Skażone życie wewnętrzne. Dr Paweł Milcarek o największych błędach Marcina Lutra

47587.jpg
Daniel Pach / Forum. Jedyny w Polsce pomnik Marcina Lutra w Bielsku-Bialej

Skąd wzięła się wielka siła rewolucji luterańskiej? Niemiecki mnich augustiański postanowił wznieść "wał pomiędzy tym, co ludzkie, a tym, co boskie", uważa dr Paweł Milcarek. Luter tak przeraził się kondycją Kościoła, że postanowił wszystko, co ludzkie, uznać za zepsute... O błędach luteranizmu dr Milcarek mówił w PCh24 TV.

31 października 1517 roku Marcin Luter miał przybić do drzwi kościoła w Wittenberdze swoje tezy. Z okazji rocznicy tego brzemiennego w złe skutki wydarzenia Paweł Chmielewski rozmawiał w PCh24 TV z Pawłem Milcarkiem, pytając o istotne korzenie rewolucji luterańskiej. 

Według Pawła Milcarka naturę rewolucji protestanckiej najlepiej będzie uchwycić poprzez „wejrzenie w bardzo specyficzną sytuację duchową ludzi, którzy uruchomili procesy reformacyjne”. Systematyczny wykład idei jest w jego ocenie drugorzędny, bo przecież idei i systemów reformacyjnych było całe mnóstwo, często zwracały się też przeciwko sobie. Dlatego należy sięgnąć nieco głębiej, by zobaczyć wspólną podstawę dla całego ruchu protestanckiego. – Proponuję, by zrobić to w egzystencjalnej zasadzie, w punkcie wyjścia – a tym punktem wyjścia jest przerażenie kryzysem Kościoła – powiedział.

Zróbmy to razem!

Rozmówca PCh24 TV wskazał na rozmaite elementy tego kryzysu, które ujawniały się na początku XVI wieku ze szczególną siłą, od moralnych problemów duchowieństwa, przez manowce, na które weszła późna teologia scholastyczna, aż po generalne osłabienie intelektualne, które wywołała pandemia czarnej śmierci. 

Według niego inicjatorzy protestanckiej rewolucji byli autentycznie przerażeni tym, co dzieje się w Kościele katolickim ich czasów. Postawili jednak na fałszywą odpowiedź. Chcieli „znaleźć takie wyjście, które raz na zawsze zabezpieczy ich samych oraz tych, którzy pójdą za nimi, przed złem atakującym Kościół”. Luter doszedł do wniosku, że zagrożenie jest „w samym człowieczeństwie”. Postanowił wobec tego „zbudować wał między tym, co ludzkie, a tym, co boskie”. – Dla Lutra wszystko, co ludzkie i ziemskie, jest tak głęboko skażone grzechem i zepsute, że właściwie nigdy nie można na tym nic zbudować. W tym sensie cała teologia Lutra jest teologią zanegowania konsekwencji Wcielenia – powiedział. 

- Luter miał skrajnie pesymistyczne stanowisko w sprawie człowieczeństwa. Dotykało to również Chrystusa. Według Lutra, skoro Chrystus dla naszego zbawienia zjednoczył się z człowieczeństwem, to zjednoczył się również z grzechem – bo nie można rozdzielić człowieczeństwa i grzechu. Takie zjednoczenie jest jednak paradoksem. Nie można już napisać takiego traktatu, jak św. Tomasz o harmonijnym połączeniu w jedności osoby bóstwa i człowieczeństwa. Dla Lutra taka wizja nie ma istotnego znaczenia – podkreślił. Nawet jeżeli u luteran można znaleźć teoretyczną akceptację unii hipostatycznej, do w praktyce „ważniejszy jest dla nich obraz egzystencjalny”. 

Kościół katolicki jest tymczasem kontynuacją Wcielenia, jako Ciało Mistyczne Chrystusa. W teologii katolickiej Kościołowi jest oddana naprawdę wielka i realna władza, która spoczywa w ludzkich rękach. Luter nie chciał tego zaakceptować, widząc zepsucie duchownych, bałagan doktrynalny i różne zgorszenia. Nabrał wielkiej nieufności do instytucji, całą ufność pokładając w życiu wewnętrznym człowieka. – Zbawienie jest wyłącznie w cofnięciu się do wnętrza, a wszystko, co zewnętrzne, to są tylko ludzkie instytucje – powiedział dr Milcarek. – Zbawienie jest wtedy, kiedy człowiek, widząc swoją grzeszność i swój upadek, powie: mimo tego, ufam. Cały akt luterańskiej wiary jest aktem ufności – stwierdził.

– Tam jest przekonanie, że my nie jesteśmy w stanie wyjść z kondycji grzechu. To jest ta pierwotna intencja. Luter mówi, że kryzys jest nie tylko w instytucjach kościelnych. Jest tak głęboko w naszej grzesznej kondycji, że musimy niejako uchronić samego Boga przed wmieszaniem Go w nasze grzechy. Stąd biorą się słynne luterańskie „sola”, czyli „tylko” – mówił. Sola gratia, tylko łaska, bo ludzkie czyny nie mają wpływu na zbawienie, które daje tylko łaska. Sola Scriptura, tylko Pismo, bo to jakby jedyny skrawek na Ziemi tego, co boskie. Solus Christus, tylko Chrystus, bo przecież nie ci, którzy są zbawiani – Matka Boża czy święci to są po prostu „zwyczajni, kiepscy grzesznicy, którzy po prostu silnie wierzyli”.

Jak dodał, w Kościele katolickim bierze się na siebie całe ryzyko: ten sam ksiądz, który ma władzę sakramentalną i jednoczy się z władzą Chrystusa, gdy sprawuje święte tajemnice, równocześnie pozostaje człowiekiem – i jako taki może być też podły. 

Dr Paweł Milcarek podkreślił, że Lutra mogły poruszyć autentyczne problemy i stąd można byłoby mówić o „dobrym” początku jego działalności; ale poruszony swoją złością, wybuchowy – poszedł „zdecydowanie za daleko”. 

Gość PCh24 TV podkreślił, że sukces Lutra był możliwy tylko dzięki polityce. Na czas jego działalności przypadło „polityczne konanie pewnych idei średniowiecza”. Od XIV wieku upadały koncepcje realizowania cesarstwa jako władzy politycznej i powszechnego punktu odniesienia. Kiedy wystąpił Luter, nie było już pomysłu na tę władzę; odnowa cesarstwa stawała się coraz bardziej wizją fantastyczną. Realne życie polityczne przeszło na monarchie narodowe – Francuzów czy Anglików. Niemcy mieli problem z rozproszeniem władzy. Luter stał się w pewnym sensie sztandarem niemieckości. Biblia Lutra była podniesieniem wyżej niemieckiego języka. – Propozycja Lutra to niemieckie chrześcijaństwo. Ich własne, z własnym stylem – powiedział dr Milcarek. Nawet jeżeli dla Lutra najważniejsze były poglądy teologiczne, to część niemieckich książąt zobaczyła w jego ruchu okazję polityczną. 

Więcej w nagraniu.

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: