Zwycięstwo Le Pen pewne? Sondaż dostrzega jej spore szanse

Nowy sondaż pokazuje, że Marine Le Pen wygra w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji niezależnie od tego, z kim przyjdzie jej się zmierzyć w ostatniej fazie rywalizacji o władzę nad Sekwaną. To obiecująca zapowiedź dla czekającej na chwilę dojścia do władzy od dekad kobiety.
Kandydat Zjednoczenia Narodowego od dawna wyraźnie dominuje przed pierwszą turą wyborów prezydenckich zaplanowanych we Francji na 2027 r., uzyskując w badaniach opinii publicznej od 34 do 35,5% poparcia. Od kilku dni wiadomo, że tym kandydatem będzie Marine Le Pen. I tu niespodzianka, bo sondaże przewidują jej pewne zwycięstwo także w II turze i to niezależnie od tego, kto będzie jej przeciwnikiem.
Według sondażu Elabe dla BFMTV i „La Tribune”, opublikowanego w niedzielę, 12 lipca, Jean-Luc Mélenchon jest coraz bliżej Édouarda Philippe'a w walce o awans do drugiej tury. Liderem jest jednak Le Pen. W tym badaniu poparcie dla Marine Le Pen nie spadło po tym, jak we wtorek została skazana w postępowaniu apelacyjnym w sprawie asystentów do PE. Wyrok został skrócony i umożliwia jej kandydowanie.
Liderka narodowej prawicy, niezależnie od scenariusza, zdobywa w I turze ponad 34% głosów. Przewiduje się, że wygrałaby też drugą turę z dużą przewagą nad skrajnie lewicowym politykiem Jeanem-Lucem Mélenchonem (67,5% do 32,5%) i stoczyłaby bardziej wyrównany pojedynek z kandydatem centrum - Édouardem Philippe'em, pokonując jednak tego polityka w stosunku 52% do 48%.
Sondaż pokazuje spadek o 4 punkty procentowe dla kandydata partii prezydenckiej Horizons, Édouarda Philippe'a, któremu daje się teraz 16,5% poparcia w scenariuszu starcia z socjalistą Raphaëlem Glucksmannem i „Zieloną” Marine Tondelier po lewej stronie, ale bez centrolewicowego polityka i b. premiera Gabriela Attala. Tuż za nim plasuje się na trzecim miejscu Jean-Luc Mélenchon z 16% poparcia.
Burmistrz Hawru Philippe traci jednak kilka punktów procentowych (miałby 14% poparcie), jeśli wystartowałby także kandydat innej partii prezydenckiej - Renaissance, czyli Gabriel Attal. Przy takim scenariuszu kandydat La France Insoumise (Zbuntowana Francja), Jean-Luc Mélenchon, zdobyłby 14,5%, i tym samym zapewnił sobie awans do drugiej tury. Każdy scenariusz, bez Edourada Phillipe’a, promuje awans do II tury właśnie Melenchona. Z tym nieobliczalnym politykiem Marine Le Pen jednak by sobie łatwo w II turze poradziła.
Sondaż przeprowadzono 9 i 10 lipca wśród 1503 osób. Margines błędu określono na 1,4 do 3,1 pkt. proc.
To nie jedyny sondaż przewidujący zwycięstwo Marine Le Pen. Według sondażu Cluster17 dla „Le Point”, opublikowanego w sobotę, 11 lipca, przewodnicząca grupy parlamentarnej Zjednoczenia Narodowego jest faworytką wśród osób, których zwycięstwa Francuzi oczekują w wyborach prezydenckich w 2027 roku. Wyprzedza Jeana-Luca Mélenchona i Édouarda Philippe'a.
To badanie nie mierzyło intencji głosowania w pierwszej turze, lecz „pragnienie zwycięstwa konkretnego kandydata”. Le Pen jest najbardziej oczekiwanym prezydentem, ale jednak według sondażu Cluster17, 56% respondentów uważa np., że jej decyzja o kandydowaniu, pomimo wyroku skazującego w postępowaniu apelacyjnym, była „nieuzasadniona”.
Za to Mélenchon dominuje po drugiej stronie sceny politycznej. W roli prezydenta chciałoby go zobaczyć więcej osób, niż b. premiera Édouarda Philippe'a. Ciekawostką jest, że na lewicy socjalista i eurodeputowany Glucksmann jest jedną z najbardziej nielubianych i niechcianych postaci w tym rankingu, z 61% negatywnych opinii.
Obydwa sondaże pokazują, że sytuacja polityczna we Francji jest bardzo ciekawa i po raz pierwszy Zjednoczenie Narodowe może sięgnąć w systemie prezydenckim Republiki po realną władzę. Le Pen już zapowiedziała, że na premiera nowego rządu wysunęłaby Jordana Bardellę, który jest obecnie przewodniczącym jej partii.
Taka zmiana miałaby też bardzo szeroki wpływ na funkcjonowanie całej Unii Europejskiej. Mówi się jednak, że gdyby demokracja mogła „coś naprawdę zmienić, to pewnie by jej zakazali”. Do pierwszej tury pozostaje jeszcze 9 miesięcy i nie można wykluczyć, że pewne kręgi republikańskich elit postarają się w tym czasie jeszcze coś przeciw Marine Le Pen... urodzić.
Bogdan Dobosz






