Trump wspiera tezę o wyborczym fałszerstwie w Brazylii. „Wyglądało to okropnie”

Nie milkną kontrowersje wokół zakończonych w niedzielę 25 października wyborów w Brazylii. Zdaniem Flavio Bolsonaro, głównego kontrkandydata zwycięskiego Ignacio Luli da Silvy, głosowanie nie zostało przeprowadzone uczciwie. Donald Trump, prezydent USA, wyraził podobne stanowisko.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek, że wybory prezydenckie w Brazylii wyglądały na sfałszowane. Zaznaczył jednak, że lubi prezydenta Brazylii Lulę da Silvę.
Trump skomentował w ten sposób podczas rozmowy z dziennikarzami niedzielne wybory w Brazylii wygrane przez Lulę.
- Cóż, dla mnie wyglądało to okropnie. To okropnie wyglądało. Nie opowiadałem się po żadnej ze stron, ale wyglądało to jak kolejne sfałszowane wybory - powiedział Trump przed odlotem na wiec wyborczy w Mississippi. Dodał później, że nie podobało mu się przedłużenie działania lokali wyborczych i było „bardzo dziwne”.
Pytany, co zamierza zrobić w sprawie brazylijskich wyborów, odparł, że nie jest prezydentem Brazylii.
- Lubię Lulę. Bardzo dobrze się z nim dogaduję. Po prostu uważam, że wybory wyglądały bardzo źle. Sposób, w jaki je podliczono - powiedział.
W przeciwieństwie do wyborów w wielu innych państwach Trump nie poparł żadnego z kandydatów w brazylijskich wyborach mimo bliskich stosunków z byłym prezydentem - ojcem oponenta Luli - Jairem Bolsonaro. Zdaniem brazylijskich komentatorów interwencja Trumpa w wybory mogłaby zaszkodzić faworyzowanemu przez niego kandydatowi.
Rywal Luli, prawicowy senator Flavio Bolsonaro, odmówił uznania wyniku drugiej tury wyborów prezydenckich w Brazylii i zażądał unieważnienia wyniku. Podobnie, jak Trump, senator skrytykował decyzję sędziego Sądu Najwyższego o przedłużeniu głosowania o dwie godziny. Decyzja została ogłoszona tuż przed planowanym zamknięciem lokali wyborczych i wywołała zamieszanie w komisjach. Wiele lokali zakończyło pracę o pierwotnie wyznaczonej porze, podczas gdy inne były czynne dłużej. O wydłużenie pracy komisji wnioskował jednak również wcześniej i sam Bolsonaro.
(PAP)/oprac. FA






