Młodzi Polacy chcą zakładać rodziny. Potrzebne poświęcenie, wierność, wychowanie

Marsz czoło 2026 krk.jpg
Fot. PCh24TV

Nie ma wolności bez poświęcenia. W epoce tymczasowości trzeba wybierać wierność i szacunek. Cyfrowe iluzje zabijają prawdziwą bliskość – mówili podczas niedzielnego Marszu dla Życia i Rodziny w Krakowie młodzi przedstawiciele organizacji społecznych.

 

Nie wystarczy „naprawić” demografię

Zróbmy to razem!

Michał Czaja z Bractwa Przedmurza zwrócił uwagę, że nasza katolicka i prorodzinna aktywność społeczna najczęściej jest jedynie reakcją na zagrożenia kreowane przez cywilizacyjnych wrogów. Czy tak powinno być? – Jeśli chcemy przyszłości dla naszego narodu, potrzebujemy czegoś więcej niż sprzeciwu. Potrzebujemy budowy – silnego, młodego pokolenia. A tego nie będzie bez rodzin, które odważą się przyjąć więcej dzieci i przełamać kryzys demograficzny – wskazywał.
Zaapelował też do rodziców jednego czy dwojga dzieci, aby nie wahali się przed powiększaniem swojego gniazda: – Mamy doświadczenie, mamy miłość — nie bójmy się pomnożyć tego dobra, bo kto wychowa liczne, dobrze uformowane potomstwo, ten będzie kształtował Polskę jutra!
Rzecz jasna, obowiązki wobec wspólnoty nie sprowadzają się tylko do wielodzietności. Aby nasz naród i nasza cywilizacja przetrwały, niezbędna jest formacja, budowanie charakterów i gotowość do wyrzeczenia się swoich niektórych pragnień na rzecz większego dobra. W tym kontekście przypomniał słowa kapitana Wojska Polskiego Władysława Polesińskiego, który dla Bractwa Przedmurza jest postacią szczególną. Pisał on: „Wielkość Ojczyzny nie powstaje z czynów świetnych ale rzadkich, a z codziennej, drobiazgowej, dobrze i jak najsumienniej wykonywanej pracy”.

- Bo rodzina to także ofiara. Wychowanie jest ofiarą. Przekazywanie wiary i tożsamości jest ofiarą. Naród, który przestaje być zdolny do poświęcenia, wcześniej czy później traci wolność — najpierw duchową, a potem polityczną – podkreślał Michał Czaja.

Dbałość o przyszłe pokolenia obejmuje takie codzienne „drobiazgi” jak na przykład nawyk czytania dzieciom dobrych książek, kształtowanie do cnót. – Rozmawiajmy. Nie oddawajmy odpowiedzialności za ich dusze i umysły na zewnątrz. Warto wrócić do tego, co przez wieki formowało ludzi wolnych — do klasycznego trivium, czyli trzech prostych, ale fundamentalnych umiejętności: najpierw zrozumieć przekaz — to jest gramatyka; potem logicznie odróżnić prawdę od fałszu — to jest dialektyka; a wreszcie umieć jasno i odważnie powiedzieć, co jest prawdą — to jest retoryka – wskazywał mówca.
- To nie teoria — to narzędzie obrony umysłu. Kto nie rozumie słów, temu można wmówić wszystko. Kto nie myśli logicznie, ulega manipulacji. Kto nie umie głosić prawdy, przegrywa — nawet jeśli ma rację – zauważył Michał Czaja. – To jest sedno: rozumieć, myśleć i umieć przekazać innym.
Polska potrzebuje natomiast nowych pokoleń, które „nie padną ofiarami ideologii ani chaosu”. Mają szukać prawdy, oceniać rzeczywistość, stawiać pytania, kwestionować podrzucaną propagandę.  
- Na ile możemy, uczmy dzieci w domu: wiary, historii, języka, tradycji. Bo jeśli my tego nie zrobimy, zrobi to ktoś inny – z tragicznym skutkiem. Nie wystarczy narzekać. Trzeba wychowywać. Nie wystarczy bronić rodziny w teorii. Trzeba ją budować w praktyce – odważnie i ofiarnie – wzywał przedstawiciel Bractwa Przedmurza.

Wierność i szacunek zamiast „kultury tymczasowości”
- Jako przedstawiciele Ruchu Czystych Serc, stajemy ramię w ramię z wami wszystkimi, aby głośno i odważnie powiedzieć „TAK” dla życia i „TAK” dla prawdziwej miłości – zadeklarował Adam Szołtek.
Przybliżył założenia Ruchu, który promuje postawy czystości jako fundamentu prawdziwej miłości między mężczyzną i kobietą.  – To nie tylko rezygnacja, to przede wszystkim wolność od egoizmu. To decyzja, by kochać mądrze i odpowiedzialnie, szanując godność swoja oraz drugiego człowieka – przypominał.
Jak wskazywał, miejscem, w którym człowiek uczy się kochać, przebaczać i odkrywa swoją własną wartość, jest rodzina. By była jednak ona silna i bezpieczna, musi opierać się na wierności, uczciwości i szlachetności intencji. – W świecie, który często promuje kulturę tymczasowości i natychmiastowych zachcianek, my wybieramy drogę wierności i szacunku. Pokazujemy, ze życie w czystości jest możliwe i daje ogromne szczęście – mówił Adam Szołtek.
- Patrząc na Was – wspaniałe, wielopokoleniowe rodziny, małżeństwa i młodzież – wierzymy, że przyszłość ma mocne fundamenty. Niech ten Marsz będzie dla nas wszystkich źródłem siły i radości. Nieśmy w naszych sercach przeslanie, ze miłość czysta, wierna i otwarta na życie ma zawsze ostatnie słowo. Brońmy życia, dbajmy o czystość naszych serc i wspierajmy polskie rodziny – apelował reprezentant Ruchu Czystych Serc.
Agresywne ideologie zmieniły nasz świat
Krzysztof Kaniewski z Młodzieży Wszechpolskiej, która znalazła się tym razem wśród współorganizatorów Marszu dla Życia i Rodziny w Krakowie, przyjął perspektywę pokoleń, w rękach których znajdzie się przyszłość naszej narodowej i katolickiej wspólnoty. Odnosząc się do dramatycznych wskaźników postaw społecznych oraz diagnoz i prognoz demograficznych dla Polski, zastanawiał się nad przyczynami tego stanu rzeczy. – Z czego to wynika? Przecież ludzie nie stracili magicznie zdolności do zawierania związków. Czy Polacy już nie chcą zakładać rodzin? Otóż wydaje się, że nie. Mało tego, chcą być w związkach – zauważył, przytaczając dane z badania pośród naszych rodaków w przedziale 18–29 lat. Okazuje się, że przeżyć własne życie w trwałym związku „raczej” lub „zdecydowanie” chce aż 94 procent wypytywanych.

Inną kwestią jest zdolność do realizacji takich planów. – Ludzie jak widzimy, nie zmienili się tak bardzo, ale zmieniła się rzeczywistość, w której żyjemy. Wybujały do granic możliwości liberalizm i krwiożerczy, drapieżny kapitalizm w ciągu kilkudziesięciu lat zmieniły świat nie do poznania na taki, w którym wszystko można przeliczyć na liczby i wartość materialną – podkreślał przedstawiciel krakowskich Wszechpolaków.

- Wszystko dziś możemy mieć na wyciągnięcie ręki: nowe ubranie, jedzenie pod drzwi, nowy telefon – wystarczy kliknąć. Dzisiaj nie ma powodu, żeby o cokolwiek dbać, a jeśli już się zepsuje – naprawiać, bo przecież można kupić nowe. Ta dynamika moim zdaniem przeszła także na świat relacji międzyludzkich. Nie ma potrzeby o związek dbać. Kiedy już coś przestaje grać, łatwiej jest relację opuścić: bo tak jest wygodniej dla naszego samopoczucia. Zawsze też możemy sięgnąć po cyfrową iluzję bliskości w postaci pornografii bądź portali randkowych. Problem w tym, że ta cyfrowa iluzja bliskości skutecznie zabija prawdziwą miłość. I robi to trwale – ostrzegał działacz MW.

Social media utwierdzają nas w wyobcowaniu i pysze każącej upatrywać źródeł życiowych problemów wszędzie poza nami samymi.

- Drogi kolego: zanim zamienisz swoją dziewczynę czy żonę na „nowszy model”, zastanów się, czy nie robisz jej tym krzywdy na całe życie. Zanim zamienisz rozmowę z nią na pornografię, zastanów się, czy ta cyfrowa iluzja cię nie zniszczy. A gwarantuję, że zniszczy – apelował do młodych mężczyzn.

- Droga koleżanko: zanim odrzucisz kolejnego miłego chłopaka na rzecz huśtawki emocjonalnej albo „niezależności”, zastanów się czy przypadkiem on nie oddał ci tego, co miał najcenniejsze. Każdy z nas ma swoje problemy, nałogi, przywary. Ale to, czego nam przede wszystkim potrzeba, to wzajemne zrozumienie. Żyjemy tak szybko, że nie mamy kontaktu sami ze sobą, a co dopiero ze sobą nawzajem – zauważył młody działacz.

- Drodzy Państwo, tutaj naprawdę nie trzeba wielkich słów. Na koniec dnia traktujmy się jak ludzie, z wzajemnym szacunkiem i zrozumieniem, a głęboko w to wierzę – zbudujemy wielką Polskę! – podkreślił Krzysztof Kaniewski.

Źródło: PCh24.pl

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: