Unia Europejska ureguluje psującą się chińszczyznę? Jest dyrektywa o... „prawie do naprawy”

Weszła w życie w piątek unijna dyrektywa „Right to repair” (prawo do naprawy), która zachęca do reperowania produktów zamiast kupowania nowych. Zwiększenie opłacalności napraw ma ograniczyć ilość odpadów i promować bardziej zrównoważone modele biznesowe.
Nowe przepisy dotyczą producentów, sprzedawców i serwisy, a zmianami objęte są takie produkty jak pralki, zmywarki, odkurzacze, suszarki, telefony komórkowe, urządzenia chłodnicze, wyświetlacze elektroniczne, serwery oraz rowery i skutery elektryczne. Przepisy będą dotyczyć produktów projektowanych i wprowadzanych na rynek od momentu wejścia w życie dyrektywy.
„Przez wiele lat ludziom bardziej opłacało się pozbyć zepsutego lub wadliwego produktu i zastąpić go nowym, niż zlecić jego naprawę. Powodowało to powstawanie znacznej ilości odpadów i niepotrzebne zużycie zasobów. To się zmieni, począwszy od 31 lipca 2026 r., kiedy to możliwe będzie przedłużenie cyklu życia produktów oraz stworzenie systemu, który będzie sprzyjał naprawianiu produktów zamiast kupowania nowych” – napisała w opublikowanym w piątek komunikacie prasowym Komisja Europejska.
Jak podkreślono, przedwczesne pozbywanie się towarów nadających się do naprawy skutkuje wytwarzaniem co roku 35 mln ton elektroodpadów, zużyciem dodatkowych 30 mln ton surowców i emisją 261 mln ton gazów cieplarnianych. Zarazem KE szacuje, że będący efektem dyrektywy „Right to repair” rozwój rynku napraw może przynieść europejskiej gospodarce dodatkowe 4,8 mld euro rocznie.
W nowych przepisach zapisano przysługujące konsumentom prawo do żądania, aby producent naprawił produkty, które zgodnie z przepisami UE z technicznego punktu widzenia nadają się do naprawy. Naprawy należy dokonać w rozsądnym terminie i – o ile usługa nie jest świadczona nieodpłatnie – po rozsądnej cenie, aby konsumenci byli zachęcani do wyboru naprawy.
Producenci muszą również dostarczać łatwo dostępne informacje (m.in. o opłatach) na temat świadczonych przez nich usług naprawy oraz umożliwiać dostęp do części zamiennych po rozsądnej cenie, dokumentacji technicznej i narzędzi potrzebnych do napraw także po zakończeniu okresu gwarancyjnego. Ponadto produkty mają być projektowane w sposób ułatwiający rozmontowanie, serwisowanie i naprawienie z wykorzystaniem dostępnych części zamiennych.
W przepisach utrzymano prawo konsumentów do wyboru między naprawą a wymianą produktów wadliwych w okresie obowiązywania odpowiedzialności sprzedawcy przewidzianym w gwarancji. Przy czym jeśli konsument zdecyduje się na naprawę, okres odpowiedzialności sprzedawcy zostanie przedłużony co najmniej o 12 miesięcy od momentu naprawy.
Na mocy dyrektywy „Right to repair” w 2027 roku uruchomiona zostanie internetowa europejska platforma napraw, która pomoże łączyć konsumentów z podmiotami zajmującymi się naprawą. Platforma będzie miała sekcje dla każdego państwa członkowskiego, co pomoże konsumentom w znalezieniu dostępnych ofert i zwiększy widoczność podmiotów zajmujących się naprawą.
W związku z uruchomieniem platformy zostanie wprowadzony tzw. europejski formularz informacji o naprawie, w którym przedstawione będą warunki naprawy, czas jej wykonania, cena i informacje na temat części zamiennych. Formularz będzie przekazywany klientowi na jego żądanie, a w ciągu 30 dni serwis nie będzie mógł zmienić przedstawionej oferty.
Pozostaje pytanie, czy ta kolejna próba „ręcznego sterowania” gospodarkami państw członkowskich przez biurokratów z Brukseli przyniesie jakikolwiek inny skutek oprócz wygenerowania dodatkowych kosztów i... przeniesienia ich na konsumentów?
Źródło: PAP
oprac. FO







