Somalijskie piractwo znów kwitnie. Co zrobią USA i sojusznicy?

forum-0124382467.jpg
Pojmani somalijscy piraci. Zdjęcie archiwalne. Fot. Danièle COSTANTINI pour LCMA REPORTAGES / MAXPPP / Forum

Kolejny ważny szlak handlowy jest zagrożony. Po wielu latach wznowili swoje działania somalijscy piraci w korytarzu handlowym biegnącym przez Morze Czerwone – alarmuje Michael DeAngelo na łamach „Ten National Interest”.

„Od kwietnia somalijscy piraci prowadzą kampanię porwań tankowców i statków towarowych, stanowiąc największe zagrożenie dla korytarza Morza Czerwonego od ponad dekady. Działania te stanowią poważne zagrożenie zarówno dla światowej gospodarki, jak i dla bezpieczeństwa regionalnego, ponieważ zakłócają handel ropą naftową i produktami pochodnymi oraz stwarzają ryzyko, iż somalijska filia Al-Kaidy, Al-Szabab, zwiększy swoje dochody i wzmocni więzi z Huti” – podkreśla analityk w artykule zatytułowanym „Another Crucial Maritime Chokepoint Is Under Threat” [Kolejny kluczowy morski punkt zapalny jest zagrożony], który ukazała się 12 maja na łamach „National Interest”.

Autor przynagla administrację amerykańską do zacieśnienia współpracy „z lokalnymi partnerami somalijskimi i międzynarodowymi”, aby nie odżyło piractwo sprzed dekady, które wywoła jeszcze większe spustoszenie niż ponad 10 lat temu.

Zróbmy to razem!

Jak się okazuje, w okresie od 21 kwietnia do 2 maja somalijscy piraci porwali cztery statki u wybrzeży stanu Puntland w północnej Somalii. Oznacza to wyraźne zintensyfikowanie działań od co najmniej 2012 roku. Wśród porwanych statków są trzy duże jednostki międzynarodowe: dwie przewożące ropę naftową, a jedna z nich transportowała cement.

Amerykański analityk obawia się, że to, co obecnie uważa się za początkową fazę odrodzenia piractwa, może w ostateczności przerodzić się w coś znacznie poważniejszego. Ponad 10 lat temu w apogeum pirackich działań, Somalijczycy niemal co tydzień porywali międzynarodowe tankowce i statki towarowe. Ich działania miały przynieść straty globalnej gospodarce szacowane na około 7 miliardów dolarów w 2011 roku. Dramatycznie wzrosły między innymi koszty ubezpieczenia frachtu o 100 tys. dolarów w przypadku jednego kursu statku.

W następstwie somalijskiego piractwa, znacznie spadł ruch morski przez Morze Czerwone na rzecz znacznie dłuższej trasy wokół Przylądka Dobrej Nadziei. I właśnie dziś – w razie nasilenia ataków – sytuacja może się powtórzyć.

Analityk „National Interest” sugeruje, że Al-Szabab może spróbować ponownie wykorzystać powiązania z piratami dla własnych korzyści finansowych, co zagrażałoby bezpieczeństwu regionalnemu i w ogóle bezpieczeństwu USA.

Islamistyczna bojówka miała dostarczać somalijskim piratom broń i umożliwiać działanie z terenów będących pod jej wpływem w zamian za udział w zyskach. Al-Szabab mogłaby połączyć siły z somalijskim oddziałem Państwa Islamskiego, stając się „jedną z najsilniejszych i najbardziej transnarodowo nastawionych organizacji powiązanych z Al-Kaidą”.

Mogłaby ona przeprowadzać jeszcze więcej ataków na amerykańskie aktywa i obywateli USA w Afryce Wschodniej, a nawet planować zamach w Stanach Zjednoczonych – straszy analityk.

DeAngelo w szczególności obawia się połączenia sił Al-Szabab z jemeńskimi bojownikami proirańskimi Huti. Wtedy przezwyciężenie piractwa będzie znacznie trudniejsze. Tym bardziej, że społeczność międzynarodowa jest obecnie bardziej podzielona niż ponad dekadę temu.

O ile somalijskie piractwo udało się zneutralizować do tego stopnia, że od 2012 r. do 2022 r. doszło jedynie do jednego przypadku porwania statku. O tyle, od 2023 r. następuje wyraźna zmiana. Somalijscy piraci mieli zacząć się odradzać w sytuacji, gdy uwaga międzynarodowa skupiła się na walce z Huti.

Analityk wzywa do zabezpieczenia szlaku handlowego wiodącego przez Morze Czerwone, spodziewając się wzrostu globalnych cen nawozów i paliw odpowiednio o 31 i 24 procent w tym roku w związku z zahamowaniem tranzytu przez cieśninę Ormuz.

Szlak handlowy prowadzący przez Morze Czerwone odpowiada za 30 procent globalnego handlu kontenerowego, obejmującego kluczowe towary elektroniczne i przemysłowe.

DeAngelo wzywa rząd w Waszyngtonie do wzmocnienia pierwszej linii obrony, to jest lokalnych sił somalijskich. Jednocześnie, zdaniem analityka, Ameryka powinna zaangażować sojuszników z NATO i innych partnerów międzynarodowych w celu patrolowania Zatoki Adeńskiej i Oceanu Indyjskiego.

Oczekuje on nawet, że ciężar walki z somalijskimi piratami będzie musiał być przerzucony na partnerów Ameryki ze względu na zaangażowanie USA w wojnę z Iranem. „Zabezpieczenie szlaku handlowego Morza Czerwonego mogłoby pomóc państwom NATO utrzymać silne więzi ze Stanami Zjednoczonymi, pozostając jednocześnie na uboczu w wojnie z Iranem. NATO wcześniej przeprowadzało takie patrole w ramach operacji „Ocean Shield” w latach 2009–2016. Zależność Egiptu od dochodów z Kanału Sueskiego i tureckie projekty wiertnicze na morzu, na wodach Somalii również sprawiają, że Egipt ma żywotny interes w zabezpieczeniu szlaku handlowego Morza Czerwonego” - czytamy.

Źródło: nationalinterest.com

AS

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: