21 listopada 2021

„Docelowo trzeba wywalić w ogóle mięso z diety wszystkich”. Totalny EKO-odlot Sylwii Spurek

(fot. Aleksiej Witwicki / Forum)

 – Potrzebni są weganie i weganki w polityce, na razie jestem jedyna. I jeżeli tak zostanie, to nie mamy co liczyć na ochronę praw zwierząt i na skuteczną walkę z katastrofą klimatyczną – powiedziała w rozmowie z Piotrem Witwickim dla Tygodnika Interia europoseł Sylwia Spurek.

Niemal każde zdanie wypowiadane przez europoseł Spurek jest przesiąknięte „zieloną ideologią”. Polityk, która w dodatku jest doktorem nauk prawnych stwierdziła na przykład, że w polityce „potrzebna jest partia, która w sposób pryncypialny podejdzie do kwestii walki z katastrofą klimatyczną i bezkompromisowo do praw zwierząt”. – Bez weganizmu taka perspektywa nie będzie możliwa – zaznaczyła.

Zapytana przez red. Witwickiego czy do weganizmu trzeba przekonywać czy trzeba go narzucać Spurek odpowiedziała: „Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że stoimy u progu katastrofy klimatycznej, a w debacie publicznej i emisje gazów cieplarnianych z rolnictwa, i wpływ rolnictwa na środowisko, i prawa człowieka są pomijane, to coś z tą polityką jest nie tak”.

Wesprzyj nas już teraz!

Złośliwie można by tutaj dopowiedzieć, że głosząc tego typu teorie europoseł, świadomie lub nie (raczej świadomie, ponieważ jest DOKTOREM NAUK PRAWNYCH) powtarza brednie Marksa i Engelsa, którzy za największe nieszczęścia w dziejach świata i ludzkości uznali… rolnictwo i hodowlę zwierząt. Ich bowiem ludzie powinni prowadzić koczowniczy tryb życia, ponieważ osiedlanie się na stałe w jednym czy drugim miejscu stanowi zagrożenie powstania burżuazji, klasy średniej, nadmiernego wzbogacenia się etc.

O ile teorie Marksa i Engelsa były podparte „nauką marksistowską”, to już teorie Sylwii Spurek są poparte „nauką faktyczną”, a ta jak powszechnie wiadomo najpierw straszyła dziurą ozonową, potem efektem cieplarnianym, następnie globalnym ociepleniem, później zmianami klimatu a obecnie katastrofą klimatyczną za którą odpowiada dwutlenek węgla, ale tylko ten powstały ze spalania węgla oraz jak teraz się okazuje zwierzęta hodowlane.

Jak Sylwia Spurek chce walczyć z katastrofą klimatyczną, za którą stoi hodowla zwierząt? Jak Sylwia Spurek chce przy tym bronić „praw zwierząt”? Jednymi z jej pomysłów są podatek od mięsa oraz zakaz reklamy produktów odzwierzęcych. – Chcę, aby ludzie w końcu dokonywali świadomych wyborów. Proponuję zerowy VAT na produkty wegańskie, bo chcę, aby każdy i każda, bez względu na dochody, miała prawo do etycznej i zdrowej żywności – powiedziała. Świadomy wybór? Chyba raczej narzucony, ale w sumie Marks i Engels też używali tego typu sformułowań. A już stwierdzenie o etycznej żywności… Przypominamy tylko, że Sylwia Spurek jest zwolenniczką aborcji na żądanie do momentu porodu. I ta kobieta mówi o etyczności…

W dalszej części wywiadu jest jeszcze lepiej (czytaj: GORZEJ). Spurek stwierdziła np., że „ludzie jedzą mięso, piją mleko dlatego, że te produkty są masowe i tanie”. – Nie znają alternatywy. A obecna cena mięsa nie jest prawdziwa. (…) Wynika z dopłat, z naszych podatków, do hodowli, produkcji, reklamy. I nie uwzględnia kosztów środowiskowych i zdrowotnych produkcji i konsumpcji mięsa oraz kosztów ograniczania skutków katastrofy klimatycznej – grzmiała. Dopytana czy to żywność roślinna ma być tania, czy zwierzęca droga odpowiedziała: „Musimy doprowadzić do sytuacji, gdy to, co zdrowe, jest dostępne dla każdego i każdej, a to, co szkodzi ludziom i planecie przestaje być dostępne”.

Warto również zwrócić uwagę, że w dalszej części rozmowy Spurek nazywa współczesne rolnictwo „tykającą bombą”. W związku z tym skąd ona sama bierze produkty wegańskie, które konsumuje? Takie pytanie jednak nie pada, a szkoda. Red. Witwicki zapytał za to czy „docelowo trzeba wywalić w ogóle mięso z diety wszystkich”, a Sylwia Spurek odpowiedziała krótko: „TAK”, po czym dodała, że „w jej wizji przyszłości” tylko tak uratuje się planetę.

Na koniec rozmowy poruszono kwestię praw zwierząt. I tak oto Sylwia Spurek stwierdza, że powinno zakazać się na przykład jazdę konną, bo to łamanie praw zwierząt, wykorzystywanie ich i torturowanie.

Słyszała pani o hipoterapii? O tym, jak jazda na koniu pomaga niepełnosprawnym dzieciom? Jak kontakt ze zwierzętami pomaga im się rozwijać. To są rzeczy udowodnione naukowo. Byłem świadkiem takich zajęć i to jest genialna, piękna sprawa. Zabraniamy? – zapytał Piotr Witwicki

 – W jeździe konnej (…) nie ma relacji i więzi. Tu jest eksploatacja. (…) Czytałam opinie ludzi tej dyscypliny. Mówią, że konie zostały w tym wszystkim sprowadzone do przedmiotu, że są traktowane jak sprzęt sportowy – odpowiedziała europoseł, a w dalszej części rozmowy wezwała do zaprzestania badania leków eksperymentalnych na szczurach, zakazu wędkarstwa i gwałce… przepraszam – dojenia krów.

Zapytana czy należy litować się również nad komarami odparła: „Granicą jest krzywda i cierpienie innej żyjącej istoty, zdolnej do odczuwania bólu. Problem w tym, że łatwiej nam współczuć zwierzętom domowym, a trochę trudniej rybom, czy tzw. zwierzętom hodowlanym”.

 

Źródło: Tygodnik Interia

TK

 

Mięsożerca. Wróg numer jeden || CAŁY FILM

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(53)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy