Unia chce być bardziej młodzieżowa. Zaprasza do współpracy influencerów

sigma.jpg
fot. Rockefeller Plaza 30 / mat. filmowe / print screen

Influencerzy zadbają o wizerunek instytucji unijnych. Od lipca Rada Europejska otworzyła swoje podwoje dla nich w ramach rocznego programu pilotażowego, przyznając dostęp do szczytów i spotkań ministerialnych. Celem jest dotarcie do młodych z pozytywnym przekazem na temat działalności eurokratów. 

„Posunięcie to – jak zaznacza portal Euractiv.com - wzbudziło zdziwienie wśród dziennikarzy UE”, ponieważ „wskazuje na stopniowe zacieranie się granicy między sposobem, w jaki Bruksela traktuje dziennikarzy i twórców treści”. Portal przypomina, że większość youtuberów, użytkowników TikToka tworzy treści, by zarabiać na uwadze, jednocześnie reklamując określone towary lub bezpośrednio sprzedając własne gadżety.

„To wyraźnie różni się od modelu dziennikarskiego, w którym redakcje są zazwyczaj oddzielone od zespołów komercyjnych, a od reporterów oczekuje się skupienia na zainteresowaniach czytelników, a nie realizacji celów komercyjnych” - czytamy.

Osoby, które wykorzystują media społecznościowe i przyciągają uwagę odbiorców, udzielając porad, czy prowadząc transmisje z gier i nie tylko, stają się także głównym źródłem treści politycznych, zastępując zawodowych reporterów.

Nie ma się jednak co dziwić tej sytuacji, tym bardziej, że jak wynika z raportu Instytutu Reutersa z czerwca tego roku, ponad połowa respondentów na całym świecie (56%) miała czerpać informacje z mediów społecznościowych i platform do udostępniania wideo, a ponad jedna czwarta (27%) polegała na influencerach i innych twórcach treści informacyjnych jako źródłach informacji. 

W Europie, jak wynika z badań Eurobarometru z 2025 r., większość obywateli UE w wieku 15–24 lata ma czerpać wiedzę o świecie z mediów społecznościowych i od influencerów. Najnowszy program pilotażowy UE, o którym KE poinformowała pod koniec lipca br., ma w ograniczonym stopniu umożliwić influencerom udział w posiedzeniach Rady i innych spotkań ministerialnych. Będą się oni znajdowali pod specjalną opieką ze strony unijnych instytucji.

Influencerzy „nie będą traktowani jak media, jeśli chodzi o dostęp do możliwości medialnych”, a więc nie będą na przykład uczestniczyć w briefingach prasowych ani zadawać pytań podczas konferencji prasowych itp. Mają jednak rozpowszechniać pozytywne wiadomości na temat działań unijnych instytucji, jednocześnie zachęcając większą liczbę młodych ludzi do zaangażowania w sprawy polityczne.

Mają oni także tak przedstawiać politykę UE, by była bardziej widoczna i zrozumiała, jak tłumaczyła dr Tanja Kerševan, adiunkt na Uniwersytecie w Lublanie, w rozmowie z portalem Euractiv.com. Parlament Europejski od dawna korzysta z treści propagowanych przez influencerów, zabiegając o głosy wyborców. Stosowny program uruchomiono przed wyborami europejskimi w 2019 roku. 

Wcześniej także Parlament Europejski wysłał około dwieście zaproszeń do influnecerów, którzy będą docierać do nowych odbiorców, „aby poszerzyć wiedzę o Parlamencie Europejskim”. Parlament ma dostarczać „informacji dostosowanych do indywidualnych potrzeb” każdego twórcy, dostosowanych do jego „profili i społeczności”, aby „zachęcić” do udostępniania treści dotyczących działalności Parlamentu i szerszej całej UE.

We wrześniu, w sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, gdy szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wygłosi swoje sztandarowe orędzie o stanie Unii, weźmie udział - oprócz europosłów – czterdziestu influencerów.

Influencerzy nie mogą zadawać pytań bezpośrednio. Unijne instytucje nie są jedynymi, które stawiają na szersze włączenie twórców treści w świat polityki. Podobnie uczynili przedstawiciele NATO podczas lipcowego szczytu sojuszu w Ankarze, gdzie kilku wybranym twórcom treści zezwolono na przeprowadzenie wywiadów z głowami państw, w tym z przywódcami Szwecji i Finlandii, a także z Sekretarzem Generalnym NATO Markiem Rutte.
Niejasne przy tym pozostaje to, w jaki sposób jest dokonywana selekcja influencerów, na jakich warunkach odbywa się współpraca i czy ich zaangażowanie jest finansowane ze środków publicznych.  

Istnieją obawy, że różne instytucje poprzez zaangażowanie influencerów próbują osłabić, a nawet zastąpić niezależną kontrolę dziennikarzy, których obowiązkiem jest patrzenie władzy na ręce. 

Parlament Europejski zapowiedział, że co prawda nie będzie płacił wynagrodzenia influencerom, ale pokryje koszty podróży, zakwaterowania i wyżywienia. Jest to niezgodne z etyką dziennikarską. Chodzi o unikanie konfliktu interesów i zachowanie niezależności. 

Unijny program pilotażowy skrytykowało „Politico”, zauważając, że „UE chce, aby influencerzy relacjonowali jej szczyty, ale tylko jeśli kochają UE. Twórcy treści będą zapraszani na najważniejsze spotkania UE, ale muszą szanować wartości UE i nie chcieć być politykami”.
Medium powołało się na wytyczne przesłane przez Radę UE do rządów krajowych. 

„Politico” dodaje, że to same państwa członkowskie zdecydują, którzy youtuberzy i tiktokerzy powinni uczestniczyć w spotkaniach unijnych oficjeli. Eurokraci zastrzegli, że przedstawiciele państw nie powinni wybierać osób, które „opublikowały poglądy sprzeczne z wartościami UE”.

Twórcy treści nie powinni również nawiązywać „znaczących lub długotrwałych współprac komercyjnych”, aby uniknąć powiązań z dużymi markami. Nie mogą ubiegać się o funkcję polityczną ani ją sprawować. Powinni za to mieć duże zasięgi i doświadczenie w tworzeniu treści politycznych, zwłaszcza dotyczących UE.

Plan spotkał się z oporem stowarzyszeń dziennikarskich.

Źródło: euractiv.com, politico.eu
AS

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: