w niektórych państwach przepisów dotyczących zniesławienia, cyberprzemocy i nękania — co zresztą już zrobiono bez konieczności nakładania nowych ograniczeń wolności słowa. Inną ścieżkę stanowi regulacja działalności platform internetowych na poziomie regionalnym i krajowym (np. unijny Akt o usługach cyfrowych — DSA, który ma na celu zwalczanie szeroko rozumianych „nielegalnych treści”; w niektórych państwach oznacza to kryminalizowanie niejasno zdefiniowanej dezinformacji, przecieków, informacji prawdziwych, ale „szkodliwych” itp.).

Jeszcze inny sposób walki o „integralność informacji” polega na przymuszaniu platform do „działań samoregulacyjnych”, wymagania od nich sponsorowania organizacji fact-checkingowych, stworzenia „zautomatyzowanego systemu moderacji treści”, wprowadzenia przez rządy surowszych kar w kodeksie karnym za „mowę nienawiści”, określenia nowych typów przestępstw (patrz: oenzetowski Global Digital Compact, przyjęty we wrześniu 2024 roku) itp.

Instytucje UE podjęły szereg działań zmierzających do kompleksowego zajęcia się „problemem”. Stąd inicjatywy związane z kryminalizacją „mowy nienawiści” i nowych „przestępstw z nienawiści” oraz „nielegalnych treści”, a także szereg strategii bądź wytycznych, tarcza obrony demokracji i FIMI.

W briefingu Parlamentu Europejskiego z grudnia 2024 roku. (European Parliamentary Research Service PE 767.153 – grudzień 2024) zwrócono szczególną uwagę na promocję nowej koncepcji na arenie międzynarodowej, jaką jest „integralność informacji” łączonej z tworzoną „europejską tarczą demokracji”. Zaznaczając, że „cyfrowa sfera informacji stała się publiczną przestrzenią debaty: miejscem, gdzie ludzie uzyskują dostęp do informacji oraz formułują i wyrażają opinie” i „w ciągu ostatnich 10 lat globalne ekosystemy informacji stały się również coraz częściej geostrategicznymi polami bitew”, uznano, iż państwa muszą ograniczyć „manipulacje opinią publiczną” przez „autorytarnych aktorów”, którzy „testują i dopracowują techniki manipulacji, by podsycać podziały i napięcia, aby podważyć demokratyczne społeczeństwa i otwarte systemy demokratyczne”.

KE chce także poradzić sobie z „rywalizacją geostrategiczną”, przekładającą się na „geopolitykę korporacyjną” i „ryzykiem manipulacji informacją ułatwioną przez generatywną AI potęgującą zagrożenia dla demokratycznych ekosystemów informacyjnych”.

Komisja wskazuje, że „integralność informacji” — koncepcja stale rozwijana — to „pozytywne podejście do bezpiecznie nawigowalnej sfery informacji z dostępem do wiarygodnych informacji dla wszystkich”.

Czytamy w briefingu, że „W UE szerokie pojęcie integralności informacji mieści się w zakresie rozwijającej się europejskiej idei tarczy demokracji. Po raz pierwszy ogłoszona w lipcu 2024 roku, łączy ona już prowadzone prace mające na celu „przeciwdziałanie zagranicznej manipulacji informacjami i ingerencji (FIMI) z wdrażaniem kluczowych przepisów oraz inicjatyw mających na celu uzdrowienie sfery informacji”. Obejmuje to regulację platform internetowych i wyszukiwarek w Akcie o usługach cyfrowych (DSA), w tym wzmocniony kodeks postępowania z 2022 roku, a także pracę Europejskiego Obserwatorium Mediów Cyfrowych (EDMO) wraz z jego regionalnymi centrami. Bierze pod uwagę również Akt o sztucznej inteligencji z jego opartym na ryzyku podejściem do regulacji AI, w tym manipulacją informacjami w rodzaju deepfakes, a także europejski Akt o wolności mediów i rozporządzenie w sprawie przejrzystości i ukierunkowania reklam politycznych.

Wszystkie te i nowo tworzone regulacje związane z „integralnością informacji” w UE są kluczowe dla uzasadnienia daleko idącej ingerencji władz unijnych w debatę publiczną i w ogóle ingerencji w procesy wyborcze w innych państwach. Zostało to potwierdzone w tym wyjaśnieniu, przy szczegółowym opisie inicjatyw prowadzonych przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych (unijna dyplomacja).

Służba ta lansuje termin FIMI od 2021 roku, definiując go jako zachowanie, „które zagraża lub może negatywnie wpłynąć na wartości, procedury i procesy polityczne”, ma „charakter manipulacyjny” i jest „prowadzone w sposób celowy i skoordynowany”, obejmując „podmioty państwowe lub niepaństwowe, w tym ich pełnomocników wewnątrz i na zewnątrz ich własnego terytorium”. W oparciu o tę definicję KE ingerowała w wybory prezydenckie w Rumunii.

Ta kwestia jest absolutnie kluczowa dla zrozumienia szeregu spektakularnych działań despotycznych podejmowanych przez władze, a zmierzających do ograniczenia swobody debaty publicznej i ingerencji w systemy wyborcze wielu państw. Jak pokazuje najnowszy projekt sankcyjny — także do pozbawiania własności obywateli, przejmowania dorobku życia, wsadzania do więzienia i rujnowania firm, organizacji pozarządowych wysokimi karami pieniężnymi.

Projekt ustawy 3003

Projekt ustawy o środkach ograniczających przewiduje dwa systemy sankcyjne: wdraża unijny oraz odrębny system krajowy.

Sankcjami może zostać objęty: każdy obywatel, każda osoba prawna, a więc spółki, organizacje pozarządowe, jednoosobowe działalności gospodarcze, a także jednostki organizacyjne nie posiadające osobowości prawnej, państwa inne niż państwa członkowskie UE, EFTA-EOG oraz Szwajcaria.

Jeśli chodzi o sankcje unijne, to przewiduje się zamrażanie środków finansowych i zasobów gospodarczych, nieudostępnianie ich, wykluczenie z postępowań o zamówienia publiczne i uznanie pewnych osób fizycznych za niepożądane w RP.

Specjalną listę sankcyjną będzie prowadził minister spraw wewnętrznych. W przypadku państw objętych sankcjami na okres do 24 miesięcy z możliwością przedłużania go, wprowadzony może zostać zakaz lub ograniczenie współpracy gospodarczej z danym państwem. Będzie można np. wprowadzić zakaz lub ograniczenia obrotu pewnymi towarami; tranzytu przez terytorium Polski; prowadzenia inwestycji, świadczenia usług, rozliczeń finansowych i ubezpieczeń; udzielania pomocy technicznej.

Nowa ustawa dotycząca unijnych sankcji miałaby funkcjonować równocześnie z ustawą z dnia 13 kwietnia 2022 roku o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego. Tyle że z nowej ustawy pewne przepisy dotyczące definicji, współdziałania organów itp. będą miały do niej zastosowanie.

W projekcie przewidziano dla osób prawnych wpisanych na krajową listę sankcyjną wprowadzanie zarządu przymusowego nad przedsiębiorstwem objętym sankcjami, ustanawianego w celu przejęcia własności i zbycia majątku. Zgoda ministra właściwego do spraw gospodarki będzie potrzebna na zbycie lub obciążenie udziałów bądź akcji spółki wpisanej na krajową listę sankcyjną. Bardzo szeroko określono krąg osób i podmiotów, które mogą zostać dotknięte sankcjami unijnymi. Podobnie szeroko poprowadzono listę urzędników, którzy będą mogli podejmować decyzje administracyjne, natychmiast wykonalne, w sprawach stosowania środków ograniczających UE, obejmując ministrów i szefów najważniejszych urzędów w państwie, starostów itd.

Mamy także bardzo szeroki katalog czynów zagrożonych wysokimi karami administracyjnymi, obejmującymi działania lub zaniechania stanowiące naruszenie zakazu lub niedopełnienie obowiązku wynikających z wprowadzenia środków ograniczających,

W sumie określono 29 takich działań, za które przewidziano konkretne kary. Uregulowane jest to w rozdz.5, art. 55 i kolejnym. A więc osoby lub podmioty, które będą obchodzić unijne sankcje bezpośrednio lub pośrednio udostępniając środki finansowe albo zasoby gospodarcze osobie czy podmiotowi wpisanemu na listę, nie zamrożą środków finansowych lub zasobów gospodarczych należących do podmiotów lub osób objętych sankcjami, będą zawierać umowy, transakcje bezpośrednio lub pośrednio z osobami, organami państwa trzeciego, a także z osobami prawnymi, podmiotami i organami objętymi środkiem ograniczającym, przyjmować darowizny, korzyści gospodarcze lub wsparcie, dokonując bezpośredniego lub pośredniego obrotu towarami, sprzętem, technologią i oprogramowaniem, udzielą licencji, przyznają prawo dostępu do materiałów lub informacji chronionych w drodze praw własności intelektualnej, będą świadczyć jakiekolwiek usługi, zajmować stanowiska w organach zarządzających osoby prawnej, podmiotu lub organu, nadają lub umożliwiają, ułatwiają lub w inny sposób przyczyniają się do nadawania jakichkolwiek treści przez osoby prawne, podmioty lub organy, wobec których są stosowane środki ograniczające, w tym w drodze transmisji lub dystrybucji za pomocą dowolnych środków, takich jak telewizja kablowa, satelitarna, telewizja internetowa, dostawcy usług internetowych, internetowe platformy lub aplikacje służące do udostępniania plików wideo, a także reklamują produkty lub usługi we wszelkich treściach wyprodukowanych lub nadawanych przez osoby prawne, podmioty lub organy, w tym w drodze transmisji lub dystrybucji za pomocą takich środków, udostępniają magazyny, umożliwiają wskazanej osobie fizycznej wjazd na terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub tranzyt przez to terytorium itd. podlegają administracyjnym karom pieniężnym aż do wysokości 20 mln zł nakładanych w drodze decyzji administracyjnej przez naczelnika urzędu celno-skarbowego, prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Wpływy zasilą budżet państwa.

Dla osób, które obchodzą sankcje, pomagają w jakikolwiek sposób podmiotom obłożonym sankcjami przewidziano inne, surowsze niż wymaga tego UE kary pozbawienia wolności. Na przykład art. 63. stanowi m.in., że „Kto wbrew zakazowi lub obowiązkowi stanowiącemu środek ograniczający:

1) bezpośrednio lub pośrednio udostępnia środki finansowe lub zasoby gospodarcze podmiotowi podlegającemu albo na jego rzecz,

2) nie zamraża środków finansowych lub zasobów gospodarczych będących własnością, pozostających w posiadaniu, w faktycznym władaniu lub pod kontrolą, bezpośrednio lub pośrednio podmiotu podlegającego,

3) zawiera umowę lub realizuje transakcję z państwem trzecim, organem państwa trzeciego albo podmiotem będącym własnością lub kontrolowanym, bezpośrednio lub pośrednio przez państwo trzecie lub jego organ – podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

W przypadku mienia znacznej wartości, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. Jeśli wartość umowy transakcji wynosi mniej niż 800 zł dana osoba nie podlega karze. Za umożliwienie wjazdu lub tranzytu przez teren RP osobie obłożonej sankcjami przewidziano karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Za obrót towarami obłożonymi sankcjami i świadczenie usług z tym związanych grozi do 10 lat pozbawienia wolności, a w przypadku mienia o znacznej wartości przewidziano najwyższy wymiar kary w postaci do 12 lat pozbawienia wolności (art. 65). Najwyższy wymiar kary dotyczy także obchodzenia sankcji w przypadku towarów podwójnego zastosowania cywilno-wojskowego. Jeśli sprawca działał nieumyślnie, może liczyć na łagodniejszy wyrok od 3 miesięcy do 5 lat więzienia itd.

Krajowy system sankcyjny

Oprócz unijnego systemu sankcyjnego koalicyjny rząd Donalda Tuska postanowił stworzyć krajowy system sankcyjny. O ile w przypadku systemu unijnego przewiduje się sankcje wydawane w oparciu o art. 29 Traktatu UE albo art. 215 Traktatu o funkcjonowaniu UE dla „realizacji celów wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Unii Europejskiej”, o tyle pkt 2. art. 3 stanowi, że chodzi o „środki stosowane w Rzeczypospolitej Polskiej ze względów ochrony bezpieczeństwa narodowego lub ochrony podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa jako uzupełnienie środków ograniczających Unii Europejskiej, zwane dalej krajowymi środkami ograniczającymi”.

Szczególną uwagę zwracam na art. 4., który wskazuje, wobec kogo stosuje się krajowe sankcje. Chodzi nie tylko o konkretne państwa. Wyłącza się państwa członkowskie UE i Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA), ale także konkretne osoby fizyczne i prawne, inne jednostki organizacyjne nie mające osobowości prawnej, które „bezpośrednio lub pośrednio wspierają:

– państwa objęte środkami ograniczającymi Unii Europejskiej lub

– poważne naruszenia praw człowieka lub represje wobec społeczeństwa obywatelskiego i opozycji demokratycznej w państwach, o których mowa w tiret pierwszym, lub

– których działalność stanowi inne poważne zagrożenie dla demokracji lub praworządności w państwach, o których mowa w tiret pierwszym,

b) bezpośrednio powiązanych z osobami lub podmiotami, o których mowa w lit. a, w szczególności ze względu na powiązania o charakterze osobistym, organizacyjnym, gospodarczym lub finansowym,

c) wobec których istnieje prawdopodobieństwo wykorzystania przez nie środków finansowych lub zasobów gospodarczych w celu wspierania osób lub podmiotów, o których mowa w lit. a,

d) bezpośrednio lub pośrednio wspierających obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy i pozycję międzynarodową Rzeczypospolitej Polskiej, ze strony państw, o których mowa w lit. a tiret pierwszym”.

Art. 4 dopuszcza surowe sankcje wobec „sprawców” obchodzących sankcje, ale także wobec ich krewnych, znajomych, a nawet postronnych, z którymi taka osoba mogła mieć kontakt! Daje to ogromne możliwości manipulacyjne rządzącej władzy, której ministrowie i podległe rządowi instytucje będą mogły nakładać surowe kary pieniężne w wysokości do 20 mln zł, przejmować majątki i je zbywać, wszczynać postępowania karne zagrożone sankcją do 12 lat pozbawienia wolności.

Odpowiedni urzędnicy państwowi będą mogli decydować o wpisaniu podejrzanych na listę sankcyjną na okres do 24 miesięcy z możliwością przedłużania na kolejne okresy.

Rząd w uzasadnieniu do projektu napisał: „Art. 4 projektu wskazuje w sposób wyczerpujący podmioty, które mogą zostać objęte krajowymi środkami ograniczającymi, a także przesłanki wpisania osoby albo podmiotu na listę – są to osoby lub podmioty, które dysponują środkami finansowymi lub zasobami gospodarczymi i jednocześnie bezpośrednio lub pośrednio wspierają państwa objęte środkami ograniczającymi UE lub poważne naruszenia praw człowieka lub represje wobec społeczeństwa obywatelskiego i opozycji demokratycznej lub których działalność stanowi inne poważne zagrożenie dla demokracji lub praworządności w tych państwach, a także obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy i pozycję międzynarodową Rzeczypospolitej Polskiej. Należy wskazać, że pojęcie ‘dysponowania środkami finansowymi lub zasobami gospodarczymi’ należy rozumieć w sposób szeroki, chodzi tu nie tylko o własność, ale także posiadanie czy możliwość rozporządzania lub nawet kontroli nad składnikiem stanowiącym środek finansowy lub zasób gospodarczy podmiotu, który ma zostać wpisany na listę”. 

Jednocześnie dodano: „Podstawowy interes bezpieczeństwa państwa wskazany w art. 3 pkt 2 to kluczowa, ogólna norma, odnosząca się do najwyższych wartości państwowych, takich jak nienaruszalność granic, bezpieczeństwo narodowe. Istotne zatem jest, iż art. 3 pkt 2 stanowi normę ogólną, natomiast art. 4 pkt 2 lit. d doprecyzowuje ją. Z powyższego wynika, iż przesłanki określone w art. 4 pkt 2 lit. d, takie jak wspieranie obcej ingerencji i manipulacja w środowisku informacyjnym wymierzone w interesy, pozycję międzynarodową Rzeczypospolitej Polskiej dookreślają pojęcie podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Proponowane rozwiązanie wskazuje na subsydiarny charakter krajowych środków ograniczających względem środków ograniczających UE”.

Władza w drodze decyzji administracyjnej, natychmiast wykonalnej, bez możliwości skorzystania z tradycyjnych środków odwoławczych (wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy) może zamrozić środki finansowe i przejąć zasoby gospodarcze.

„Projektowany środek z art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy obejmujący zamrożenie środków finansowych lub zasobów gospodarczych należy traktować szeroko, chodzi o unieruchomienie aktywów będących własnością, pozostających w posiadaniu, w faktycznym władaniu lub pod kontrolą osób lub podmiotów wpisanych na listę. Tak zaprojektowany przepis ma na celu uszczelnienie systemu związanego ze stosowaniem środków ograniczających i uniemożliwienie obchodzenia sankcji przez dokonywanie operacji na środkach finansowych lub zasobach gospodarczych mających na celu ich ukrycie przed organami ścigania” – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Listę sankcyjną będzie prowadził minister właściwy do spraw wewnętrznych i będzie ona publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej. Lista ma zawierać w szczególności imię i nazwisko osoby lub oznaczenie podmiotu objętego sankcjami, datę i miejsce urodzenia osoby albo siedzibę i REGON podmiotu, jeśli są znane, informację o zastosowanych krajowych środkach ograniczających lub ich zakresie, datę umieszczenia na liście i datę wykreślenia z niej (w przypadku wykreślenia).

Decyzję w sprawie wpisu na listę lub wykreślenia z niej będzie wydawał minister właściwy do spraw wewnętrznych z własnej inicjatywy lub na wniosek: Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, Komendanta Głównego Policji, Komendanta Głównego Straży Granicznej, Komisji Nadzoru Finansowego, ministra właściwego do spraw gospodarki, ministra właściwego do spraw zagranicznych, Prezesa Narodowego Banku Polskiego, Prokuratora Krajowego, Przewodniczącego komitetu Rady Ministrów właściwego w sprawach bezpieczeństwa i obrony państwa, Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Szefa Agencji Wywiadu, Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Szefa Służby Wywiadu Wojskowego.

Od decyzji o wpisie na listę oraz wykreślenia z niej nie służy wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Rząd tłumaczy, że pozbawienie tego środka „jest koniecznością podjęcia przez właściwe organy natychmiastowej reakcji w obliczu działań osoby lub podmiotu naruszających interesy Rzeczypospolitej Polskiej, działających wbrew interesowi państwa, stwarzających zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i porządku publicznego”.

Obywatel, który w wyniku arbitralnej decyzji danego ministra czy szefa jednostki administracyjnej podlegającej rządowi, znajdzie się na niesławnej liście, nie może liczyć nawet na uzasadnienie decyzji, ponieważ jak stanowi art. 8. 6 : „Minister właściwy do spraw wewnętrznych może ograniczyć zakres uzasadnienia decyzji, o której mowa w ust. 1, ze względu na bezpieczeństwo państwa lub porządek publiczny”.

Projekt ustawy przewiduje nie tylko „mrożenie” zasobów, ale także przejmowanie własności prywatnej i jej zbywanie przez zarządcę przymusowego, o czym stanowi art. 11. Rząd wskazuje, że wprowadził nowy mechanizm w porównaniu z ustawą do której się odwołuje i na której się wzoruje, to jest ustawy z 13 kwietnia 2022 roku o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego.

Wprowadza bowiem wymóg uzyskania zgody na zbycie lub obciążenie udziałów lub akcji podmiotu wpisanego na listę odpowiedniego ministra do spraw gospodarki. „Zaproponowany mechanizm ma służyć dodatkowej weryfikacji oraz kontroli obrotu akcjami lub udziałami podmiotów wpisanych na listę przez osoby fizyczne lub inne podmioty. Mechanizm ten stanowi novum w stosunku do ustawy z dnia 13 kwietnia 2022 roku o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego. Jego celem jest zapewnienie szczelności i skuteczności mechanizmów sankcyjnych przez unikanie ich obchodzenia a także identyfikowanie przepływów własności czy udziałów w podmiotach wpisanych na listę. Ustawa przewiduje termin jednego miesiąca na udzielenie zgody na zbycie lub obciążenie udziałów lub akcji, zgodnie ze złożonym wnioskiem. Wyrażenie zgody albo odmowa wyrażenia zgody następuje w drodze decyzji ministra właściwego do spraw gospodarki. Zbycie lub obciążenie udziałów lub akcji podmiotu wpisanego na listę dokonane bez wymaganej zgody ministra właściwego do spraw gospodarki będą nieważne, o czym projekt przesądza wprost w art. 11 ust. 15” – stanowi uzasadnienie projektu ustawy.

I dalej czytamy: „Do projektu zostały wprowadzone rozwiązania dotyczące tymczasowego zarządu przymusowego w celu zbycia środków finansowych lub zasobów gospodarczych (dalej: zarząd w celu zbycia), a także tymczasowego zarządu przymusowego w celu przejęcia na rzecz Skarbu Państwa lub podmiotu innego niż Skarb Państwa własności środków finansowych lub zasobów gospodarczych (dalej: zarząd w celu przejęcia własności) oraz zapewnienia wsparcia pracownikom świadczącym pracę na rzecz podmiotów objętych krajowymi środkami ograniczającymi”.

Tymczasowy zarządca będzie wprowadzany po wpisaniu nieszczęśnika na krajową listę sankcyjną. Szczególnie niebezpieczny art. 21 przewidujący ustanowienie zarządu w celu przejęcia własności osoby, podmiotu wpisanego na krajową listę sankcyjną, ograniczający im prawo do obrony, rząd uzasadnia niejasnym „ważnym interesem publicznym, ochroną interesu ekonomicznego państwa lub względami bezpieczeństwa”. Od decyzji ministra gospodarki „nie przysługuje wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy oraz podlega ona natychmiastowemu wykonaniu”, a „zawiadomienie stron o decyzji o ustanowieniu zarządu w celu przejęcia własności następuje przez jej udostępnienie w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej ministra właściwego do spraw gospodarki”.

Co istotne, „bieg terminu do wniesienia skargi do sądu administracyjnego następuje z dniem następującym po dniu, w którym decyzja została udostępniona w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej ministra właściwego do spraw gospodarki”. Nie jest możliwe jej wstrzymanie, gdyż „do chwili uprawomocnienia się wyroku zaskarżona decyzja zachowuje moc”. Oznacza to w praktyce zrujnowanie danego przedsiębiorcy, zanim potem okaże się, że minister podjął bezprawną decyzję.

Art. 24 i 25. odnoszące się do przejęcia własności w związku z wpisaniem na krajową listę sankcyjną i ustanowieniem zarządu przymusowego ustanowionego na okres do 6 miesięcy z możliwością jego przedłużenia do 36 miesięcy pozbawia prawa do korzystania z mienia objętego zarządem.

Rząd przyznaje, że łamie Konstytucję, ale robi to ze względu na rozszerzoną przez niego definicję „bezpieczeństwa państwa”.

Rząd przyznaje w uzasadnieniu, że konstrukcja zawarta w art. 24 ust. 1 projektu „stanowi szczególne narzędzie ingerencji w prawa majątkowe, uzasadnione wyjątkowymi okolicznościami związanymi z ochroną bezpieczeństwa narodowego, interesu publicznego oraz bezpieczeństwa gospodarczego państwa. Ustawodawca, wprowadzając ten instrument, działa w granicach konstytucyjnie dopuszczalnej ingerencji w prawo własności, o której mowa w art. 64 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, oraz konstytucyjnie przewidzianej możliwości wywłaszczenia na podstawie art. 21 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, z poszanowaniem zasady proporcjonalności wynikającej z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.

Broni się w ten sposób, że „Przesłanka zastosowania środka w postaci zarządu w celu przejęcia własności została ukształtowana w sposób warunkowy i restryktywny”, „może zostać wydana wyłącznie w związku z wcześniej zastosowanym środkiem ograniczającym wobec danej osoby lub podmiotu, a zatem nie może mieć charakteru autonomicznego” i „ustanowiona tylko w sytuacjach, w których zachodzi konieczność ochrony ważnego interesu publicznego, ochrony interesu ekonomicznego państwa lub ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa państwa”. Pamiętajmy przy tym, że rząd w projektowanej ustawie rozszerzył definicję bezpieczeństwa państwa o tak zwaną przesłankę informacyjną, o czym było wcześniej.

Uzasadnia się łamanie Konstytucji i podstawowych praw obywateli także koniecznością zapewnienia „dobra wspólnego”, cokolwiek to znaczy w rozumieniu osób przygotowujących projekt ustawy o środkach ograniczających.

„Przesłanki te odpowiadają konstytucyjnym wartościom dobra wspólnego i bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej, mieszcząc się w zakresie uzasadnionej ingerencji w prawa jednostki. Pojęcie „zarządu w celu przejęcia własności” odnosi się do wyjątkowej sytuacji, w której interes publiczny wymaga nie tylko czasowego zarządu, lecz także definitywnego przejęcia majątku przez państwo lub podmiot wskazany w decyzji. Umożliwia to przeciwdziałanie obchodzeniu sankcji i dalszemu wykorzystywaniu zasobów gospodarczych przez podmioty objęte środkami ograniczającymi w sposób zagrażający interesom Rzeczypospolitej Polskiej. Zawężenie podstaw zastosowania zarządu do przypadków realnego, bezpośredniego i poważnego zagrożenia dla ważnego interesu publicznego, interesu ekonomicznego państwa oraz zapewnienia bezpieczeństwa państwa świadczy o dążeniu do zachowania konstytucyjnie wymaganej proporcjonalności i konieczności ingerencji. Wprowadzenie art. 24 ust. 1 projektu jako mechanizmu reagowania na zagrożenia strategiczne wpisuje się w szerszy kontekst implementacji środków sankcyjnych oraz zapobiegania ich obchodzeniu. Przepis ten stanowi istotny element całościowej konstrukcji systemu ochrony interesu publicznego i gospodarczego państwa. Projekt ustawy przewiduje procedurę ustanowienia zarządu w celu przejęcia własności (decyzja ministra właściwego do spraw gospodarki) a także maksymalny okres na jaki zarząd ten może zostać ustanowiony (6 miesięcy z możliwością przedłużenia, jednak nie dłużej niż 36 miesięcy). Decyzja ministra właściwego do spraw gospodarki będzie wskazywała osobę wykonującą zarząd, osobę lub podmiot do których należą środki finansowe lub zasoby gospodarcze objęte zarządem, zakres tych środków oraz okres na jaki zarząd zostanie ustanowiony. W przypadku zarządu w celu przejęcia własności, ze względu na charakter regulacji oraz przesłanki związane z ochroną interesu ekonomicznego państwa i ważnego interesu publicznego ustawodawca zakłada, że organy będą w posiadaniu informacji dotyczących własności określonych środków finansowych lub zasobów gospodarczych, stąd w decyzji wskazuje się na środki należące do tych osób lub podmiotów” – czytamy w uzasadnieniu.

Kuriozalne jest zaś uzasadnienie niewypłacania odszkodowań obywatelom, NGO-som i przedsiębiorstwom, które zostaną objęte krajowymi sankcjami z powodu arbitralnego uznania urzędników, iż osoby lub podmioty te można oskarżyć o sprzyjanie „obcej ingerencji i manipulacji informacyjnej godzącej w bezpieczeństwo narodowe i interesy Rzeczypospolitej Polskiej”.

Super komórka w MSZ

Co istotne, koordynowaniem działań sankcyjnych zajmie się Zespół ds. Środków Ograniczających działający przy Ministrze Spraw Zagranicznych, a w skład tej super komórki mieli by wejść — poza przedstawicielami MSZ — członkowie przedstawiciele wskazani przez: Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Szefa Agencji Wywiadu, Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Szefa Służby Wywiadu Wojskowego, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, Ministra Sprawiedliwości, ministra właściwego do spraw finansów publicznych, ministra właściwego do spraw gospodarki, ministra właściwego do spraw wewnętrznych, ministra właściwego do spraw koordynowania działalności służb specjalnych, jeżeli został powołany, Prokuratora Krajowego, Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.

Zespół może dopraszać do udziału w pracach „inne osoby, w szczególności przedstawicieli innych organów właściwych”. Nietrudno sobie wyobrazić, że zespół mógłby dziś składać się m.in. z Sikorskiego, Żurka, Kierwińskiego et consortes, a doproszono by na przykład Suchanow, Piątka i innych „tropicieli rosyjskich wpływów”.

Proponowana ustawa narusza Konstytucję i prawa obywateli. To wyraz totalitarnych zapędów obecnego rządu

Proponowana przez rząd Tuska ustawa wprost — co rządzący przyznają w uzasadnieniu — narusza podstawowe prawa i wolności obywateli. Uzasadnia się to koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa narodowego, porządku publicznego czy zwalczania FIMI, co jest nową przesłanką.

Oprócz tego wprowadza i rozszerza — chociaż nie musi — dwa systemy sankcyjne: unijny i krajowy, który w dodatku gorzej traktuje obywateli polskich (wywłaszczanym nie przysługuje żadne odszkodowanie).

Na listę sankcyjną można trafić za bezpośrednie lub pośrednie, nawet nieświadome wspieranie — w arbitralnej opinii urzędników podejmujących decyzje natychmiast wykonalne administracyjne — państw, osób i instytucji objętych sankcjami unijnymi, oenzetowskimi, które dopuściły się naruszenia prawa unijnego i międzynarodowego, ale co istotne także mis-, mal- czy dezinformacji (bo o to głównie chodzi w FIMI), prezentując informacje prawdziwe, ale niekorzystne dla rządzącej w danym czasie ekipy.

Sankcjom ma podlegać działalność, która w ocenie upolitycznionych urzędników czy aktywistów stanowi inne poważne zagrożenie dla demokracji lub praworządności w państwach objętych sankcjami, „obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym, wymierzoną w bezpieczeństwo, interesy i wizerunek Rzeczypospolitej Polskiej”. To absolutnie nowa przesłanka.

Nowa ustawa o środkach ograniczających miałaby funkcjonować obok dotychczasowej małej ustawy sankcyjnej.

Żeby było jasne, unijna dyrektywa nie wymaga ani krajowej listy sankcyjnej łącznie z zamrażaniem majątku, zarządem przymusowym i przejęciem własności. Tak daleko idącej ingerencji chce rząd Tuska, Sikorskiego, Czarzastego, Kosiniaka-Kamysza i Hołowni.

Już można śmiało prognozować, że jeśli ustawa zostałaby ostatecznie przyjęta i podpisana przez prezydenta RP, nowa regulacja będzie wykorzystywana do niszczenia jakiegokolwiek sprzeciwu, opozycji, NGO-sów i przedsiębiorców krytycznych wobec władzy lub z jakichś powodów niewygodnych dla niej.

W trakcie prac nad projektem pojawiły się poprawki doprecyzowujące enigmatyczne pojęcie FIMI („ingerencja i manipulacja w środowisku informacyjnym”), które zdefiniowano jako „celowe, systematyczne, skoordynowane i nieautentyczne zachowanie w domenie informacyjnej, ukierunkowane na wywołanie istotnego wpływu na opinię, poglądy lub zachowania odbiorców”.

Ta „definicja” potwierdza jedynie najgorsze przypuszczenia i zawiera kolejne niejasne określenia (chociaż dla autorki niniejszej analizy intencje są oczywiste). Projekt ustawy — zwłaszcza część dotycząca krajowych środków ograniczających — jest po prostu nie do przyjęcia. Stanowi zamach na prawa i wolności obywateli RP, których pozbawia się skutecznej ochrony sądowej (art. 45 ust. 1 i art. 78 Konstytucji), pozbawia własności bez odszkodowania w pewnych sytuacjach, co jest niezgodne z art. 46 oraz art. 21 ust. 2 Konstytucji i z art. 77 ust. 1 Konstytucji.

Projekt ustawy o środkach ograniczających ma być po prostu pałką na niepokornych obywateli, którym łatwo będzie można „przyprawić gębę” „ruskiego agenta” albo innego wroga, który rozbija jedność społeczną i godzi w interesy oraz wizerunek państwa, „wpisuje się” w narrację służącą interesom innego kraju, np. krytycznie wypowiadając się o polityce zagranicznej, o mniejszościach seksualnych, aborcji itp.

Tymczasem dyrektywa unijna wymagała jedynie ustanowienia kar za obchodzenie unijnych sankcji (w dodatku przyjętych w drodze jednogłośnej zgody państw), wskazując normy minimalne dotyczące określenia przestępstw oraz sankcji za takie naruszenia. Państwa członkowskie zostały zobowiązane do penalizacji zachowań wymienionych w art. 3 dyrektywy (m.in. udostępniania środków finansowych osobom objętym sankcjami, niedokonania zamrożenia, zakazanego obrotu towarami i usługami oraz obchodzenia środków ograniczających). Nie ma mowy ani o wywłaszczeniu, ani zarządzie przymusowym w celu sprzedaży majątku, dorobku życia całych pokoleń Polaków, nie tylko sprawcy, ale wszystkich innych osób, z którymi mógł się zetknąć. Gotowe, zmapowane środowiska już są do dyspozycji władz. Temu m.in. służą różne bezprawne komisje do tropienia „ruskich onuc”.

Wystarczy wpis na krajową listę sankcyjną, by ruszyła totalitarna machina wobec osób i podmiotów oskarżanych o wspieranie państwa objętego środkami ograniczającymi lub zaangażowanie w FIMI. A pretekstem do wpisu może być przypuszczenie/prawdopodobieństwo (nawet nie określono jakie: duże czy małe) urzędnika, że dany podmiot lub osoba będzie chciała do tego wykorzystać swój majątek. To absolutne kuriozum! Jeśli coś takiego przeszłoby przez parlament, otrzymamy dowód, że w szybkim tempie państwo zmierza ku totalitaryzmowi. Przesłanka informacyjna, nad którą pochylają się komisje sejmowe, próbując ją zmieniać, w ogóle nie ma prawa bytu.

Projekt ustawy o środkach ograniczających (druk 3003) w obecnej postaci jest nie do przyjęcia, ale sam fakt, że pojawił się w takiej formie dużo mówi o zapędach obecnej władzy. Wymaga zdecydowanego napiętnowania koalicji rządzącej, a zwłaszcza Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które go pilotuje, dokonując zamachu na Konstytucję, prawo do wolności słowa, prawo własności i szereg innych wolności obywatelskich.

Ze szczegółami projektowanej ustawy, uzasadnieniem i ścieżką legislacyjną można zapoznać się pod linkiem: https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/druk.xsp?nr=3003.

Agnieszka Stelmach

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: