27 grudnia 2016

Polskie wydawnictwa konserwatywne z radością wznawiają dzieła Gilbertha K. Chestertona. Na ich okładce zawsze znajduje się adnotacja, o jego konwersji na katolicyzm. Mało jednak publikuje się w Polsce dzieł jednego z głównych tej konwersji sprawców, którym był Hilarie Belloc. To zaniedbanie naprawiło wydawnictwo AA, które podarowało polskiemu czytelnikowi tom „Wielkie herezje”.


Bellocowi robi się dziś dużą krzywdę. Na okładkach jego książek (jeśli już są wydawane) oraz w notach encyklopedycznych, zwykle podkreśla się, że „był przyjacielem Chestertona”. Owszem, to znakomita rekomendacja, ale skala owych podkreśleń odrobinę uwłacza jednemu z najważniejszych brytyjskich autorów katolickich ubiegłego wieku, wywołującego ogromne „kontrowersje” szczególnie wśród wyznawców ekumenizmu.  

Polski czytelnik może teraz zapoznać się z jego „Wielkimi herezjami”. To – szczególnie w naszych, niebezpiecznych dla jedności Kościoła czasach – dar ogromnie wartościowy. Praca Belloca stanowi bowiem swoiste kompendium wiedzy o historii podziałów wśród chrześcijan, rozłamów mających źródło w odstępstwie od świętej wiary.

Okładkę książki zdobi twarz Marcina Lutra – najsłynniejszego heretyka nowożytności. Opis powstawania stworzonego przezeń ruchu jest u Belloca narysowany niezwykle precyzyjnie oraz w sposób zrozumiały dla czytelnika, który nie odebrał wykształcenia teologicznego. Ale protestantyzm to nie jedyna herezja, której początki, błędy oraz konsekwencje – zawsze na tle historyczno-polityczno-socjologicznym – opisywał brytyjski historyk. Wśród „Wielkich herezji” nie mogło zabraknąć także arianizmu czy ruchu albigensów.

Co niezwykle istotne, Belloc podkreśla, że również islam, jest niczym innym jak antychrześcijańską herezją. Nie jest więc jakąś „inną religią”, nie „wiarą w tego samego Boga, tylko inaczej”, ale właśnie herezją. Belloc po mistrzowsku wskazuje, w jaki sposób powstała religia Mahometa, dlaczego podbiła znaczną część świata, w jaki sposób konkurowała z chrześcijaństwem i jak bardzo… jest mylna. Jego opowieść – za którą polski czytelnik dziękować powinien tak Bellocowi jak i autorowi przekładu, Janowi Franczakowi – to doprawdy fascynująca, wielowątkowa historia pozbawiona odpychających cech opracowań naukowych publikowanych we fragmentach w różnorakich podręcznikach – czy to do historii czy teologii.

Dlatego też „Wielkie herezje”, skoro są dostępne po polsku, powinny znaleźć się na półce każdego katolickiego inteligenta. Po przeczytaniu tej pracy znacznie baczniejszym okiem śledzić będziemy nie tylko nawiązania do dawnych herezji, ale również rodzenie się nowych (czego akurat w naszych czasach jesteśmy świadkami nader często). Nawet jeśli, jak pisze Belloc, „dzisiaj u wielu ludzi słowo herezja przywołuje na myśl minione i zapomniane waśnie, stare uprzedzenia wobec racjonalnej analizy. Za herezje zatem uważa się coś, co nie ma w czasach współczesnych znaczenia. Zainteresowanie nią jest martwe, gdyż dotyczy ona spraw, których nikt teraz nie traktuje serio (…). Jednak temat herezji ma generalnie pierwszorzędne znaczenie tak dla poszczególnych osób, jak i dla społeczeństwa, a herezja w swoim konkretnym znaczeniu jest szczególnie interesująca dla każdego, kto rozumie Europę: jej charakter i historię.

 

„Wielkie Herezje”, Hilaire Belloc,

Okładka: miękka, Ilość stron: 224, Rok wydania: 2016

Krystian Kratiuk

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie