Ściągają na studia egzotycznych migrantów z rodzinami. Szokujące wyznanie Ukrainki z lubelskiego magistratu

Ostatnio jest to kierunek Afryka - Nigeria, RPA, Zimbabwe, ale na celowniku jest też Bangladesz czy Indie… Ukrainka pracująca w urzędzie miejskim w Lublinie, dość niechcący, ujawniła skandaliczne praktyki. Do miasta ściągani są bowiem imigranci z ponad stu krajów świata.
Sprawa została nagłośniona dopiero kilka miesięcy po publikacji wywiadu z Ukrainką w ramach podcastu „Studenci zagraniczni w Polsce i w Lublinie” na oficjalnym kanale Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Podcast został sfinansowany ze środków Ministra Nauki.
Goszcząca w nim Wiktoria Herun, to zastępca Dyrektora Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów. Kobieta opowiadała jak już w 2011 roku władze Lublina stworzyły program „Study in Lublin”. Celem projektu było zachęcanie zagranicznych studentów do nauki w Polsce. To dziś ma swoje wymierne efekty, bo miasto posiada najwyższy w Polsce wskaźnik umiędzynarodowienia środowiska akademickiego – mowa o 9 tys. obcokrajowcach.
Z czasem priorytety się zmieniły i w 2016 roku postawiono na integrację obcokrajowców ze społecznością. Uruchomiono m.in. kursy języka polskiego. Od 2019 roku lubelski urząd zaś wdraża cudzoziemców na rynek pracy.
Ukrainka opowiadała o sprawie z nieukrywaną dumą, podkreślając swój udział w projekcie od 14 lat. Jak relacjonowała, początkowo do Lublina przyjeżdżali studenci z krajów postsowieckich, ale też z USA, Tajwanu. Od 2020 roku kierunek jest zgoła inny. To głównie Afryka. – To jest Zimbabwe, to jest Nigeria, to jest RPA, ale też ostatnio tak samo Tajlandia, Arabia Saudyjska – mówiła.
A jak się okazuje, studenci przyjeżdżają obecnie wraz z całymi rodzinami. – Kiedyś student przyjeżdżał sam, teraz studenci z takich krajów jak Afryka, Indie, Bangladesz przyjeżdżają z rodziną, przyjeżdżają z mężem, z żoną, z dziećmi. Więc to już nie tylko chodzi o pomoc w znalezieniu miejsca w akademiku, ale też w ogóle całego mieszkania, wynajęcia – mówiła.
Sprawa wywołała ogromne oburzenie, nie tylko w lokalnym środowisku. Jak podkreślano, nikt nie pytał mieszkańców miasta czy chcą, by Lublin zmieniał swe oblicze właśnie w taki sposób.
Źródło: dorzeczy.pl
MA






