„Świeckie państwo” i „historia ludowa”. Święta Jadwiga i dwa mity

Św. Jadwiga zapisała się w polskiej historii jako wybitny monarcha. W czasie jej rządów zapadły kluczowe decyzje polityczne, które zdecydowały o przyszłości królestwa i narodu w kolejnych stuleciach. Jednocześnie sama kobieta-Król zasłynęła z troski o poddanych i ich dobrobyt. Podstawą opieki nad ubogimi, hojnego wsparcia rozwoju królestwa, a wreszcie awansu międzynarodowego Polski była ofiarność przyszłej świętej. Jej świetlane rządy to żywe studium przeciwko rewolucyjnym mitom politycznym - nurtowi “historii ludowej”, czy programowi “świeckiego państwa”.
Dzieje zaskakującego objęcia polskiej korony przez przyszłą świętą są dobrze znane. To, co dla nas jest już historią, dla ówczesnych było wynikiem sporego przetasowania politycznego.
Początkowo Jadwiga nie była przeznaczona do władania nad Wisłą. Zgodnie z zamysłem jej ojca, króla Ludwika Węgierskiego, krakowski tron miał przypaść jego innej córce, Marii, zaręczonej z Zygmuntem Luksemburskim - przyszłym cesarzem niemieckim. Zamiary te uległy jednak diametralnej zmianie po śmierci Andegaweńskiego monarchy. Maria została ogłoszona królową Węgier. Polska szlachta nie zgodziła się jednak, by dzierżone rządy w Budzie połączyła z krakowskimi. Panowie zażądali wysłania na Wawel drugiej spadkobierczyni Ludwika. Tak Jadwiga wyruszyła do Polski - dopiero w 1384 roku, pod dłuższym okresie impasu politycznego.
Ofiara
Na Wawelu na przyszłą świętą czekało niemałe zaskoczenie. Od dzieciństwa była ona narzeczoną Wilhelma Habsburga. Gdy Jadwiga miała zaledwie 4 lata ją i 8 letniego księcia połączono związkiem w myśl średniowiecznej zasady "sponsalia pro futuro". Takie zaręczyny nie wymagały dopełnienia późniejszym sakramentem małżeństwa. Strony uznawano już za uprawnione do przypieczętowania małżeństwa przez jego konsumpcję po osiągnięciu wieku dojrzałości płciowej. Naturalnie młoda księżniczka spodziewała się więc, że Wilhelm zasiądzie u jej boku na tronie, a gdy tylko dojrzeje, stanie się jego żoną.
Według wielu przekazów choć narzeczeństwo Jadwigi i Wilhelma zawiązano ze względów politycznych, to wkrótce przerodziło się w prawdziwe przywiązanie. Młoda księżniczka przez kilka lat po zaręczynach miała wychowywać się w Wiedniu wspólnie ze swoim przyszłym mężem, a w tym czasie zapałać do niego prawdziwym uczuciem.
Gdy księżniczka dowiedziała się, że na dworze w Krakowie nie ma akceptacji dla jej małżeństwa z Habsburgiem - stanęła wobec pierwszego wyboru jej rządów - brzemiennego w konsekwencje. Niektóre wspomnienia o królowej mówią, że propozycja szlachty polskiej, by zamiast swojego narzeczonego poślubiła księcia Litwy Jagiełłę, wywołały jej gorący sprzeciw. Ponoć Jadwiga miała nawet próbować ucieczki z Wawelu, by poślubić Wilhelma. On sam również przybył na Wawel - ale do konsumpcji małżeństwa nie doszło. W czasie wizyty na krakowskim dworze Habsburg przebywał w osobnych komnatach. Ponoć niedoszli małżonkowie mieli nawet podjąć próbę sforsowania dzielących ich drzwi siekierą.
Czy te spektakularne opowieści odzwierciedlają rzeczywiste wydarzenia, rzecz jasna, nie wiadomo. Z całą pewnością wiernie obrazują za to dylemat, przed jakim stanęła młodziutka naówczas Jadwiga. Musiała wybrać między swoim przywiązaniem do Wilhelma, a obowiązkami królowej - a nade wszystko królowej chrześcijańskiej.
Kluczowe znaczenie w przekonaniu Jadwigi do rezygnacji z poślubienia Habsburga miała mieć nadzieja chrystianizacji Litwy dzięki małżeństwu z jej Wielkim Księciem Jagiełłą. Wizja rozszerzenia wiary świętej na północno-wschodnie księstwo nie była królowej obojętna…
Według anegdoty swój dylemat księżniczka miała rozstrzygnąć podczas modlitwy pod swoim ukochanym krucyfiksem, który przywiozła ze sobą na krakowski dwór. Gdy księżniczka modliła się pod “czarnym krzyżem”, zwierzając się Chrystusowi ze swoich wątpliwości, miała usłyszeć “czyń co widzisz” (łac. fac quod vides)... Tak uczyniła. Naśladowanie ofiary Chrystusa konsekwentnie charakteryzowało jej dalsze życie i lata rządów. Dzięki tej postawie św. Jadwiga okazała się znakomitym władcą i postacią, która podkopuje rewolucyjne narracje polityczne uznające władzę monarszą, czy panowanie religii w społeczeństwie za narzędzia "opresji".
W ślady Chrystusa
Ostatecznie w 1384 roku 10 letnia dziewczyna została koronowana na Króla Polski. Jej mężem został znacznie starszy Władysław Jagiełło. Ich małżeństwo oznaczało chrzest litewskiego władcy oraz początek unii polsko-litewskiej. Niedługo potem Jadwiga słała już na Litwę katechumenom białe lniane szaty do chrztu świętego.
Dzieje wspominają kolejne lata jej rządów jako dowód na odpowiedzialność i polityczną rozwagę Jadwigii. Na pierwsze miejsce wśród jej zalet nieodmiennie wysuwa się jednak ofiarność. Królowa chętnie przyczyniała się do zwiększania dobrobytu poddanych - nie szczędząc na to i osobistych dóbr. Tak było na przykład wtedy, gdy przyszła święta ofiarowała własne kosztowności na powstanie Akademii Krakowskiej, dając początek ojczystemu uniwersytetowi, który odegrał pierwszorzędną rolę w dziejach państwa. Królowa nie szczędziła pomocy biedakom i ubogim. Fundowała szpitale i Kościoły…
Gorliwa o kult Boży królowa dbała nie tylko o mury świątyń - ale także o nabożeństwo w ich wnętrzu. W katedrze wawelskiej święta ustanowiła specjalne kolegium psalmistów, aby jego członkowie nieustannie - w dzień i w nocy - oddawali cześć Bogu w nadwornej świątyni.
Jadwiga okazała się zatem monarchą prawdziwie bogobojnym i rzeczywiście bliskim Bogu. Naśladowała Jego dobrotliwość i kroczyła drogą Chrystusa - ścieżką ofiary i wyrzeczeń.
Jej historia dobitnie wskazuje fałsz ideologicznych programów politycznych i spojrzeń na dzieje. Narracje "historii ludowej", czy próba idealizacji “państwa świeckiego” okazują na tle jej rządów swoje szkodliwe oblicze - dychotomicznych ataków na budujący ideał porządku doczesnego.
Wbrew ideologicznej propagandzie, ani wysoki status społeczny Jadwigi nie oddalał jej od poddanych, ani wiara nie odbierała jej naturalnej trzeźwości umysłu i zdolności kompetentnego rządzenia. Święta była dobroczyńcą swojego ludu i podejmowała kluczowe dla rozwoju Królestwa przedsięwzięcia właśnie dzięki jej ofiarności - wyuczonej od cierpiącego na Krzyżu Króla Wieków. Polska królowa czyniła to, czego przykład widziała na nim.
Narracja, zgodnie z którą dzieje narodów, w tym polskiego, to w rzeczywistości rywalizacja klas społecznych o sprzecznych interesach, nie daje się obronić wobec jej przykładu. Historia nie jest nieustannym zmaganiem majętnych i ubogich - a egalitaryzm nie jest receptą na poprawę losu tych ostatnich. Dźwignią dla polepszenia doli ubogich były przez wieki dobroczynne działania zamożnych i wyżej położonych. Wbrew współczesnym, demokratycznym mitom, to nie rewolucji trzeba było prostemu ludowi. Emancypacją nikt się jeszcze nie nakarmił. Tymczasem władza, o ile stoją za nią cnoty panujących, jest siłą, która realnie przyczynia się do budowy dobra wspólnego. Święta Jadwiga okazała się o wiele bliższa “ludowi”, niż wywodzący się z nizin społecznych dorobkiewicz, wydający środki na drogie wakacje, własne potrzeby i mający się za "self-made man’a". Tym, co decyduje o zdolności do służenia dobru wspólnemu nie jest przynależność, ale cnoty - to pierwsza lekcja z rządów świętej Jadwigi.
Człowiek potrzebuje porządku
Szkołą cnót jest zaś wiara, a ich najlepszym przykładem jej założyciel - Chrystus. Święta Jadwiga wykształciła się w niej wybitnie, praktykując posty i umartwienia. Dzięki temu swoje wysokie położenie wykorzystywała dla większego dobra - rezygnując z własnych planów i zamierzeń.
Ta postawa szczególnie mija się z tym, jak współcześnie ruchy "historii ludowej" przedstawiają życie dawnych szlachetnie urodzonych. W rzeczywistości przepych nie był jego jedynym, ani wcale oczywistym elementem - obfitowały w trudy, ograniczenia i powinności. Dziś mierzymy je zbyt często swoją miarą - uznając za podobne do tego, jak w czasach hedonizmu i egalitaryzmu żyją współcześni nam bogacze. Królowa wpatrzona w Ukrzyżowanego - monarchę noszącego cierniową koronę i władającego z Krzyża - była kimś zupełnie innym.
Źródłem tej inności była właśnie wiara. To w niej zarówno ludzie prości, jak i ze społecznych wyżyn, odnajdują wzór szlachetnego postępowania, wzbogacający całe narody. Z tego powodu bajania o państwie świeckim to nic innego, jak atak na rezerwuar najlepszych zasad życia zbiorowego i inspirujących przykładów doskonałości.
Świeckość władzy nie oznaczałaby zaoszczędzenia środków, jakie Jadwiga wydatkowała na kościoły, kolegia psalmistów i inne dzieła pobożne. Jej owocem byłoby przekierowanie środków z dzieł miłosierdzia na służbę egoistycznych dążeń panujących oraz upadek gotowości do służenia swoim poddanym, na wzór Syna Bożego - oto druga lekcja z życiorysu Świętej.
Jadwiga Królowa to świetlana postać z dziejów naszego narodu, która dobitnie pokazuje, że człowiek potrzebuje porządku. Władza podporządkowana najwyższemu Rządcy, Bogu, nie jest jarzmem, ale fundamentem, na którym dźwignąć się może budowa narodowej pomyślności.
Filip Adamus







