Wolfgang Ischinger: USA i Europa. Czy ich drogi całkowicie się rozejdą?

r423u09r3t-ju923i4hut0u9rji.jpg
fot. youtube/nato news

Stany Zjednoczone muszą dostrzeć, że wzmocnienie militarne Europy stanowi dla nich realną szansę. Ameryka przez lata narzekała, że Europejczycy są od niej zbyt zależni - niech teraz wykorzysta więc okazję do tego, by ustalić partnerstwo z Europą na nowych zasadach, uważa Wolfgang Ischinger, przewodniczący Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, były ambasador Niemiec w USA. 

Ischinger zamieścił tekst na ten temat na łamach "Foreign Affairs". W swojej analizie przypomina, że po zakończeniu zimnej wojny Stany Zjednoczone wielokrotnie zapowiadały ograniczenie swojego zaangażowania w Europie, jednak w praktyce za każdym razem przejmowały rolę głównego gwaranta bezpieczeństwa. Tak było podczas wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 90., a także po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, kiedy to Waszyngton zapewnił większość wsparcia wojskowego udzielonego Kijowowi przez państwa NATO.

Zdaniem autora europejskie stolice przez lata zakładały, że niezależnie od politycznych deklaracji Stany Zjednoczone ostatecznie przyjdą z pomocą. W rezultacie ostrzeżenia o konieczności zwiększenia własnych zdolności obronnych nie były traktowane z należytą powagą.

Zróbmy to razem!

Wolfgag Ischinger uważa, że sytuacja zmieniła się dopiero za obecnej administracji. Waszyngton miał ograniczyć znaczenie wojny na Ukrainie dla interesów USA, wyłączyć państwa europejskie z rozmów dotyczących zakończenia konfliktu oraz z konsultacji poprzedzających działania przeciwko Iranowi. Jednocześnie administracja Trumpa ma podejmować decyzje dotyczące amerykańskiej obecności wojskowej w Europie bez wcześniejszej koordynacji z sojusznikami.

"Konsekwencje tej erozji zaufania powinny natychmiast zaniepokoić Waszyngton. Jednym z potencjalnych skutków jest to, że Europejczycy mogą zacząć szukać alternatyw dla partnerstwa transatlantyckiego. Niektóre kraje mogą pokusić się o zabezpieczenie się między Chinami a Stanami Zjednoczonymi – tak jak robią to już kraje Ameryki Łacińskiej i inne kraje – w tym poprzez zacieśnianie więzi gospodarczych z Pekinem. Inne mogą nawet stanąć po stronie Chin. A jeśli partie skrajnie prawicowe [standardowe określenie w prasie liberalnej - przyp. red.] zdobędą władzę w niektórych krajach europejskich, ich liderzy zasugerowali, że mogą dążyć do ożywienia więzi politycznych, biznesowych i energetycznych z Moskwą, a nie z Waszyngtonem" - stwierdził dosłownie autor. 

Według Ischingera, Europa "przestała być pasażerem na gapę i szybko staje się atutem strategicznym"; dlatego Stany Zjednoczone ryzykują dziś "utratę korzyści płynących z sojuszu z prawdziwie kompetentnym partnerem". 

"Jeśli Europa wywiąże się ze swoich zobowiązań dotyczących wydatków na obronę, stając się samodzielną, sprawną potęgą militarną, Stany Zjednoczone będą miały jeszcze więcej do zyskania na sojuszu. Dzięki większej liczbie dobrze wyposażonych żołnierzy w podwyższonym stanie gotowości, Europa będzie mogła angażować się w operacje o wysokiej intensywności i prowadzić stałe rozmieszczenie sił. Silniejsza europejska baza przemysłu obronnego zapewniłaby również dodatkowe moce przerobowe i przydatne zaplecze dla amerykańskiej bazy przemysłu obronnego, która już teraz ma trudności z uzupełnianiem zapasów po kilku tygodniach wojny z Iranem" - dodał autor. 

Zdaniem Ischingera zarówno Europa jak i Amerykanie muszą uwzględnić interesy partnera i zdecydować się na pewną deeskalację napięcia; kluczowe będzie jednak to, by Waszyngton zaakceptował, że Europejczycy zmniejszą swoją zależność sprzętową od USA. "Do tej pory europejskie zbrojenia w dużej mierze opierały się na zakupach od firm amerykańskich: europejscy członkowie NATO w latach 2022-2024 zaopatrywali się w około 51% swojego sprzętu wojskowego w Stanach Zjednoczonych. Jednak jeśli Europa ma przejąć większą odpowiedzialność za własną obronę, musi utrzymać poparcie społeczne dla wyższych budżetów. Wymaga to większych wydatków krajowych, aby inwestycje w obronność generowały miejsca pracy i szersze korzyści gospodarcze" - zauważył autor. 

"Przez dekady Waszyngton narzekał, że Europa nie robi wystarczająco dużo. Teraz, gdy Europa w końcu robi więcej, pojawia się pytanie, czy amerykańscy przywódcy dostrzegają szansę, jaka się przed nimi otwiera. Jeśli Stany Zjednoczone będą gotowe traktować Europę jak prawdziwego partnera, zyskają nie tylko silniejszego sojusznika, ale także trwalsze podstawy dla własnego globalnego przywództwa" - podsumował. 

Źródło: Foreign Affairs

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: