Watykan rozpoczął dialog z konfucjanizmem. Poszukiwanie wspólnych wartości czy ryzyko relatywizacji wiary katolickiej?

Konfucjusz.jpg
fot. pixabay.com / Peggy_Marco

W Seulu trwa „Dialog chrześcijańsko-konfucjański dla budowania idealnego społeczeństwa”. Dwudniowe kolokwium, zainaugurowane 4 sierpnia przez Dykasterię ds. Dialogu Międzyreligijnego we współpracy z Konferencją Biskupów Katolickich Korei, Uniwersytetem Sogang oraz Koreańską Akademią Konfucjańską, ma na celu poszukiwanie wspólnych płaszczyzn między katolicyzmem i konfucjanizmem, które mogłyby służyć przezwyciężaniu współczesnych podziałów i budowaniu bardziej harmonijnego społeczeństwa. Jest to pierwszy formalny dialog chrześcijańsko-konfucjański zainicjowany przez Stolicę Apostolską. Przygotowania do niego trwały od stycznia 2024 r.

Kolokwium odbywa się pod hasłem „Nowe Niebo, Nowa Ziemia i Datong (Wielka Harmonia, Wielka Jedność): dialog chrześcijańsko-konfucjański dla budowania idealnego społeczeństwa”. Uczestniczą w nim katoliccy i konfucjańscy przywódcy religijni oraz uczeni, którzy zastanawiają się, w jaki sposób obie religie mogą wspólnie promować „bardziej sprawiedliwy, pokojowy i humanitarny świat”.

Choć chrześcijaństwo i konfucjanizm opierają się na odmiennych fundamentach teologicznych i filozoficznych, Dykasteria ds. Dialogu Międzyreligijnego podkreśla, że „wspólna troska o godność człowieka, integralność moralną, odpowiedzialne przywództwo i dobro wspólne stanowi żyzny grunt dla wartościowego dialogu”. Uczestnicy koncentrują się zatem na najważniejszych problemach współczesności: rozbicium społecznym, kryzysie moralnym, degradacji środowiska oraz zagrożeniach dla pokoju. Zwieńczeniem spotkania ma być wspólny apel wzywający do dalszej współpracy w dziedzinie edukacji, formacji etycznej i budowania jedności.

Zróbmy to razem!

Podczas inauguracji prefekt Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego, kardynał George Jacob Koovakad, omówił punkty zbieżności i różnice między katolicyzmem a konfucjanizmem. Podkreślił, że chrześcijaństwo i konfucjanizm „głęboko ukształtowały moralny, kulturowy i społeczny rozwój społeczeństw i nadal inspirują do życia w cnocie i służbie dobru wspólnemu”.

Jednocześnie kardynał wskazał na zasadniczą różnicę między obiema tradycjami. Chrześcijańska wizja nowego nieba i nowej ziemi, zapowiedziana w Apokalipsie św. Jana, a wraz z nią odnowa całej ludzkości i stworzenia, wypływa z odkupieńczego dzieła Boga dokonanego przez Jezusa Chrystusa. - Z kolei dla konfucjanizmu harmonia nie wynika z boskiego odkupienia, lecz z moralnego rozwoju jednostki, przewodnictwa cnotliwych władców, edukacji poprzez praktyki rytualne i etycznego uporządkowania relacji międzyludzkich – wyjaśnił purpurat. Tę wizję wyraża konfucjański ideał Datong („Wielkiej Jedności”).

Hierarcha podkreślił jednak, że choć obie koncepcje – chrześcijańska i konfucjańska – wyrastają z odmiennych tradycji religijnych i filozoficznych, to wyrażają jedno wspólne pragnienie ludzkości stworzenia idealnego społeczeństwa.

Konfucjusz uważał, że ład społeczny opiera się na moralnym doskonaleniu człowieka, dobrych relacjach międzyludzkich i uczciwym sprawowaniu władzy. Dlatego też kreślił obraz społeczeństwa opartego na cnotach, sprawiedliwości i dobru wspólnym, w którym praca jest przede wszystkim służbą innym, a dobrobyt wspólnoty wynika z solidarności i odpowiedzialności moralnej.

Z kolei św. Jan zapowiada w Apokalipsie nadejście „nowego nieba i nowej ziemi”, w których Bóg zamieszka pośród ludzi, otrze wszelką łzę i odnowi całe stworzenie w sprawiedliwości, pokoju i jedności. Będzie to ostateczne wypełnienie Bożego planu zbawienia, gdy nie będzie już ucisku, przemocy i śmierci, a całe stworzenie zostanie pojednane z Bogiem i przemienione w Jego wieczne królestwo wraz z odkupioną ludzkością.

Zdaniem prefekta Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego, obie wizje pozostają inspirujące, ponieważ łączą wierność własnej tradycji z otwartością na przemienioną przyszłość. Jak podkreślił, celem rozpoczętego dialogu nie jest jedynie zachowanie każdej tradycji z osobna, lecz także umożliwienie im wspólnego rozwoju poprzez wzajemne uczenie się i spotkania.

W ocenie kardynała ma to pomóc w przezwyciężaniu fragmentacji społecznej, rywalizacji, nierówności i niesprawiedliwości. Ma także budzić nadzieję na lepszą przyszłość i pomóc w pełnym rozkwicie osoby ludzkiej. Ostatecznie chodzi o głęboką transformację społeczną.

Jednocześnie hierarcha postawił pytanie o fundament etyki w konfucjanizmie. - Jeśli moralność chrześcijańska ma swoje korzenie w uczestnictwie w życiu świętego Boga, to co stanowi najgłębszą motywację do etycznego działania w tradycji konfucjańskiej? Samodoskonalenie? Dobro społeczeństwa? Wierność Niebu (Tian)? Czy też uznanie dobra wewnętrznego? – pytał.

Kardynał Koovakad zaznaczył, że chce kontynuować dialog z poszanowaniem istniejących różnic, pozwalając jednocześnie każdej z tradycji stawiać drugiej pytania, wzajemnie się ubogacać i poszerzać swoje horyzonty. Celem ma być harmonia. - Aby nasze wspólne życie było w harmonii z Drogą prawdziwie dobrą i piękną; z etyczną sprawiedliwością przeżywaną w cieple przyjaźni i wzajemnej troski; z pokojem, który uznaje i promuje godność każdego człowieka i każdej wspólnoty; z harmonią zrodzoną z różnic, niczym nuty łączące się w jedną melodię czy ludzie z różnych miejsc tworzący jedną wspólnotę - podkreślił purpurat.

Jak podkreślił, dialog ma służyć budowaniu „sprawiedliwych i prawdziwie ludzkich społeczeństw poprzez promowanie odnowy moralnej, harmonii społecznej i pełnego rozwoju rodziny ludzkiej”. Wyraził przy tym nadzieję, że pierwszy formalny dialog chrześcijańsko-konfucjański stanie się „nieustającą drogą dialogu”.

Z kolei sekretarz Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego, arcybiskup Indunil Janakaratne Kodithuwakku Kankanamalage, ocenił, że rozpoczęta inicjatywa może okazać się „kamieniem milowym nie tylko dla relacji chrześcijańsko-konfucjańskich, ale dla całej drogi dialogu międzyreligijnego”.

Powołując się na deklarację Soboru Watykańskiego II Nostra aetate, zaznaczył, że jego celem nie jest zacieranie różnic doktrynalnych, lecz „pogłębienie wzajemnego zrozumienia, uczenie się od siebie nawzajem i pracę ramię w ramię dla wspólnego dobra ludzkości”.

Kościół katolicki po raz pierwszy podejmuje formalny dialog z konfucjanizmem, choć podobne inicjatywy od wielu lat prowadzą przedstawiciele innych wspólnot chrześcijańskich, m.in. w ramach Światowej Rady Kościołów. Jest to dialog w duchu New Age – ma na celu poszukiwanie jednej platformy etycznej jednoczącej całą ludzkość.

Przygotowania do pierwszego formalnego dialogu chrześcijańsko-konfucjańskiego trwały ponad dwa lata. Ich owocem jest projekt „Wytycznych dla Dialogu Chrześcijańsko-Konfucjańskiego”, który – jak podkreślają organizatorzy – stanowi „ważne osiągnięcie naukowe i znaczący krok naprzód w naszej wspólnej drodze słuchania i wzajemnego zrozumienia”.

Niestety dokument nie został opublikowany przed rozpoczęciem kolokwium. Jak poinformował arcybiskup Kankanamalage, jego ostateczna wersja ma zostać przedstawiona po zakończeniu dwudniowego spotkania.

Nie ulega wątpliwości, że między chrześcijaństwem a konfucjanizmem istnieją zasadnicze różnice doktrynalne – i nie chodzi tu jedynie o kult przodków. Szereg kluczowych kwestii dotyczy chociażby natury Boga, spersonifikowanej koncepcji nieba w konfucjanizmie (Tian), doktryny grzechu pierworodnego, wrodzonej dobroci, zbawienia i samodoskonalenia, miłości boskiej i dobroczynności, nadziei życia wiecznego i konfucjańskiego dążenia do nieśmiertelności.

Pojawia się jednak pytanie, czy dialog skoncentrowany przede wszystkim na poszukiwaniu wspólnej platformy etycznej nie niesie ze sobą ryzyka relatywizacji wiary katolickiej i stopniowego zastępowania jej szeroko rozumianą duchowością konfucjańską. Mogłoby to prowadzić do osłabienia tożsamości religijnej katolików, a nawet do porzucenia wiary.

Nie jest to problem wyłącznie teoretyczny. Coraz więcej badań wskazuje, że we współczesnym świecie część chrześcijan odchodzi od religii rozumianej jako wiara oparta na Objawieniu na rzecz bliżej nieokreślonej, egalitarnej „duchowości”, łączącej elementy różnych tradycji religijnych.

W przypadku koncentrowania się na „duchowości”, a nie praktykowaniu prawdziwej religii, warto przypomnieć przestrogę św. Jana Pawła II przed odradzaniem się starej herezji gnozy. Papież określał ją jako „taką postawę ducha, która w imię głębokiego poznania Boga ostatecznie odrzuca Jego Słowo, zastępując je tym, co jest wymysłem”.

Źródło: vaticannews.com, catholicculture.org

AS

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: