USA: były jezuita, sodomita apeluje o ujawnienie się wszystkich „tęczowych” duchownych

holgbt.jpg
fot. Brian TalbotRainbow at Half Mast / flickr.com

Po słynnej wypowiedzi papieża Franciszka skierowanej za „zamkniętymi drzwiami” do włoskich biskupów na temat homoseksualistów chcących ubiegać się o przyjęcie do seminariów, oburzony były jezuita na łamach „National Catholic Reporter” zapytuje: „Czy dotarliśmy do momentu, w którym nadszedł czas, aby wielu biskupów, księży, diakonów, braci i sióstr Kościoła katolickiego LGBTQ ujawniło się?”

„Pytanie takie miało pojawić się po doniesieniach o tym, że papież Franciszek ostrzegł włoskich biskupów, aby mieli oczy otwarte podczas rozpatrywania podań kandydatów do seminariów i odrzucali każdego, kto może być gejem. Użył także włoskiego terminu, który z grubsza można przetłumaczyć jako pedał (…), za co przeprosił” – pisze Jim McDermott.

Były jezuita, obecnie pisarz i scenarzysta z Nowego Jorku, którego felieton ukazał się 31 maja br. na łamach progresywnego „National Catholic Reporter” z pewnym niedowierzaniem komentował słowa obecnego papieża. Zasugerował, że zważywszy na „wieloletnie poparcie dla osób queer i żyjących w celibacie duchownych homoseksualnych, trudno uwierzyć, że ten papież potajemnie mówił biskupom, aby unikali seminarzystów homoseksualnych”.

Tak samo, „trudno jest uwierzyć w to, że Franciszek używa tak obraźliwego języka” wobec sodomitów. "Jednak, najwyraźniej tak właśnie robi" – skomentował były duchowny. McDermott zastanawia się, czy „nie nadszedł wreszcie czas, aby osoby LGBTQ mogły publicznie wystąpić i pomóc szerszemu Kościołowi zrozumieć, w jakim stopniu jest on wspierany, utrzymywany i karmiony przez dobrych i wiernych ludzi queer” (sic!).

Były jezuita, który jest homoseksualistą przekonuje, że chociaż wielu potępia ich jako „plagę”, to tak naprawdę Kościół częściowo jest zależny właśnie od wielu z nich.

„Księża i diakoni homoseksualni oraz biseksualni przewodniczą sakramentom nie tylko w dużych miastach, ale jest ich znaczna liczba w całym Kościele katolickim. Duchowni LGBTQ uczą, prowadzą badania i piszą artykuły, na których polegają zarówno zwierzchnicy, jak i wierni. Działamy na rzecz sprawiedliwości i służymy najbardziej potrzebującym, najbardziej zapomnianym. Katoliccy duchowni LGBTQ prowadzą instytucje religijne, takie jak uczelnie, jadłodajnie, ośrodki dla uchodźców i diecezje kościelne. Jesteśmy postępowcami, konserwatystami i centrystami. A w tym, co pozostało, pomimo największych wysiłków Franciszka, czyli w dość ponurym okresie w Kościele, pomagamy utrzymać wiarę przy życiu, nawet gdy niektórzy z naszych kolegów duchownych i zakonników poniżają nas lub nazywają drapieżnikami” – czytamy dalej.

Autor wyraźnie wzburzony słowami papieża sugeruje, że ci, którzy ich potępiają, dobrze wiedzą o tym, że Kościół jest od nich częściowo uzależniony. Dodaje, że przeciwnicy „tęczowego” lobby w Kościele niepotrzebnie ich „demonizują”. W opinii McDermotta, obecnie przywódcy Kościoła szukają „kozła ofiarnego” w związku ze skandalami dotyczącymi wykorzystywania seksualnego przez duchownych i szerzeniem „teorii gender”.

Utrzymuje wręcz, że Kościół nie może się obyć bez „duchownych LGBTQ tak samo jak wielu wiernych i utalentowanych heteroseksualnych duchownych, którzy służą w Kościele”.

Felietonista „katolickiego” magazynu apeluje o ujawnienie się wszystkich „tęczowych” duchownych, by zwalczyć „uprzedzenia, podejrzenia i niepewność wobec osób LGBTQ” w Kościele. Zaznacza, że wielu księży, diakonów i zakonników nie ujawnia się ze względu na jakąś „formę przymusu”. Wynikać to ma „z niepisanej zasady”, że „osoba publiczna w Kościele nie ma prawa rozmawiać o swojej seksualności, bez względu na to, jaka ona jest”. A w przypadku „duchownych LGBTQ” wiąże się to „z ukrytą warstwę zagrożenia” (konsekwencje w postaci wydalenia ze stanu kapłańskiego).

Autor dodał, że „w niektórych zakonach można znaleźć wspólnotę wsparcia dla własnej seksualności, miejsce, w którym można bezpiecznie dzielić się tą częścią siebie z rówieśnikami i innymi członkami społeczności”.

Wskazał, że w jego formacji jezuickiej mężczyźni, z którymi mieszkał, heteroseksualni i homoseksualni, „odegrali ogromną rolę, pomagając mu odkryć tożsamość seksualną i umożliwiając jej przyjęcie w taki sposób, w jaki to zrobił”. W wielu innych sytuacjach tak nie jest, ponieważ w razie ujawnienia swojej „orientacji seksualnej” biskup podejmie działania, by takiej osoby się pozbyć.

Autor felietonu wskazał na problem ekonomiczny nieujawniania się sodomitów w diecezjach, zaznaczając, że kapłani diecezjalni nie składają ślubów ubóstwa i dlatego muszą zarabiać na swoją emeryturę. W przypadku ujawnienia się i wyrzucenia przez biskupa w wieku 50 lub 60 lat danej osoby, pozostaje ona bez żadnych środków prawnych lub środków utrzymania.

Innym powodem nieujawniania swojej „orientacji” jest głębokie poczucie wstydu, które ma się rozwijać latami, a które związane jest z niewywiązaniem się z obowiązków wynikających ze złożonych ślubów i ewentualnego ukrycia swoich skłonności. Autor sugeruje, że „duchownych i osób zakonnych LGBTQ jest o wiele więcej, niż ktokolwiek z nas, nawet pośród kapłanów i zakonników wie, właśnie dlatego, że nie wolno nam tego ujawniać publicznie. Są też inni, którzy nie znają dokładnie swojej tożsamości lub nigdy nie czuli się bezpiecznie, rozmawiając z kimkolwiek o takich sprawach”.

Jezuita przypomniał skandaliczną decyzję Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego z 1973 r., by nie uznawać homoseksualizmu jako choroby psychicznej. Wskazał, że była to decyzja psychologów LGBTQ, którzy postanowili wyjść z ukrycia i dzięki opisanym przez nich doświadczeniom udało się dokonać tak daleko idącej zmiany w społeczeństwie.

Dlatego apeluje do wszystkich „duchownych LGBTQ” w Kościele, aby się ujawnili, by ich „tożsamość płciowa” zyskała aprobatę w społeczeństwie i by w ten sposób spróbować wywrzeć wpływ na zmiany w Kościele. Chociaż nie wiadomo, czy wpływ będzie tak duży, jak amerykańskich psychiatrów, to jednak zakłada, że będzie na pewno pozytywny.

Były jezuita uważa, że dotychczas stosowana strategia „tęczowych duchownych” w Kościele już nie sprawdza się. I dlatego czas najwyższy, by to zmienić. Grzech sodomski, który obejmuje akty homoseksualne i inne akty sprzeczne z naturą nigdy nie mogą być zaakceptowane przez Kościół katolicki. Grzech ten należy do jednych z najcięższych, „wołających o pomstę do Nieba”.

Źródło: ncrolnline.org
AS

55761.jpg
Grzegorz Kramer SJ, fot. YouTube / Grzegorz Kramer

Niepokalana w barwach LGBT. Perwersja jezuity o. Kramera

Jezuita Grzegorz Kramer opublikował na facebooku bluźnierczy wizerunek Matki Bożej. Szata Maryi jest oblamowana flagą ruchu LGBT. Co więcej, jezuita znieważył też godło Polski. Co duchowny chce w ten sposób osiągnąć?UWAGA: Kilka godzin po publikacji tego tekstu o. Grzegorz Kramer usunął swój wpis, bez podawania przyczyn. Wizerunek Matki Bożej, jaki zamieścił o. Grzegorz Kramer, miałby być "ikoną" ...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: