Biblii można zaufać: Mojżesz autorem Pięcioksięgu

Pięcioksiąg, zwany też Torą, od wieków stanowi fundament wiary chrześcijańskiej i jest jednym z najbardziej wpływowych tekstów w dziejach ludzkości. Tradycyjne przekonanie przypisuje jego autorstwo Mojżeszowi, który miał spisać większość tekstu pod natchnieniem Bożym na pustyni Synaj. W XIX wieku naukowcy zaproponowali teorię źródeł, według której Pięcioksiąg powstał w wyniku kompilacji różnych źródeł redagowanych na przestrzeni kilku stuleci. Ta rewolucyjna koncepcja zakwestionowała mojżeszowe autorstwo wskazując na rzekome sprzeczne powtórzenia, sprzeczności stylistyczne i teologiczne oraz ślady późniejszych wydarzeń historycznych. Artykuł ten przybliża sprawę autorstwa Pięcioksięgu i ma za zadanie wykazać, że tradycja wciąż ma głos, a liberalna biblistyka nie ma ostatniego słowa. Jest to drugi artykuł z mojej serii „Biblii można zaufać”. Zapraszam do lektury!
Wielu autorów czy Mojżesz?
Na początek istotne jest nakreślenie kontekstu mojego artykułu. W tym celu przybliżę pokrótce historię badań biblijnych w omawianym temacie. W XIX wieku Julius Wellhausen, badacz biblijny oraz orientalista, słusznie zauważył pewne dosyć istotne różnice w tekstach Pięcioksięgu. Nie był on jednak pierwszym biblistą, który dostrzegł te niuanse. Jego teoria, w przeciwieństwie do poprzednich, jest uznawana do dziś. Już XVIII wiek przyniósł pierwsze alternatywne wyjaśnienia powstawania Pentateuchu. Francuski protestant, lekarz J. Astruc, zasugerował wtedy istnienie dwóch źródeł, z których Mojżesz czerpał podczas pisania swoich ksiąg. Uczynił tak, gdyż w ten sposób próbował tłumaczyć różność imion Boga używanych przez autora biblijnego. Niemiecki badacz, wspomniany na wstępie, poszedł jednak dalej w swoich hipotezach. Podważył on mojżeszowe autorstwo Pięcioksięgu i wskazał na istnienie 4 źródeł, z których skompilowany został Pentateuch. J, E, D i P to skróty używane na oznaczenie autorstwa danego fragmentu. J odpowiada za tzw. „jahwistę”, który używał, jak sama nazwa wskazuje, imienia Boga „Jahwe”. E to tzw. „elohista”, czyli ten, kto miał posługiwać się w stosunku do Stwórcy imieniem „Elohim”. D oznacza „deuteronomistę”, czyli pisarza pochodzącego z środowisk kapłańskich, który odpowiadał za rzeczy związane z prawem religijnym. P to „źródło kapłańskie”, a więc głos kapłanów Świątyni Jerozolimskiej z V wieku przed Chrystusem. Hipoteza ta przetrwała do dziś w swoich głównych założeniach i jest powszechnie wykładana na uniwersytetach.
Mniejszość współczesnych biblistów trzyma się mocno innego przekonania. Według tego poglądu najważniejsze elementy i fragmenty Pentateuchu pochodzą z czasów Mojżesza. Teoria ta nie wyklucza późniejszych modyfikacji, uwspółcześnień, redakcji czy dodatków. Takim fragmentem, który od patriarchy Mojżesza pochodzić nie mógł, jest opis jego śmierci. Można przywołać więcej takich przykładów, jednakże nie jest to rzecz najważniejsza. Tradycyjnej datacji i teorii o mojżeszowym autorstwie sprzyja zarówno tradycja żydowska, jak i tradycja chrześcijańska. Starożytni myśliciele żydowscy, Ojcowie Kościoła i prawie cała tradycja tych dwóch religii nigdy nie poddawali w wątpliwość faktu o tym, że to Mojżesz jest autorem Pięcioksięgu. Nowocześni uczeni, dla wykazania antyczności tych tekstów, posiłkują się głównie wynikami badań archeologicznych.
Czy używanie innych imion Boga wskazuje na różnych autorów?
Zdecydowana większość biblistów uważa, w zgodności z Wellhausenem, iż fakt używania różnych imion Boga na kartach Pentateuchu jest nie do pogodzenia z teorią o mojżeszowym autorstwie Pięcioksięgu. Część ksiąg mojżeszowych stosuje w stosunku do Stwórcy imię „Jahwe”, inne używają „Elohim”, a jeszcze inne łączą oba w „Jahwe-Elohim”. W Księdze Rodzaju imiona te są używane mniej-więcej po równo, jednakże w innych księgach imię Boga „Jahwe” ma wyraźną przewagę. Krytycy liberalnej szkoły biblijnej poddają w wątpliwość tę teorię. Wskazują oni w swojej krytyce na to, że imię „Elohim” było ogólnym imieniem używanym w stosunku do bóstw bliskowschodnich, natomiast „Jahwe” jest imieniem własnym Boga ludu izraelskiego. JHWH jest stosowany bowiem w przypadkach, gdy mowa jest o Bogu w Jego relacji z ludem Izraela oraz w sytuacjach, gdzie ukazane są bezpośrednie związki Stwórcy z ludzkością i światem stworzonym. „Jahwe” obrazuje Pana, który jest wyrażany przez ludzi prostej wiary. Elohim zaś jest terminem teologicznym, który wskazuje na Boga, który jest oddalony, który przekracza świat materialny. Jest on (termin ten) kojarzony z rodzajem myślenia filozoficznego o Stwórcy. Tak o tym mówił rabin Umberto Cassuto, wybitny badacz żydowski z Uniwersytetu Hebrajskiego: „Określenie „Elōhīm” było pierwotnie nazwą pospolitą, zwrotem, którym określano zarówno Jedynego Boga Izraela, jak i bogów pogańskich (podobnie było w przypadku imienia „ʼEl”). Z kolei imię JHWH jest imieniem własnym, konkretnym imieniem Boga Izraela, Boga, którego Izraelici uznawali za Władcę wszechświata i za Bóstwo, które wybrało ich na swój lud” (U. Cassuto, „La Hipótesis Documentaria y La Redacción Del Pentateuco”, Sabadell 2002, s. 10).
Różnica w stosowaniu imion Boga związana jest także z rodzajem literackim danego fragmentu. Literatura prawna będzie używać imienia „Jahwe”, a chociażby księgi mądrościowe mają skłonność do stosowania imienia bardziej „pospolitego”. Istnieją oczywiście księgi, nawet poza samym Pięcioksięgiem, które w jednej części będą używać imienia własnego Boga, a w drugiej imienia ogólnego, bardziej transcendentnego. Przykładem tego będzie tutaj Księga Psalmów. Warte odnotowanie jest także to, iż stosowanie różnych imion w jednym źródle, w stosunku do danego bóstwa, nie było niczym nadzwyczajnym dla ludów Bliskiego Wschodu. Ugarycka literatura używała różnych imion, aby opisać i wskazać bożka Baala. Cyrus H. Gordon, w jednym ze swoich dzieł, wskazuje na różnorodność nadawanych imion temu lokalnemu bóstwu: „W tym samym wierszu Baal może być nazywany Ball, Aliyn Baal, Synem Dagana, Jeźdźcem Chmur itp. Jeśli ktoś twierdzi, że nie są to różne imiona, a jedynie imię i jego epitety, nie można tego powiedzieć o naprzemiennym występowaniu imion Baal i Hadd” (Cyrus H. Gordon, „Ugaritic Literature: A Comprehensive Translation of the Poetic and Prose Texts”, Roma 1949, s 6). Gordon wskazuje w związku z tym, iż nie ma powodu, aby używanie różnych imion Boga miało wskazywać na istnienie różnych autorów.
Księga Powtórzonego Prawa i często powtarzane błędy liberałów
Jedną z najważniejszych, klasycznych tez teorii wellhausenowskiej jest datowanie Księgi Powtórzonego Prawa na VII lub VIII wiek przed Chrystusem. Miałaby ona być jednocześnie napisana w tamtym okresie i niedługo później zostać odnaleziona, co wpłynęło na reformy króla Jozjasza. Nie ma oczywiście powodów, aby sądzić, iż księga, która została odnaleziona, rzeczywiście nie była Księgą Powtórzonego Prawa. Wnikliwa analiza jednak bardzo mocno podważa pewne istotne założenia teorii źródeł. Jak już pisałem w pierwszym artykule, formuła przymierza z Deuteronomium (rozdział 1) przypomina w swojej strukturze traktaty hetyckie z XIV i XIII wieku przed Chrystusem. Badacze zauważyli również, że istnieją bardzo duże różnice między tą księgą Pentateuchu, a traktatami z czasów I tysiąclecia przed Chrystusem, czyli z okresu, w którym według liberalnych biblistów miała powstać ta księga. W nowszych dokumentach (z I tysiąclecia przed Chrystusem) nie pojawiają się boscy świadkowie pomiędzy postanowieniami traktatu, a przekleństwami. Także prolog historyczny nie występuje w owych traktatach. Nie są wspominane również błogosławieństwa, które w dawniejszych traktatach były równowagą dla przekleństw (Por. K. Kitchen, „Ancient Orient and Old Testament”, London 1966, s. 95-96).
Argument ten nie wyklucza oczywiście pewnych późniejszych modyfikacji oraz redakcji dokonanych w prawie żydowskim. Kwestia jednak niemal identycznej struktury między dokumentami hetyckimi oraz Deuteronomium zdaje się być decydująca dla potwierdzenia mojżeszowego rdzenia tekstów Pięcioksięgu. Nawet konserwatywni badacze dostrzegają pewne podobieństwa między tekstem Księgi Powtórzonego Prawa, a późniejszymi dokumentami. Traktaty te zawierają chociażby podobne przekleństwa, co Deuteronomium. W rzeczywistości jednak widać tu bardziej nić tradycji, która została już zapoczątkowana w Kodeksie Hammurabiego. Wspomina o tym Richard S. Hess w swojej recenzji jednej z książek dr. Kitchena: „Na szczególną uwagę zasługuje analiza przekleństw zawartych w Księdze Powtórzonego Prawa. Uznaje się, że rozdział 28 Księgi Powtórzonego Prawa ma związek z traktatami neoasyryjskimi Esarhaddona z VII wieku. W rzeczywistości zidentyfikowano siedem podobnych przekleństw. Można to porównać z dziesięcioma powiązaniami, jakie Kodeks Hammurabiego z początku II tysiąclecia p.n.e. wykazuje z Księgą Powtórzonego Prawa 28, oraz z dodatkowymi pięcioma powiązaniami występującymi między rozdziałem 28 a Mari oraz traktatem Zimri-Lima/Eshnunny. Z wspólnego dziedzictwa formuł przekleństw wynikają te i inne porównania. Nie „dowodzą” one jednak ani wczesnej, ani późnej datacji” (Richard S. Hess, „The Old Testament in Light of the Archaeological Evidence”, https://denverjournal.denverseminary.edu/the-denver-journal-article/the-old-testament-in-light-of-the-archaeological-evidence/ [dostęp: 01.07.2026]).
Dla wykazywania starożytnego pochodzenia Pentateuchu, ważna jest także zgodność opisów geograficznych, zawartych na kartach Księgi Powtórzonego Prawa, z warunkami krajobrazu moaibickiego oraz innymi szczególnymi dla tych miejsc fenomenami. Pewnym istotnym szczegółom tego argumenty poświęciłem czas w moim poprzednim artykule z tej serii. Liberalna krytyka podnosi również, jako zarzut wobec tradycyjnej datacji Pięcioksięgu, rzekomą sprzeczność między Księgą Wyjścia oraz Deuteronomium. Exodus bowiem miał zezwalać na mnogość miejsc do składania ofiar (Por. Wj 20, 24), natomiast Księga Powtórzonego Prawa miała stać za scentralizowaniem kultu przez Jozjasza. Dokładna analiza tych tekstów nie pozwala na wyciągnięcie takich wniosków. Nie istnieją istotne różnice między tymi księgami. Obie zwalczają kult w miejscach, których nie wyznaczył Żydom Bóg. Obie też wskazują, gdzie należy ofiary godziwie składać i sprawować. Fragmenty z Księgi Wyjścia, sugerujące mnogość sanktuariów, tak naprawdę mówią o ołtarzach i miejscach, na których ofiary nie były poświęcane Bogu jednocześnie, lecz w pewnej kolejności. To znaczy, iż w pewnym momencie kult był sprawowany przy danym ołtarzu, następnie już przy innym (Por. Josh McDowell, „Przewodnik apologetyczny”, Warszawa 2008, s. 435-440).
Źródło kapłańskie i Przybytek
Teoria źródeł wskazuje na istnienie tzw. źródła kapłańskiego. Zgodnie z nią, po niewoli babilońskiej zaczęły pojawiać się istotne tematy religijne, które nie są znajdowane w starszych źródłach. Źródło „P” miałoby zawierać wiele takich elementów, które nie korespondują z chociażby Księgą Powtórzonego Prawa. Stąd badacze wnioskują, że fragmenty te powstały dopiero po niewoli żydowskiej w Babilonie. W rzeczywistości, w tzw. źródle kapłańskim, mamy do czynienia zarówno z kwestiami, o których mowa przed jak i po niewoli babilońskiej, z zagadnieniami, które po niewoli zostały zapomniane, oraz pewnymi elementami, które nie pasują do epoki sprzed wygnania. „Źródło” to mówi chociażby o Przybytku Boga czy Arce Przymierza, czyli o rzeczach, które są nieobecne w większości pism po niewoli babilońskiej. Oba okresy (przed i po niewoli) mówią o szabacie czy o świętach paschalnych. Istnieją też różne prawa, na kartach tego rzekomego źródła, które są identyczne z tymi, które są wyłożone w Deuteronomium, a także elementy religijności ewidentnie pochodzące z okresu po wygnaniu babilońskim, zawarte na stronach wielu pism pobabliońskich, o których źródło „kapłańskie” nie mówi (Por. Por. Tamże, s. 440-441; K. Kitchen, dz. cyt., s. 150-151).
Interesującym aspektem badań nad starożytnością Pięcioksięgu jest zagadnienie Przybytku czy też Namiotu Spotkania, w którym miała trwać obecność Boga w czasach Mojżesza. To starożytne tabernakulum było miejscem, gdzie lud żydowski sprawował ofiary oraz przestrzenią, w której znajdowała się Arka Przymierza z kamiennymi tablicami zawierającymi Dekalog. Okazuje się, iż był on najprawdopodobniej zainspirowany podobnymi konstrukcjami pochodzącymi z Egiptu. Mowa tu o baldachimie należącym do królowej egipskiej, matki Cheopsa, który w swojej konstrukcji bardzo przypominał omawiany Przybytek. Mówimy o wyposażeniu datowanym na 2600 rok p.n.e. Namiot Spotkania przypomina także bardzo namioty oczyszczenia, z których korzystano przy oczyszczaniu zwłok wysokich dostojników Starego Państwa w III tysiącleciu przed narodzinami Chrystusa. Nie jest możliwe, aby biblijny autor, jeśli miał on żyć w czasach po Mojżeszu, posiadał tak oczywistą inspirację z czasów, w których nie było dane mu żyć (Por. K. Kitchen, „On the Reliability Of The Old Testament”, Michigan 2003, s. 276).
O powtarzalności
Liberalni uczeni mówią, że nie jest możliwe, żeby jeden autor zawarł w swojej księdze dwa opisy tego samego wydarzenia. Wskazują oni na dwie relacje o stworzeniu czy potopie, o których mówi Księga Rodzaju. W sprawie opisów tworzenia świata próbują wykazać, iż drugi opis zawiera opis Boga, który zawiera jakieś cechy antropomorficzne, natomiast pierwszy opowiada o Stwórcy, który jest transcendentny. Jednak po przyjrzeniu się obu tekstom jasne staje się, że oba zawierają słowa, które wskazują na bardzo ludzki sposób pojmowania Boga. W pierwszym opisie Bóg „pracuje”, „widzi” i „mówi”, a w drugiej relacji „lepi” czy „buduje”. Podobnie sprawa wygląda z rzekomymi sprzecznościami między obiema relacjami. Szkoła liberalna sugeruje różnice w kolejności stwarzania między oboma opisami. Rzekome twierdzenie o innym porządku tworzenia zwierząt jest niepoparte żadnymi dobrymi argumentami. W rzeczywistości autor biblijny, w drugim opisie, używa słownictwa, które odpowiada czasowi zaprzeszłemu („uczynił był”), gdy wspomina o uczynienia istot zwierzęcych. Nie mówi on o tym, iż inne istoty zostały stworzone dopiero po człowieku.
Samo zaś zagadnienie powtórzeń znajduje swoje wyjaśnienie w stylu starożytnego Bliskiego Wschodu oraz Egiptu. Mowa tu o dwóch opisach, przy czym pierwszy jest relacją ogólną, natomiast drugi mówi o sprawach w sposób uszczegółowiony. Podobnie wygląda to w sytuacji dwóch pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju. Na początku jest mowa generalnie o powstaniu całego świata, zaś kolejny opis zawiera dokładną relację o stworzeniu człowieka na podobieństwo Boga. Taką właśnie strukturą wykazują się dokumenty starożytne. Inskrypcje z Urartu, stela z Gebel czy stela z Karnaku wykazują właśnie takie właściwości. Pierwsza zawiera akapit, który ogólnie mówi o władzy króla Thotmesa III i kolejny, w którym jest ona wyrażona bardziej poetycko. Inskrypcja z Urartu mówi początkowo o ogólnym zwycięstwie przypisywanym jednemu z bogów, potem przechodzi do szczegółowego opisu zwycięstw (Por. K. Kitchen, „Ancient Orient...”, London 1966, s. 117). Powtórzenia obecne na kartach Pentateuchu wykazują na zgodność ze stylami kultur starożytnych. Były one najprawdopodobniej stosowane w celu uwypuklenia pewnych aspektów danych historii oraz były one wyrazem poetyckich paralelizmów tak bardzo znanych kulturze hebrajskiej.
Dalsze badania
Mam świadomość, iż ten mój artykuł nie wyczerpuje całego zagadnienia autorstwa Pięcioksięgu. Chciałem w nim zaś wykazać najmocniejsze argumenty za mojżeszowym pochodzeniem tych ksiąg oraz ukazać najważniejsze powody, aby odrzucić tzw. teorię źródeł. Zwolennicy starożytnego pochodzenia Pentateuchu mają jednak świadomość pewnych późniejszych dodatków czy redakcji. Nie można temu zaprzeczać. Archeologia potwierdza natomiast, że rdzeń ksiąg mojżeszowych jest znacznie bardziej starożytny niż twierdzą liberalni bibliści. W celu pogłębienia zagadnienia pochodzenia Pentateuchu, polecam moim czytelnikom zapoznanie się z dziełami takich autorów jak śp. Kenneth Kitchen. Jego książki „Ancient Orient and Old Testament” czy „On the Reliability of the Old Testament” to klasyki konserwatywnej biblistyki. Ważne są także dzieła, które zajmują się popularyzacją tego zagadnienia. Wśród nich wymienić należy, przetłumaczony na język polski, „Przewodnik apologetyczny” Josha McDowella. Katoliccy uczeni również podjęli rękawice w obronie mojżeszowego autorstwa tych ksiąg. Niedawno ukazała się książka pt. „Murmuring Against Moses: Pentateuchal Critique” autorstwa dwóch świetnych katolickich badaczy Starego Testamentu – Johna S. Bergsmy oraz Jeffreya L. Morrowa.
Dominik Bartsch







