Wykrwawiał się po ataku nożownika, policja uznała go za rasistę. Koszmar brytyjskiego studenta

nowak.jpg
fot. X / Mario Nawfal

18-letni Henry Nowak, student polskiego pochodzenia został zabity w Wielkiej Brytanii przez indyjskiego imigranta. Szczególnie bulwersują okoliczności śmierci młodego mężczyzny. Po przybyciu na miejsce, funkcjonariusze policji zamiast pomóc krwawiącej ofierze, zakuli ją w kajdanki. Nożownik przekonywał bowiem, że Nowak zaatakował go na tle rasistowskim.

Przed brytyjskim sądem rozpoczął się proces pochodzącego z Indii Vickruma Digwy, który 3 grudnia zamordował rytualnym nożem na ulicy 18-letniego studenta Henry'ego Nowaka. Sikh Digwa zadał Nowakowi cztery rany kłute 21-centymentowym ostrzem, które nosił zawieszone na ubraniu. Zabójca próbował bronić się twierdząc, że został „zaatakowany na tle rasistowskim”. Kamera zarejestrowała, jak matka Digwy zabiera jego nóż z miejsca zbrodni. Po zabójstwie zabrał Nowakowi telefon. Jak donoszą brytyjskie media, przed zadaniem ostatniego ciosu napastnik miał krzyknąć: „jestem złym człowiekiem”.

Policja po przybyciu początkowo skuła kajdankami umierającego. Zamiast sprawdzić stan zdrowia, przewrażliwieni na punkcie „antyrasizmu” funkcjonariusze dali wiarę napastnikowi. Gdy chłopak błagał o pomoc i przekonywał, że został dźgnięty, jeden z funkcjonariuszy miał odpowiedzieć: „nie sądzę, kolego...”. Ostatnie słowa zamordowanego 18-latka brzmiały „nie mogę oddychać” i „umieram”.

Zróbmy to razem!

Kiedy Henry stracił przytomność, policjanci przystąpili do udzielania mu pierwszej pomocy i wezwali karetkę; na miejsce przyleciał helikopterem lekarz, ale było już za późno.

Tragedia polsko-brytyjskiego studenta poruszyła media społecznościowe na całym świecie. Informację o śmierci Nowaka przekazał właściciel X Elon Musk, nadając całej sprawie globalny zasięg. Jednocześnie zwrócono uwagę, że o tragedii milczą lewicowo-liberalne mainstreamowe media po obu stronach Atlantyku.

Sprawę skomentował w mediach społecznościowych m.in. wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak.

​- Wielka Brytania była jeszcze kilkadziesiąt lat temu spójnym etnicznie i religijnie, niezwykle bogatym państwem o silnej tożsamości i stabilnych instytucjach, budzącym szacunek na całym świecie. Brytyjskie elity zdecydowały się jednak na zalanie własnego społeczeństwa milionami obcych z dawnych kolonii i nie tylko. Miała to być tania siła robocza i akt dziejowej sprawiedliwości. Zamiast tego przejadają bogactwo swojego narodu zgromadzone przez pokolenia i doprowadzili swoje instytucje do sytuacji w której policja i prokuratura latami zamiatały pod dywan gwałty dokonywane przez Pakistańczyków, obawiając się oskarżeń o rasizm, a uczestnicy antyimigranckich protestów są traktowani priorytetowo jako przestępcy, dla których trzeba w pierwszej kolejności znaleźć miejsce w więzieniu. Według oficjalnego spisu powszechnego w Londynie w 2021 r. tylko 37 proc. stanowi rdzenni Brytyjczycy, gdy wyraźna większość to imigranci i ich potomkowie - zauważa lider Konfederacji.

​- Nie jest przypadkiem, że ci sami Polacy, którzy wyjeżdżali za chlebem do Anglii, Niemiec czy Belgii często są dziś największymi przeciwnikami imigracji, obawiając się, czy Polska nie pójdzie tą samą drogą. Niestety w dużej mierze szła i idzie, tak za poprzedniego jak obecnego rządu. Przemysław Czarnek i Donald Tusk są zgodni w sprawie otwierania granic, byle legalnego. My mówimy jasno, że nie pozwolimy na zrobienie z polskimi miastami tego, co z Londynem i Paryżem. Polacy mają prawo do własnego państwa -podkreślił polityk.

Źródło: X / bbc.com 

PR

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: