Syn niepoprawnego politycznie Bolsonaro wróci do władzy w Brazylii? Sondażowy pat z Lulą

Syn Jaira Bolsonaro, prezydenta Brazylii, który odmówił m.in. wprowadzenia w kraju wprowadzenia ostrego reżimu COVIDowego, depcze w przedwyborczych sondażach po piętach socjalistycznemu przywódcy kraju.
Urzędujący prezydent, socjalista Luiz Inacio Lula da Silva i konserwatywny kandydat Flavio Bolsonaro mają wyrównane szanse na zwycięstwo w II turze zaplanowanych na październik wyborów prezydenckich w Brazylii - wynika z opublikowanego w poniedziałek sondażu instytutu BTG Pactual/Nexus.
Badanie, przeprowadzone w dniach 18-20 września na reprezentatywnej próbie 2006 osób, dało Luli 47 proc., a chęć głosowania na Bolsonaro wyraziło 46 proc. respondentów. Autorzy badania podkreślili, że różnica dzieląca obu najpoważniejszych kandydatów mieści się w granicach błędu statystycznego.
W stosunku do poprzedniego badania tego ośrodka, które przeprowadzono w pierwszej połowie września, zmniejszył się odsetek respondentów popierających obu głównych kandydatów, ale dzieląca ich różnica pozostała bez zmian. W poprzednim sondażu Lula mógł liczyć w II turze na poparcie 47 proc. badanych, a Bolsonaro - 46 procent.
W obu sondażach Lula wygrywa I turę, ale z wynikiem, który nie daje definitywnego zwycięstwa, czyli nie przekracza 50 procent. W najnowszym urzędujący prezydent otrzymał 40 proc., a Bolsonaro - 37 procent. W poprzednim badaniu Lula miał 42 proc., a jego główny rywal również 37 procent.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Brazylii odbędzie się 4 października. Jeśli nikt nie otrzyma co najmniej 50 proc. oddanych głosów, o tym, kto obejmie najwyższy urząd w państwie, zadecyduje zaplanowana na 25 października II tura z udziałem dwóch kandydatów z największym poparciem w pierwszej rundzie głosowania.
Lula da Silva doszedł do władzy po wyborczym zwycięstwie pod koniec 2022 roku. Pokonał wtedy ówczesnego prezydenta Jaira Bolsonaro, ojca Flavia. W styczniu 2023 r. niezadowoleni z wyniku głosowania zwolennicy Bolsonaro przypuścili szturm na główne urzędy państwowe.
We wrześniu ub.r. Sąd Najwyższy Brazylii uznał, że zamieszki były nieudaną próbą zamachu stanu, a Jair Bolsonaro stał na jej czele, za co został skazany na 27 lat i trzy miesiące więzienia. Karę odbywa obecnie w formie aresztu domowego. Sam były prezydent w ich czasie wzywał manifestantów do zachowania spokoju.
(PAP)/oprac. FA






