Biblii można zaufać: wiarygodność Pięcioksięgu

Od XIX wieku popularne stało się podważanie historycznej wiarygodności Pisma Świętego. Najbardziej „atakowane” były i wciąż pozostają księgi Starego Testamentu. Krytyczna szkoła liberalna obrała sobie za „cel” przede wszystkim księgi należące do Pentateuchu. Pięcioksiąg, bo o nim mowa, zawiera niezliczoną ilość historii i opowieści, które sięgają początków ludzkości oraz pierwszych wieków dziejów ludu żydowskiego.
Historie zawarte w Księdze Rodzaju, zanim nastał Abraham, nie są tradycyjnie traktowane jako w pełni historyczne. Oczywiście, mogą i zawierają pewne prawdy dotyczące dziejów ludzkości, lecz często nie są możliwe do zweryfikowania na podstawie źródeł pozabiblijnych czy archeologii. Bezcelowym byłoby np. szukanie szczątków pierwszego człowieka, mimo że wiara katolicka przyjmuje, iż wszyscy od niego pochodzimy. Rzeczywistość ta zmienia się wraz z pierwszym patriarchą, którego historyczność jest jak najbardziej weryfikowalna. Niektóre jednak opowieści poprzedzające jego dzieje można skojarzyć z pewnymi powszechnie znanymi wydarzeniami świata starożytnego. W tym artykule, który rozpoczyna moją serię na temat Pisma Świętego, przybliżę Państwu argumenty za historyczną wiarygodnością pierwszych pięciu ksiąg Starego Testamentu. Dotknę zarówno prehistorii biblijnej, jak i dziejów ściśle historycznych, od życia Abrahama. Zapraszam do lektury!
Potop w świadomości ludów
Historia biblijna opowiadająca o wielkiej powodzi, która miała pochłonąć całe cywilizacje, od dawna była kontestowana przez liberalnych krytyków Pisma Świętego. Wskazują oni na zasadnicze braki dowodowe, które miałyby świadczyć o podobnym wydarzeniu obejmującym cały znany nam ziemski świat. Tym uwagom krytycznym wtórują także przedstawiciele świata nauki, którzy przyznają się do wiary w Chrystusa. Popularna chrześcijańska organizacja BioLogos kwestionuje rzekome dowody geologiczne – często przywoływane przez zwolenników kreacjonizmu – które mają świadczyć na korzyść historyczności globalnego potopu: „Niektórzy współcześni chrześcijanie wierzą, że wszystkie skamieniałości powstały kilka tysięcy lat temu podczas potopu Noego (Rdz 6–9). Gdyby tak było, należałoby się spodziewać, że skamieniałości wszystkich rodzajów będą wymieszane. Jednak nigdy nie znajdujemy trylobitów i roślin kwiatowych w tej samej warstwie, ani też ani jednego dinozaura w Wielkim Kanionie (chociaż, zgodnie z przewidywaniami wynikającymi z wieku skał, występują one w wyższych warstwach sąsiedniej formacji Grand Staircase). Zapis kopalny wyraźnie świadczy (wraz z innymi dowodami geologicznymi), że nigdy nie miało miejsca katastrofalne, globalne wydarzenie powodziowe” (What Does the Fossil Record Show?, https://biologos.org/common-questions/what-does-the-fossil-record-show [dostęp: 09.06.2026]).
Czy takie stanowisko jest słuszne? Wszak Biblia mówi o tym, że wody „wszystko napełniły na wierzchu ziemi” (Rdz 7, 18). W rzeczywistości jednak biblistyka katolicka już od dawna utrzymuje, iż słowa mówiące o zalaniu całej ziemi można rozumieć w innym sensie. O. Augustyn Jankowski jeszcze za czasów św. Jana XXIII pisał bowiem tak: „Opis Księgi Rodzaju opiera się na tradycji dotyczącej tej części ziemi, która była znana pisarzowi. Określenia więc takie jak: „cała ziemia”, „góry najwyższe”, „wszystkie zwierzęta” itp. można rozumieć relatywnie” (Augustyn Jankowski, „Potop”, w: „Podręczna encyklopedia biblijna”, t. 2, Poznań – Warszawa – Lublin 1959, s. 331). Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby uznać po prostu, że autor natchniony mówił o powodzi, która miała charakter lokalny. Wielokrotnie terminy „cała ziemia” czy „wszyscy ludzie” nie oznaczają na kartach Pisma dosłownie wszystkich regionów lub każdego ludu i człowieka. Samo słowo hebrajskie eretz użyte na określenie „ziemi” w języku biblijnym oznacza często po prostu dane opisywane terytorium, a nie literalnie cały świat (Por. Rdz 13, 9). Nie ma oczywiście żadnych racjonalnych powodów, aby negować fakt jakiejś wielkiej powodzi, która miała miejsce na Bliskim Wschodzie. Wręcz przeciwnie, tradycje ludów bliskowschodnich są zgodne co do tego, że w dawnych czasach miał miejsce potop, który zmienił oblicze całego regionu. Historię o wielkiej powodzi znają Sumerowie oraz Babilończycy. Opisy te, choć różnią się od przekazu biblijnego w wielu istotnych detalach, zdają się opisywać to samo wydarzenie, o którym pisze Mojżesz lub jego następcy. Istnieje także dużo podobieństw między Księgą Rodzaju oraz „Eposem o Gilgameszu”, które wskazują na zapożyczenia (Por. Czesław Jakubiec, „Wprowadzenie do ksiąg Starego Testamentu”, Warszawa 1954, s. 60).
Abraham i początki historycznego objawienia
Współczesna biblistyka nazywa księgi, które opowiadają o wydarzeniach sprzed czasów patriarchów, „prehistorią biblijną”. Wynika to z faktu, iż to dopiero Abraham jest uznawany za postać historyczną w sensie właściwym. Od niego to zaczyna się więc historia biblijna w znaczeniu ścisłym. Przez wiele lat wiarygodność opowieści o ojcu narodów, zawartej na łamach Genesis, była podważana. Odkrycia archeologiczne jednak rzuciły na kwestię historyczności Abrahama zupełnie nowe światło. Jak pisał wybitny biblista Starego Testamentu ksiądz Jakubiec, odkrycie tabliczek w mieście Mari nad Eufratem potwierdziło to, co „księga Rodzaju mówi o wędrówce Abrahama z Harran w północno-zachodniej Mezopotamii do Palestyny. Mówią one bowiem o mieście Harran, że w XIX wieku przed Chrystusem było ono celem wędrówek koczowniczych szczepów semickich” (Ks. Czesław Jakubiec, „Stare i nowe przymierze. Biblia i Ewangelia”, Warszawa 1961, s. 52). Dokumenty te potwierdzają także to, że imię „Abraham” było nadawane w czasach, o których mówi Biblia (Por. Josh McDowell, „Przewodnik apologetyczny”, Warszawa 2008, s. 100). Choć żaden pozabiblijny dokument nie mówi wprost o tej konkretnej postaci z Pisma Świętego, tak jednak wiarygodność tego opisu jest potwierdzana właśnie przez te dane i sprawdziany zewnętrzne. Skoro imię patriarchy było znane w tamtym czasie, a także opis jego wędrówki wspomina o miejscowościach, które istniały na Bliskim Wschodzie, nie ma powodu, aby odrzucać historyczność Abrahama.
Podobne dowody wskazują również na spójność opisów dotyczących późniejszych patriarchów. Jak podaje śp. Kenneth Kitchen, tabliczki z Mari i „Kodeks Hammurabiego” potwierdzają wiarygodność historii o patriarsze Józefie, który został sprzedany w niewolę: „Józef zostaje sprzedany przejeżdżającym Izmaelitom za 20 srebrnych syklów (Rdz 37, 28) – tyle kosztował niewolnik na Bliskim Wschodzie około XVIII wieku przed Chrystusem” (K. Kitchen, The Patriarchal Age: Myth of History?, Biblical Archeology Review, marzec/kwiecień 1995, s. 52). Również inne odkrycia tłumaczą kontekst niektórych wydarzeń z życia tego starotestamentalnego patriarchy. Chociażby jego kariera, czyli historia obcokrajowca, który przeszedł drogę od niewolnika do „premiera” Egiptu, nie jest czymś niespotykanym w historii tego starożytnego kraju. Kenneth Kitchen pisze w jednej ze swoich książek o tym, że w czasach Nowego Państwa „w Egipcie mieszkało i pracowało wielu obcokrajowców, zajmujących stanowiska na wszystkich szczeblach – od najniższych niewolników po wysokie urzędy dworskie – zwłaszcza za panowania XIX dynastii ramessydów”. Historia Egiptu zna także historie innych Semitów, którzy „w Egipcie okresu Średniego Państwa/panowania Hyksosów mogli awansować. W obrębie rodzin można ich spotkać pełniących funkcję podczaszego lub „majordomusa” (wudpuw) oraz wykonujących zawody wymagające umiejętności, takie jak rzemieślnik (hemwaw), w szczególności wczesny „Dawid” i Efer (por. Efron). Znacznie wyżej w hierarchii znajduje się dobrze znany pieczętnik i kanclerz („Naczelny nad Pieczęcią”) „Hur”, o czym świadczą co najmniej pieczęcie skarabeuszowe z jego imieniem, o różnej jakości, inny Efer również posiadał ten zaszczytny tytuł w czasach Hyksosów” (K. Kitchen, On the Reliability Of The Old Testament, Michigan 2003, s. 348-349).
Ostatecznie zaś tabliczki z Nuzi, które były przedmiotem badań już od XIX wieku, a także inne odkrycia, potwierdzają to, iż pewne praktyki opisane w historii patriarchy Jakuba nie stoją w sprzeczności ze zwyczajami panującymi wtedy w regionie. Zgodnie z Księgą Rodzaju (rozdział 30), Rachela żona Jakuba, mająca świadomość swojej bezpłodności, przyprowadziła swojemu mężowi służącą, aby mógł z nią spłodzić potomstwo. Nie było to działanie wyjątkowe, jako „zgodne z normami w pierwszej połowie drugiego tysiąclecia, kiedy to żona mogła przybyć wraz ze swoją własną służącą, właśnie po to, by służyła ona jako rodzaj zabezpieczenia na wypadek ewentualnej niemożności posiadania potomstwa”. Starożytna historia zna przypadki stosowania takich praktyk, gdyż już w XIX w. przed Chrystusem „dowiadujemy się, że w asyryjskiej „kolonii” w anatolijskim Kanesh, gdy Laqipuin poślubił damę Hatalę, przewidziano, że „Jeśli w ciągu 2 lat nie urodzi mu dzieci, ona sama może kupić niewolnicę” (…). Później, około 1500 roku, w Nuzi przestrzegano tej samej tradycji, zgodnie z którą bezdzietna żona mogła dać mężowi służącą, aby urodziła mu dzieci” (Tamże, s. 325, 326).
Wyjście z Egiptu – prawda czy mit?
Słusznie zauważa się brak tekstów egipskich z czasów Mojżesza, które mówią o żydowskim exodusie. Z faktu niezachowania lub nieistnienia takich dokumentów niektórzy wyciągają wniosek, zgodnie z którym biblijna narracja o plagach egipskich oraz ucieczce Hebrajczyków jest fałszywa. Ciężko zgodzić się z takim poglądem, ponieważ Pięcioksiąg zdaje wiele sprawdzianów przed trybunałem historii. Czemu jednak źródła egipskie milczą na temat tego wydarzenia? Brak dowodów „po stronie egipskiej” jest najprawdopodobniej wynikiem stylu propagandowego tego starożytnego państwa oraz warunków klimatycznych. Otóż, Egipcjanie nie słynęli z nagłaśniania swoich porażek. Trudno znaleźć teksty, w których wprost przyznają się do tego, iż zostali przez kogoś upokorzeni. Także klimat egipski, w regionie Delty Nilu, wpływa na to, że jest to praktycznie niemożliwe, aby zachowały się jakiekolwiek papirusy z tak odległego okresu. Jak tłumaczy wspomniany tu wybitny egiptolog Kenneth Kitchen, „praktycznie nie odnaleziono żadnych obszerniejszych zapisów z miejsc w delcie”, a „całość egipskich dokumentów administracyjnych ze wszystkich okresów w delcie zaginęła” oraz „teksty monumentalne również są niemal nieobecne”. Zwraca on uwagę również na to, że „faraonowie nigdy nie upamiętniali porażek na ścianach świątyń, żaden król nie uwieczniłby w świątyniach w delcie ani nigdzie indziej zapisu o udanej ucieczce dużej grupy obcych niewolników” i wnioskuje, iż „bibliści muszą raz na zawsze porzucić swoje naiwne postawy i przestać domagać się „dowodów”, które nie mogą istnieć” (K. Kitchen, On the Reliability..., s. 246). Sprawa historyczności Mojżesza ma się podobnie jak zagadnienie exodusu w źródłach niehebrajskich. O jego osobie wspominają wyłącznie starożytne pisma żydowskie. Jest to oczywiście wiele odrębnych ksiąg czy dokumentów, które wyraźnie widzą w Mojżeszu prawdziwą postać z dziejów Izraela. Brak pozabiblijnych świadectw o osobie tego wielkiego proroka można tłumaczyć faktem, że jego naród pozostawał poza głównym nurtem cywilizowanych ludów starożytności. Historia bowiem Izraela, który został wybrany przez Boga, niesie za sobą dużą wartość religijną, lecz jest to opowieść o narodzie, który był dosyć słabo znany i mało poważany w kategoriach czysto ludzkich (Por. Stanisław Łach, „Mojżesz”, w: „Podręczna encyklopedia biblijna”, t. 2, Poznań – Warszawa – Lublin 1959, s. 106).
Istnieją jednak pewne mocne argumenty za tym, że autor natchniony musiał znać Egipt i jego specyfikę z własnego doświadczenia, więc opowiadał prawdziwą historię. Same plagi egipskie (oprócz ostatniej) w rzeczywistości nie były czymś nadzwyczajnym lub przekraczającym prawa natury. Każdy z opisanych fenomenów, które dotknęły lud Egiptu, można wytłumaczyć warunkami klimatycznymi oraz doświadczeniami życia w Delcie Nilu. Te zjawiska naturalne, odczytane jako boskie plagi, można nawet uporządkować według miesięcy, w których miały miejsce (Por. K. Kitchen, On the Reliability..., s. 251). Cudowność tych zdarzeń nie polegała na ich realnej nadnaturalności, lecz na tym, że następowały w wyniku interwencji Mojżesza (Por. Ks. Cz. Jakubiec, Wprowadzenie..., s. 64). Historia i szczegóły zesłanych przez Boga plag sugerują dosyć dużą znajomość Egiptu. Na tej samej zasadzie również inne elementy żydowskiej historii o opuszczeniu Egiptu korespondują z warunkami lokalnymi. Jak pisze o tym Kitchen: „Opowieści hebrajskie zawarte w Księdze Wyjścia aż po Księgę Powtórzonego Prawa odzwierciedlają bezpośrednio ziemską rzeczywistość, a nie bujną fantazję. Trawy odporne na suszę, woda tryskająca ze skały, zwyczaje przepiórek, kewirów itp. odzwierciedlają rzeczywiste lokalne warunki, wymagające wiedzy lokalnej (a nie wiedzy książkowej zdobytej w Babilonie czy Jerozolimie). Opowieści te stanowią zatem całkowite przeciwieństwo takich tekstów, jak opowieść o „Królu Bitwy” Sargonie z Akadu, w której góry otoczone są złotem i głazami z kamienia lapis lazuli, a drzewa mają ciernie o długości sześćdziesięciu łokci (100 stóp)” (K. Kitchen, On the Reliability..., s. 311). Również sami Egipcjanie w 1200 r. p. n. e. wspominają o istnieniu ludu izraelskiego. Dalej, także formuła przymierza z Księgi Powtórzonego Prawa (rozdział 1) przypomina w swojej strukturze traktaty hetyckie z XIV i XIII wieku przed Chrystusem. Struktura ta (hetycka) jest następująca: preambuła, prolog historyczny, warunki, złożenie tekstu, publiczne odczytywanie traktatu, świadkowie, przekleństwa oraz błogosławieństwa. Pismo Święte modyfikuje jedynie kolejność trzech ostatnich oraz nie zawiera spisu bóstw jako świadków, lecz Pieśń Mojżesza (Por. K. Kitchen, Ancient Orient and Old Testament, London 1966, s. 92–93, 96–97). Podobieństwo to nie świadczy oczywiście bezpośrednio o prawdziwości samego wyjścia z Egiptu, jednakże ukazuje nam, że księgi Pentateuchu najprawdopodobniej powstały w czasach, które opisują. Tym jednak zagadnieniem zajmę się w moim następnym artykule.
Wszystkie cytaty biblijne za: „Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie polskim W. O. Jakuba Wujka S. J., Wydanie trzecie poprawione, Kraków 1962”.
Dominik Bartsch
Kliknij TUTAJ i pobierz najnowszy numer „Kwartalnika PCh24.pl” pt. Syjonizm katolicki? Kościół w cieniu Gwiazdy Dawida







