Czyste ręce Giertycha. O co chodziło w aferze Polnordu?

Giertych sejm .jpg
Fot. Adam Chełstowski / Forum

Redakcja Kanału Zero w serii materiałów podsumowuje dotychczasowe publiczne i zawodowe zaangażowanie Romana Giertycha, niegdyś radykalnego działacza narodowego, a dzisiaj jednego z czołowych polityków lewicowo-liberalnej i prounijnej Koalicji Obywatelskiej.

Jeden z tekstów dotyczy afery związanej z wyprowadzeniem pieniędzy deweloperskiej spółki Polnord. Prokuratura uważa, że prawo przekroczyli: znany biznesmen Ryszard K. i wieloletni współpracownik Giertycha Sebastian J., pseudonim „Foka”, lecz sam działacz KO już nie, chociaż jego kancelaria opiekowała się dość skomplikowaną transakcją na rzecz wszystkich jej stron – łącznie czterech firm.

„Śledczy nie dopatrzyli się niczego dziwnego w tym, że Foka założył dwie spółki w małym pokoju mieszkania żony, zatrudnił kancelarię Giertycha do obsługi prawnej, a kilka dni później jego firmy znalazły kontrahenta w postaci wielkiej spółki, którą również obsługiwał Roman Giertych” – pisze autor materiału, Patryk Słowik.

Zróbmy to razem!

Zdaniem prokuratury, Polnord – w którym Ryszard K. miał nieco ponad 20 procent udziałów, lecz mógł decydować o istotnych sprawach ze względu na duże rozproszenie akcjonariatu – stracił na podejrzanych operacjach 72,5 miliona złotych. Biznesmen miał dążyć do uratowania swojej większej i bardziej istotnej firmy – Prokomu. Ten sprzedawał Polnordowi trudne do odzyskania wierzytelności, w postaci zobowiązań ze strony miasta Warszawy oraz gminnej spółki. Robił to jednak za pomocą pośredniczących spółek, by uniknąć nagłośnienia sprawy i podejrzeń.

Według materiału, „Foka” w listopadzie 2010 roku założył spółkę New Industry, którą siedzibą był pokój w mieszkaniu żony Sebastiana J. Dwa miesiące później spółka powierzyła obsługę obrotu wierzytelnościami kancelarii mecenasa Giertycha. W styczniu 2011 powtórzył ten sam manewr z drugą spółką – tym razem o nazwie TG.

„Już 3 lutego 2011 r. małe podmioty z Błonia zanotowały pierwszy duży sukces biznesowy. Mianowicie zawarły umowę z Prokomem, który przeniósł na spółki Foki wierzytelności wycenione przez Prokom na niemal 73 mln zł. Spółki J. zobowiązały się za nie zapłacić Prokomowi 51 mln zł. Prawnikiem Prokomu był Roman Giertych”.

W kwietniu tego samego roku New Industry oraz TG wyszukały chętnego na „trudne” wierzytelności zakupione od Prokomu. Kupcem okazał się Polnord, który zapłacił za to w sumie 58 milionów złotych. Kto reprezentował Polnord? Niespodzianka – Roman Giertych.

„Prokuratura uznała, że doszło do popełnienia szeregu przestępstw. Dziewięciu osobom postawiono zarzuty. W tym Ryszardowi K. (wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, przywłaszczenie mienia wielkiej wartości, pranie brudnych pieniędzy), Sebastianowi J. (nadużycie zaufania, przywłaszczenie mienia wielkiej wartości, pranie brudnych pieniędzy), a także Romanowi Giertychowi (działanie na szkodę spółki, przywłaszczenie mienia wielkiej wartości, pranie brudnych pieniędzy)” – relacjonuje Patryk Słowik.

Wówczas doszło do spektakularnej próby zatrzymania operatywnego mecenasa. Jednak wówczas, 15 października 2020 roku, Roman Giertych zasłabł i trafił do szpitala. Tam śledczy odczytywali mu postanowienie o przedstawienie zarzutów. Podejrzany jednak w tym czasie… spał. Do dzisiaj utrzymuje więc, że zarzuty nie zostały mu przedstawione. Tymczasem 16 stycznia ubiegłego roku lubelski prokurator Andrzej Markowski podjął decyzję o wygaszeniu śledztwa w części dotyczącej Romana Giertycha. Wynikałoby z tego, że ten zarzuty jednak usłyszał, bo bez nich nie może być umorzenia.

Prawnik własnego ochroniarza

Portal Wirtualna Polska podawał ponad rok temu, że Prokom za obsługę prawną zapłaci kancelarii Romana Giertycha nawet do 2,5 miliona złotych plus VAT. Odpowiednia umowa została zawarta w czerwcu 2010 roku.

26 listopada 2010 obydwa podmioty podpisały kolejną umowę, na mocy której kancelaria miała otrzymywać 200 euro za każdą godzinę pracy adwokata oraz 100 euro za każdą godzinę pracy innego prawnika.

Z kolei obsługa Prokomu pomiędzy marcem a grudniem 2012 kosztowała firmę Ryszarda K. blisko 3 miliony złotych netto.

Według ustaleń dziennikarzy m.in. Wirtualnej Polski, umowy i faktury pomiędzy tymi podmiotami świadczą o tym, że kancelaria w ciągu 2,5 roku od połowy 2010 roku otrzymała co najmniej 5 milionów złotych brutto.

Kolejne miliony miały wpływać na konta kancelarii Giertycha z Polnordu, przy czym część rozliczeń została dokonana za pomocą mieszkań w Warszawie i Sopocie.

Z kolei spółki „Foki” zapłaciły za usługi prawne ponad milion złotych.

W kwietniu obecnego roku Szymon Jadczak i Karolina Wysota napisali, że na nazwisko byłej pracownicy kancelarii Romana Giertycha założono w Liechtensteinie podmiot, za pośrednictwem którego dokonany został przelew niemal miliona złotych na rzecz spółki polityka. Wspólniczką w tym podmiocie okazała się Rosjanka z francuskim paszportem, „obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych”. Według autorów, daty i kwoty przelewów pokrywały się z transakcjami znanymi z akt sprawy Polnordu. Prokuratura nie uznała jednak za konieczne by przesłuchać właścicielki spółki, po czym umorzyła zarzuty wobec obecnego wiceprzewodniczącego parlamentarnego klubu Koalicji Obywatelskiej.

„Roman Giertych na podstawie wiążących go umów w zakresie świadczenia usług prawnych, mając na uwadze ich przedmiot oraz faktycznie wykonywane w realizacji ich zapisów czynności podejmował działania wyłącznie wykonawcze, pozbawione samodzielności decyzyjnej” – stwierdziła prokuratura, która umorzyła zarzuty wobec polityka.

„Krótko mówiąc: mózgiem operacji był Foka. Giertych tylko wykonywał polecenia swojego ochroniarza” – spuentował Patryk Słowik.

Źródło: Zero.pl

RoM

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: