Unia chce nowego eko-podatku. Uderzy w ważną dla Polski branżę

Nawet 15 miliardów euro rocznie. Takich zysków w unijnym budżecie spodziewa się Komisja Europejska po wprowadzeniu nowego podatku. Chodzi o opłatę, jaką państwa miałyby uiszczać za stary sprzęt gospodarstwa domowego. Producenci obawiają się, że choć formalnie obciążone mają zostać państwa członkowskie, to dodatkowe obowiązki spadną i na przedsiębiorstwa. Tymczasem rodzime fabryki radzą sobie na europejskim rynku i tak stopniowo coraz gorzej.
KE opracowało propozycję parapodatku od starych urządzeń AGD, które nie trafiają do utylizacji, poinformował portal biznes.interia.pl. Pomysł eurokratów zakłada zmuszenie państw członkowskich do uiszczania co roku opłaty za „niezebrane elektrośmieci”. O stawce daniny każdego roku miałaby decydować analiza rynku, a konkretniej różnica pomiędzy ilością nowych urządzeń gospodarstwa domowego wprowadzonych na rynek, a liczbą starych maszyn nienadających się do użytku.
Jak zwrócił uwagę serwis gospodarczy Interii, „problem w tym, że taki mechanizm nie uwzględniałby żywotności produktów. Pralki czy lodówki często służą konsumentom przez kilkanaście lat, zanim trafią do utylizacji”.
Z nowej opłaty eurokraci spodziewają się zasilić wspólny budżet nawet kwotą 15 miliardów euro rocznie.
Propozycja podatku zaniepokoiła producentów AGD. Firmy obawiają się bowiem, że choć formalnie opłata obciążyć ma państwa, te chcąc zminimalizować koszty, będą nakładać obowiązek utylizacji starego sprzętu na przedsiębiorców.
Jak zwrócił uwagę w rozmowie z biznes.interia.pl Wojciech Konecki, przewodniczący Związku Pracodawców AGD APPLIA, nasz kraj jest liderem w zakresie produkcji sprzętów gospodarstwa domowego w skali kontynentu. - To skandaliczne, że polski komisarz Piotr Serafin zgadza się na nowe źródło finansowania budżetu Unii Europejskiej w postaci parapodatku, który zostanie nałożony na branżę elektryczną, głównie AGD. Przecież Polska jest jednym z największych producentów AGD w UE - ocenił rozmówca Interii.
Jak dodał Konecki, wizja nowego parapodatku to niebezpieczna fantazja biurokratów, którzy nie biorą pod uwagę dewastujących skutków swoich decyzji, jakie poniesie branża.
- To są pomysły naszych urzędników, na które my nie mamy wielkiego wpływu. Chcą na nasze barki położyć 15 miliardów euro. To nas w ogóle już nie będzie. My zginiemy. I to będzie tylko na życzenie urzędnika, który kciukiem wskazuje w górę albo w dół, decydując, która branża ma przestać istnieć, która fabryka ma się zamknąć - kontynuował.
Tymczasem kondycja unijnej branży AGD stopniowo się pogarsza. Produkcja m.in. z Chin i Egiptu wypiera rodzime fabryki, zaznaczył Konecki. Jak dodał, skala produkcji w Polsce spada sukcesywnie o ponad dekady, a państwa dawniej znaczące pod względem produkcji AGD, jak Francja, czy Zjednoczone Królestwo niemal całkowicie wycofały się z tego sektora.
Producentom Europejskim trudno jest nawiązać walkę z firmami UE, ponieważ te nie są obciążone m.in. unijnym prawodawstwem, drastycznie windującym ceny energii.
źródło: biznes.interia.pl
FA






