Każdy musi być „eko”. Tak nakazuje Unia Europejska. W myśl tej zasady, prowokującej wycofywanie paliw kopalnych, postanowiono przyjrzeć się naszym domom. I jak się okazuje, już niebawem każdy nowy budynek będzie musiał mieć zamontowaną fotowoltaikę. W przeciwnym razie nie będzie można w nim zamieszkać.
Kalendarz jest dość jasny. W tym roku fotowoltaika staje się obowiązkowa na wszystkich nowych budynkach komercyjnych i publicznych. W 2029 roku wymóg będzie dotyczył także budynków mieszkalnych. Rok później, wszystkie modernizowane budynki komercyjne i publiczne, a także na wszystkie już istniejące budynki sektora publicznego będą musiały sprostać eko-wymogom.
Polska, póki co, nie wdrożyła dyrektywy budynkowej, ale rząd nie kryje, że odwrotu nie ma i prace nad implementacją unijnego prawa trwają. Jeśli nasz kraj wymogów nie spełni, Bruksela z pewnością sięgnie po kary finansowe. I żeby nie było wątpliwości – Polska będzie działała zgodnie z terminami określonymi w dyrektywie.
Wesprzyj nas już teraz!
Jakie więc eko-obowiązki dotyczyć będą właścicieli domów? Po pierwsze wymiana źródeł ciepła. Kotły węglowe i na gaz ziemny muszą odejść w zapomnienie. A chodzi o budynki nowe oraz poddawane modernizacji. Po wtóre, konieczne będzie docieplanie (a co za tym idzie zapewne wymiana dachów, okien, drzwi). Do 2030 roku w Polsce remonty miałyby dotyczyć… 900 tys. budynków, w tym 778 tys. domów jednorodzinnych – podał Business Insider. I jest to mniej ambitna wersja eko-scenariusza.
Koszty? Uzyskanie tzw. zeroemisyjności domu (ok. 150 m kw, budownictwo z lat 60-tych) to koszt około 300 tys. zł. Dla porządku tylko trzeba przypomnieć, że nowe źródła ciepła, to głównie pompy ciepła, powiązane z panelami fotowoltaicznymi, a zatem także magazynami energii… Tanio nie będzie.
Źródło: forsal.pl
MA