Teolog: W sporze Watykanu i FSSPX żadna ze stron nie jest bez winy

Charron.jpg
Ksiądz Jason Charron. Fot. Fr. Jason Charron/YT

Zarówno Rzym, jak i Bractwo Kapłańskie Piusa X (FSSPX) potrzebują wzajemnych aktów pokory – wskazuje ksiądz Jason Charron, proboszcz kościoła Świętej Trójcy w amerykańskim Carnegie (Pensylwania) i wykładowca teologii. 

 

Swój obszerny komentarz kapłan rozpoczął od uznania, że Watykan legalnie ogłosił ekskomunikę wobec duchownych i świeckich Bractwa św. Piusa X.

Zróbmy to razem!

- Rzym miał do tego prawo, ale historia pokazuje, że nie zawsze działał mądrze. W rzeczywistości, być może to moment, w którym Rzym prawnie pokona Bractwo Kapłańskie Piusa X (SSPX), ale w istocie je wzmocni – ocenił.

- Nie można po prostu poruszać się w obrębie jurysdykcji patriarchy i wyświęcać biskupów na jego własnym terytorium i w jego tradycji, wbrew jego wyraźnej woli. Nie jesteśmy protestantami i po prostu nie można tego robić. Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X (SSPX) nie jest tu bez winy – uzasadnił. – To nie jest samozwańczy strażnik wszechświata. Katolicyzm jest o wiele większy, wspanialszy, starszy i głębszy niż jeden konkretny, łaciński, tradycjonalistyczny wyraz tegoż. Myślę, że Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, jak my wszyscy, potrzebuje trochę pokory. Potrzebuje posłuszeństwa. Musi uznać, że autorytet duchowy, nawet jeśli jest rzeczywisty, musi być w łączności z autorytetem apostolskim, który Chrystus dał swojemu Kościołowi – podkreślił.

Powołując się na swoje doświadczenie życia na Ukrainie duchowny zakwestionował niektóre twierdzenia wychodzące ze strony Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Jak wskazał o. Charron, często prezentuje się ono jako „szpital polowy dla katolików zranionych nadużyciami liturgicznymi i teologicznym zamieszaniem po Soborze, a szczerze mówiąc – duszpasterskim tchórzostwem”. Autor komentarza przyznał, że taki wizerunek jest być może aktualny i prawdziwy w krajach Zachodu, gdzie modernistyczny nurt odcisnął na Kościele po soborze watykańskim II szczególnie mocne piętno.

Jednak ukraiński Kościół Greckokatolicki „nie spędził ostatnich 60 lat na burzeniu balustrad ołtarzowych i niszczeniu sanktuariów, zastępowaniu śpiewów religijnych pieśniami przy ognisku ani traktowaniu odziedziczonej tradycji Kościoła-Matki jak wstydliwej rodzinnej pamiątki”. Ukraina zachowała w jego ocenie starożytną tradycję liturgiczną, autorytet apostolski, męczenników i biskupów, którzy podtrzymywali wiarę pod sowieckim butem, podczas gdy wielu zamożnych katolików z Zachodu z satysfakcją określało się jako moderniści.

Duchowny dostrzegł, że uczniowie arcybiskupa Lefebvre zachowują się tam tak samo jak na Zachodzie – stawiając samych siebie w roli ostatnich obrońców katolickiej prawowierności. – Ich rozwój w tym miejscu nie jest desperackim aktem ochrony. To nieposłuszeństwo wobec prawowitej władzy biskupiej, a oni robią to od dziesięcioleci. To jest dwulicowość. Na łacińskim Zachodzie mówią: „no cóż, robimy to, bo jesteśmy zmuszeni działać, bo tradycja została zniszczona”. Jest w tym trochę prawdy. Ale na Ukrainie, gdzie tradycja jest żywa i przesiąknięta krwią męczenników, wciąż zachowują się tak, jakby tylko oni byli strażnikami katolickiej prawdy. To ideologia – ocenił o. Charron.

 

Co ważniejsze: dyscyplina czy dogmaty wiary?

Prawdziwym problemem, zdaniem duszpasterza, jest jednak fakt, że prawomocnie działając przeciwko Bractwu Stolica Apostolska przyczynia się do wybuchu „znacznie większego kryzysu duchowego i duszpasterskiego”. Postawiła bowiem na bardzo surowe kroki ze względu na dyscyplinę hierarchiczną w Kościele. Jednocześnie przechodzi zaś do porządku dziennego nad odstępstwami od doktryny katolickiej, dokonywanymi przez inne środowiska nazywające się katolickimi.

- Wewnętrznie Watykan odkrył karty i osłabił swój autorytet moralny w oczach wielu wiernych katolików, ponieważ poprzez tę ekskomunikę wywołał wśród przeciętnych świeckich silne wrażenie, iż władza jest ważniejsza od pobożności. Mniej istotne kwestie prawa kościelnego, jak np. Kodeksu [prawa kanonicznego] z 1917 roku, który stanowi, że do ważności święceń biskupich potrzeba papieskiego mandatu, są traktowane z większą powagą niż boskie dogmaty – zauważył.

- Mniejszych rzeczy nie powinno się zaniedbywać. Prawo kanoniczne i porządek kościelny mają znaczenie i to widzimy. (…) Ale ważniejsze rzeczy liczą się bardziej. Ustanowione przez Boga dogmaty – one liczą się bardziej. (…) Żyjemy teraz w „nowym, wspaniałym Kościele”, w którym frontalne ataki wpływowych duchownych na objawione prawdy wiary są dopuszczane bez osądu. Równocześnie mniejsze wykroczenia, takie jak to, traktuje się z najwyższą surowością – dodał.

Duchowny wskazał na bardziej konkretne przykłady istotnych nadużyć, wobec których władze kościelne zachowują daleko idącą pobłażliwość. Na przykład sakramentalna godność ważnego małżeństwa między kobietą a mężczyzną nie należy do sfery uznaniowej, w której ma istotne znaczenie czyjaś prywatna opinia teologiczna. Jest to bowiem kwestia będąca częścią objawionej przez Pana Boga prawdy o stworzeniu, naturze i łączności z Chrystusem. Mimo to kardynał Reinhard Marx z Monachium – jak przykładowo wskazał ojciec Charron – otwarcie popiera „błogosławienie”  par jednopłciowych i jawnie wzywa do zmiany nauczania Kościoła na temat homoseksualizmu. Nigdy nie doczekał się z tego tytułu żadnej kary ogłoszonej publicznie. Cierpi na tym autorytet hierarchii w oczach wiernych, którzy starają się przestrzegać wszelkich powinności wynikających z przynależności do Owczarni Chrystusowej.

Innym gorszącym przykładem wymienionym przez duchownego jest tolerowanie prominentnych nominalnych katolików, którzy od kilkudziesięciu lat promują tak zwaną aborcję. Albo też nikt nie wyłącza z Kościoła południowoamerykańskich głosicieli teologii wyzwolenia czy jezuity Jamesa Martina, chwalącego się publicznie „błogosławieniem” związków swoich homoseksualnych przyjaciół.

Niewymienieni z imienia, lecz powszechnie znani papieże i biskupi powtarzają, że mahometanizm „jest godną szacunku drogą do Boga” – i nie są ekskomunikowani.

Kardynał McCarrick, wieloletni „seksualny drapieżnik”, jest traktowany łagodniej niż starsza, poczciwa pani uczęszczająca do kaplic wspólnoty założonej przez abpa Lefebvre’a.

To są jawne, bezpośrednie ataki na doktrynę i moralność, czyli kwestie ważniejsze (..). Jednak kiedy Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X (FSSPX) łamie – co z pewnością ma tu miejsce – kanon prawny, ponosi pełną karę dyscypliny kościelnej, i moim zdaniem słusznie. Ale to właśnie gorszy przeciętnego Kowalskiego w ławce. Nie dlatego, że Bractwo Kapłańskie Piusa X nie zrobiło nic złego – ewidentnie zrobiło – ale dlatego, że przeciętny katolik rozgląda się i pyta: „Dlaczego za ważniejsze sprawy nie ma kar? Dlaczego tak się dzieje?” – mówił autor komentarza.

- To zaciska pętlę wokół Watykanu, ponieważ daje przeciętnemu Kowalskiemu sygnał, że wysocy rangą dostojnicy kościelni w Rzymie nie traktują poważnie spraw istotnych – nieba, piekła, wiary i moralności. To sygnał, że ludzie w Watykanie przedkładają własne kanony nad prawo boskie. Krótko mówiąc, to naprawdę odkrywa ich karty pokazując, jakie mają priorytety. Myślę, że dla nas wszystkich oznacza to, że znaleźliśmy się na pustyni, a przewodnicy oszaleli – ubolewał.

W perspektywie ojca Charrona swoją decyzją o ekskomunice Watykan w pewnym sensie „uwolnił” FSSPX. Teraz nic już nie stoi na przeszkodzie, by Bractwo „wypowiedziało pełną wojnę o terytorium”. -  Gdy zrzuciłeś bombę atomową, nie możesz już zagrozić niczym innym – wskazał.

Duchowny podkreśla: kaplice Bractwa stają się obecnie poważną alternatywą w oczach wiernych zgorszonych modernizmem, synkretyzmem czy blichtrem widocznym na przykład w diecezjach Kanady. Oświadczenie Watykanu jasno wyznacza bowiem granicę, wskazując: tradycja tu, nowoczesność tam. Zatem wielu potencjalnych nawróconych na chrześcijaństwo millenialsów wybierze miejsce, gdzie spotkają się oni z przywiązaniem do tradycji Kościoła. Bądź też – patrząc, jak jej miłośnicy są traktowani przez Watykan – odejdą na przykład do prawosławia, co zresztą ma już miejsce w zauważalnej skali.

- Jeśli Bractwo Kapłańskie Piusa X jest teraz całkowicie odcięte od Kościoła, to znaczy, że jest również wolne od jego kontroli. I w subtelny sposób sygnalizuje to uśpionemu umysłowi, że tradycja jest marginalizowana. A to ostatecznie skieruje ruch w ramiona Bractwa Kapłańskiego Piusa X. To wzmocni postrzeganie ich jako „chorążych tradycji”. To wzmocni ich duchowy autorytet, podobnie jak przed wiekami autorytet mnichów. Będą postrzegani jako obrońcy tradycji przed Watykanem, skupionym nadmiernie na dialogu z nowoczesnością, mahometanizmem i „monoseksualizmem” – przewidywał ksiądz Charron.

 

Trzeba aktów pokory z obydwu stron

W ocenie duchownego, zarówno Rzym, jak i Bractwo Kapłańskie Piusa X (SSPX) potrzebują publicznych aktów pokory. – Myślę, że papież Leon XIII musi – nie osobiście, ale jako papież i głowa Kościoła obrządku łacińskiego – złożyć pokorny ukłon w imieniu swoich poprzedników sprzed 60 lat i powiedzieć, że Kościół Rzymu ponosi w dużej mierze – choć nie wyłącznie – odpowiedzialność za liturgiczny, teologiczny, duchowy i moralny upadek na Zachodzie, począwszy od lat 60. XX wieku – uważa duchowny.

- Jeśli Kościół może prosić o przebaczenie, tak jak papież Jan Paweł II w 2000 roku, za swoje historyczne zaniedbania wobec żydów, kobiet, ubogich, grup etnicznych i innych, to z pewnością może zacząć od siebie, prosząc o przebaczenie swoich najwierniejszych synów i córki za moralny, liturgiczny i teologiczny zamęt, jaki jego pasterze spowodowali bezdusznym ikonoklazmem, czynionym dla chwały „modernizacji”, ale pod świętym imieniem Boga – wskazywał.

W jego refleksji „tradycyjni katolicy muszą usłyszeć, jak Rzym mówi: zraniliśmy was, wyszydziliśmy to, co kochaliście, pozwoliliśmy, by ikonoklazm lansował się jako odnowa; ukaraliśmy pobożność, a nagrodziliśmy teologiczne i liturgiczne innowacje”.

Autor wideobloga przypomniał dyskryminację tradycyjnych katolików na przestrzeni ostatnich 60 lat, w tym wyrzucanie z seminariów, diecezji i domów zakonnych kandydatów czy duchownych za „zbrodnię” umiłowania tradycji Kościoła.

Z drugiej strony wytknął jednak Bractwu znane sobie przypadki „sekciarskiej kontroli nad ludźmi, rodzinami, własnymi księżmi i zakonnicami”. Mówił o „wypalaniu księży i ​​odrzucaniu ich jak śmieci, kiedy nie są w stanie sprostać sekciarskim i nieludzkim oczekiwaniom, jakie narzuca im kierownictwo Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X”.

- Muszą zdać sobie sprawę, że nie są samozwańczymi strażnikami wszechświata, a katolicyzm jest o wiele większy, wspanialszy, starszy, głębszy i piękniejszy niż ich własny, specyficzny, teologiczny wyraz. Potrzebują dawki pokory i myślę, że dekret papieża Leona XIII o ekskomunice w tym pomaga.

Muszą zrozumieć, że ich duchowa władza nad ludźmi, niczym mnichów w IV wieku, może być realna, ale musi być również podporządkowana Kościołowi, który stworzył Chrystus, z jego biskupami jako następcami Apostołów. Muszą również nauczyć się większego szacunku, o którym mówił sobór watykański II – dla czcigodnych, starożytnych i apostolskich tradycji innych form katolicyzmu, zwłaszcza wschodnich, które różnią się od ich własnej, i nie patrzeć na nas z góry – podpowiadał.

Wezwał też Bractwo do „wyzbycia się liturgicznego i teologicznego snobizmu, który postrzega wszelkie skutki ery nowożytnej, czy też niełacińskiego Zachodu, jako coś podejrzanego”. – Czyż oni nie mogą przyznać, że Duch Święty działa poza zasięgiem ich własnych nosów? Czyż nie mogą przyznać, że parafie obrządku wschodniego i czcigodni księża Novus Ordo dokonują wielkich i świętych rzeczy? Czy nie mogą przyznać, że tradycja katolicka nie wyczerpała się wraz z jej wyrazem we Francji w 1950 roku? Czy też będą uparcie podsycać ten sam podział, którego rzekomo nienawidzą w protestantyzmie? Zatem jeśli Leon może przeprosić za nadużycia, których doświadczyli tradycyjni katolicy, a Bractwo Kapłańskie Piusa X (SSPX) może przeprosić za pychę, to drzwi się trochę otworzą – powiedział ojciec Charron.

Źródło: You Tube / Fr. Jason Charron

Not. RoM

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: