Utopione miliony. „Zielone projekty” po lupą europejskiej prokuratury

NIE-zielona-energia-HSBC.png
opr. PCh24.pl

Europejska Prokuratora wszczęła śledztwo przeciwko defraudacji milionów euro dotacji przez InnoEnergy, flagowy projekt unijny w dziedzinie „zielonych” inwestycji. Organizacja, która miała napędzać „zieloną transformację” w Europie, otrzymała ponad 760 mln euro dotacji z unijnego budżetu.

Holenderska grupa od 2010 r. otrzymała około 760 milionów euro z funduszy publicznych UE za pośrednictwem Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii (EIT). Miała ona inwestować w tak zwane czyste technologie. W czerwcu Prokuratura Europejska (EPPO) wszczęła formalne dochodzenie w związku z zarzutami nieprawidłowości finansowych, sprzeniewierzenia środków publicznych i oszustw związanych z podatkiem VAT.

„Kluczowy motor zielonej transformacji Europy” miał wspierać setki startupów z branży „czystych technologii”, w tym kluczową inicjatywę European Battery Alliance.

Zróbmy to razem!

Formalnie dochodzenie zainicjowano w marcu br. po złożeniu skargi przez szwedzkiego przedsiębiorcę Larsa Walldéna. Jego firma - Northstar Telemetrics - była jednym z pierwszych startupów, który uzyskał dofinansowanie za pośrednictwem InnoEnergy w ramach „umowy o świadczenie usług tworzenia biznesu” z 2011 roku.

Wkrótce obiecująca początkowo umowa o współpracy wywołała poważny kryzys. Zdaniem Walldéna, szefostwo InnoEnergy poleciło wystawianie fałszywych faktur w ramach wewnętrznych procedur księgowych. Gdy Szwed odmówił, InnoEnergy pozwała go, domagając się odszkodowania w wysokości 200 000 euro.

Mężczyzna złożył skargę do EPPO, która ostatecznie doprowadziła do wszczęcia formalnego śledztwa karnego zarówno w holenderskiej siedzibie InnoEnergy, jak i w jej hiszpańskiej spółce zależnej.

Szwed żalił się, że InnoEnergy miało nie tylko zniszczyć jego firmę, ale także spowodować „10 lat osobistego cierpienia”.

InnoEnergy była między innymi jednym z najważniejszych inwestorów w początkowej fazie działalności szwedzkiego giganta baterii Northvolt, inwestując miliony euro we wczesne etapy rozwoju firmy. Angażowała się także w projekty recyklingowe i plany ekspansji. Northvolt obecnie jest w stanie upadłości. Warto dodać, że na przykładzie upadłości kluczowego unijnego projektu widać doskonale na czym polega polityka Zielonego Ładu. Northvolt został całkowicie sfinansowany w wyniku zaciągniętych kredytów, w dodatku korzystał z przestarzałych chińskich technologii. Fabryka miała produkować baterie i być jednym z głównych filarów Europejskiego Zielonego Ładu, zapewniającym większą autonomię w produkcji energii i pojazdów elektrycznych. Na ten cel Bruksela przeznaczyła ogromne środki.

Jak się jednak okazało, fabryka zamiast być niezależnym „zielonym innowatorem”, zamontowała ponad 20-letni przestarzały sprzęt. Korzystała z chińskiej technologii. Nawet wyświetlacze sprzętu były w języku chińskim. Szwedzcy pracownicy używali Tłumacza Google, aby je obsługiwać. W 2024 r. doszło w niej do trzech niewyjaśnionych zgonów pracowników. Mnożyły się doniesienia o toksycznych odpadach, niebezpiecznych gazach.

W 2024 r. jedna ze spółek zależnych Northvolt złożyła wniosek o upadłość po anulowaniu dużego projektu. Wcześniej, firma ogłosiła, że ​​zamknie, sprzeda lub skonsoliduje fabryki w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych.

Prof. Christian Sandström, specjalista od biznesu cyfrowego w Jönköping International Business School, nie krył wówczas zaskoczenia porażką kluczowego unijnego projektu. - Byłem najbardziej pesymistyczną osobą w Szwecji co do firmy, ale okazało się, że sprawy potoczyły się znacznie gorzej, niż myślałem. Northvolt jest od samego początku zależny od Wuxi Lead Intelligent Equipment, chińskiego dostawcy sprzętu – wskazywał w 2024 r. Pierwotnie szwedzka firma kilka lat wcześniej miała podpisać kontrakt z koreańskim dostawcą, ale przekonano jej zarząd, by pozostać przy Chińczykach. Było to o tyle dziwne, że głównym powodem, dla którego Northvolt mógł skorzystać z unijnych dotacji, było uzyskanie strategicznej autonomii UE, czyli niezależności od Chin.

Firma Wuxi ma bliskie powiązania z chińskim reżimem komunistycznym. Profesor sugerował, że „nikt nie wydaje się niczego sprawdzać, dopóki istnieje połączenie z zieloną transformacją”, a „zielona oferta” służy jako „zasłona dymna, maskująca niekompetencję i złe zarządzanie, które są trudne do uchwycenia, ale bardzo obecne”.

Nad otwarciem fabryki pracował Peter Carlsson, który – jak twierdzono – wcześniej zbierał doświadczenie w Tesli i miał być uczniem Elona Muska. Innymi słowy miał to być profesjonalista, który jest zdolny stworzyć giga fabrykę. W Tesli odpowiadał za zakupy i logistykę, a Northvolt właśnie w tych obszarach poniosła spektakularną porażkę.

Szwedzka fabryka stała przed wyzwaniem, którego nie da się rozwiązać. Kierownictwo było tego świadome, co dodatkowo wpędziło ją w poważne kłopoty. Całe przedsiębiorstwo było finansowane z długu i potencjalni inwestorzy nie chcieli więcej inwestować, zdając sobie sprawę, że ich środki pójdą na spłatę odsetek i wierzycieli.

W Szwecji - w razie braku środków na podatki - rada dyrektorów staje się osobiście odpowiedzialna za długi firmy. Dlatego też dyrektorzy wolą ogłosić upadłość niż pokrywać koszty działania nierentownego przedsiębiorstwa z własnej kieszeni.

W szwedzką firmę zainwestował około 1,4 mld euro Volkswagen, który utworzył spółkę joint venture do produkcji akumulatorów.

Kwestia szwedzkiej giga fabryki jest o tyle istotna, że właśnie w ten sposób ma być finansowanych wiele projektów w ramach Europejskiego Zielonego Ładu. - Rządy stworzyły żyzny grunt dla zielonych baniek. Narzucając nowe przepisy i oferując duże kwoty cudzych pieniędzy, UE stworzyła środowisko, w którym wydaje się, że żadne ryzyko nie jest zbyt duże, ponieważ ktoś inny zajmuje się rachunkiem. A gdy ktoś inny płaci, w społeczeństwie wyłania się kultura konsensusu, w której nikt nie zadaje krytycznych pytań, dopóki nie jest za późno – komentował kilka lat temu szwedzki ekonomista. Sandström nazwał ten model „absurdalnym” i już wtedy ostrzegał, że służy on do zbijania majątku przez „kapitalistów politycznych”.

Ubolewał, że tacy przedsiębiorcy, którzy otrzymali dużo funduszy na tzw. zielone projekty, piszą podręczniki do marketingu, pouczają innych, jak prowadzić biznes, podczas gdy sami nie wnoszą nic odkrywczego, a jedynie wykorzystują presję polityczną i pieniądze podatników.

Northvolt to nie jedyny „zielony projekt”, który poniósł porażkę. Inny to na przykład H2Green Steel, przedsiębiorstwo, które obiecywało produkcję stali o niskiej emisji, a zaczęło się rozpadać po tym, jak kierownictwo zarobiło dużo pieniędzy. Wielu szwedzkich „kapitalistów” miało wykorzystać miliardy, aby zaoferować reindustrializację wiejskiej północy, „zielone miejsca pracy”, kwitnący eksport i strategiczną autonomię. Sporo na tym zarobili, ale obietnic nie spełnili.

H2Green Steel, który potem zmienił nazwę na Stegra rozpaczliwie poszukiwał dotacji. Firma otrzymała m.in. 100 milionów euro pomocy od rządu z puli 265 milionów euro zadeklarowanych dla firm. Łącznie zabezpieczono 6,5 miliarda euro finansowania. Firma nie zdołała wszcząć produkcji „zielonej stali” przed 2026 rokiem w związku z ogromnymi problemami, by ukończyć budowę fabryki w 2025 r. W czerwcu br. zmienił się zarząd firmy i ogłoszono sukces, bo udało się zaciągnąć kolejny ogromny dług.

Profesor Sandström nie ma wątpliwości, że „kapitalizm, który rozkwitł w erze Zielonego Ładu, jest toksyczny”. - Rządy ponoszą ryzyko i koszty, podczas gdy interesy prywatne czerpią zyski ze spekulacyjnych obietnic przyszłych zysków. Te firmy monetyzują swoje obietnice podczas pozyskiwania kapitału, uzyskując znaczne korzyści finansowe, bez podejmowania żadnego realnego ryzyka, przerzucając ciężar spłaty długu na społeczeństwo - zauważył Sandström.

Słynny plan Draghiego tylko miał „dolać oliwy do ognia”. Były szef Europejskiego Banku Centralnego zaproponował, aby UE wyemitowała jeszcze więcej długu w celu inwestycji w „zielone projekty”.

Obecne śledztwo EPPO toczy się zarówno wobec holenderskiej spółki, jak i jej hiszpańskiej spółki zależnej. Prokuratorzy sprawdzają, czy publiczne pieniądze zostały wykorzystane niewłaściwie i czy próbowano obejść podatek VAT poprzez wystawianie fałszywych faktur.

InnoEnergy zasłynęła  wcześniej m.in. z wysokich wynagrodzeń dla kierownictwa. Były prezes Diego Pavia i obecny dyrektor finansowy, Bart de Beer od 2010 r. mieli łącznie otrzymać wynagrodzenie w wysokości ponad 9,2 miliona euro. Mężczyźni pobierali wysokie premie i świadczenia, nawet w latach, w których firma odnotowywała duże straty.

Organizacja twierdzi, że ​​przeszkoliła ponad 100 000 osób w celu rozwijania europejskiego przemysłu akumulatorowego, co uznano za niewiarygodne i niepoparte weryfikowalnymi danymi.

24 czerwca Europejska Prokuratura poinformowała także o śledztwie prowadzonym w związku z oszustwem dotyczącym programu „Czyste Powietrze”. Na wniosek Prokuratury Europejskiej w Katowicach funkcjonariusze organów ścigania mieli zatrzymać dwóch podejrzanych. Szacowana szkoda wynosi 795 000 euro (3 420 614,77 zł), z czego 628 000 euro (2 700 440 zł) stanowią środki Unii Europejskiej.

Jeden z podejrzanych jest przedstawicielem dwóch spółek realizujących przedsięwzięcia w ramach programu „Czyste Powietrze”, rządowego programu wspierającego właścicieli domów jednorodzinnych w wymianie źródeł ciepła oraz poprawie efektywności energetycznej budynków mieszkalnych, współfinansowanego ze środków UE.

Drugi podejrzany miał działać jako przedstawiciel handlowy tych spółek, namawiając właścicieli nieruchomości do ubiegania się o dotacje i występując jako ich pełnomocnik, zawierając umowy dotyczące świadczenia usług i wykonania prac objętych dofinansowaniem.

W okresie od kwietnia 2023 r. do stycznia 2025 r. obaj podejrzani, działając wspólnie i w porozumieniu, mieli celowo wprowadzić w błąd ponad 40 właścicieli nieruchomości oraz instytucje zarządzające środkami finansowymi – Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, Łodzi i Opolu.

Prokuratura wskazuje, że prace, na które przyznano dofinansowanie, nie zostały wykonane lub zostały wykonane jedynie częściowo. Obecnie bada ona, co się stało z dotacjami. Sprawa ta jest jedną z wielu prowadzonych przez EPPO w związku z programem „Czyste Powietrze”.

Źródło: brusselssignal.eu, PCh24.pl, eppo.europa.eu

AS

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: