Debata o penalizacji banderyzmu. Klaudia Jachira domaga się...uznania winy Polski

Poseł Zielnych (klub KO) Klaudia Jachira po raz kolejny nie skorzystała z okazji by milczeć. Podczas debaty w Sejmie na temat penalizacji banderyzmu, postanowiła zestawić wołyńskie ludobójstwo z działalnością Armii Krajowej na wschodnich terytoriach II Rzeczpospolitej.
– Ustawianie się non stop w roli ofiary, a pomijanie naszych krzywd, których się sami dopuściliśmy, nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. Mam prawo w pełni o tym mówić, ponieważ rodzinę, ciotkę mojego dziadka, także zabiły oddziały UPA. A jednak wiem, że to nie sprawia, że mam pomijać rzeczy, których myśmy dokonali – powiedziała Jachira.
– Dlaczego w całym tym projekcie nie ma nic o pacyfikacji Małopolski Wschodniej w roku trzydziestym? Nie wspomina się o zbrodni w Sahryniu w 1944 roku, gdzie z rąk AK i Batalionów Chłopskich zginęło sześciuset ukraińskich cywilów. Milczy się o wsi Pawłokoma, gdzie w 1945 roku zostało zamordowanych trzystu ukraińskich mieszkańców, kobiet i dzieci – kontynuowała polityk.
– Przemilcza się haniebną Akcję "Wisła" z czterdziestego siódmego roku, podczas której przymusowo przesiedlono sto pięćdziesiąt tysięcy Ukraińców, Łemków i Bojków. To są fakty. Fakty państwa bolą. Zastosowano odpowiedzialność zbiorową wobec całej społeczności ukraińskiej – mówiła Jachira.
Poseł Jachira zdaje się zapominać, że odpowiedzialność zbiorową stosuje przede wszystkim Wołodymyr Zełenski, przedstawiając współczesne państwo ukraińskie jako twór czerpiący m.in. z tradycji totalitarnej, zbrodniczej ideologii ukraińskiego nacjonalizmu, która za wrogów państwa uważała również pobratymców nie wyznających podobnych przekonań.
Polityk Zielonych dokonuje zdumiewającego aktu symetryzmu, zestawiając zaplanowane, zorganizowane i przeprowadzone z bezprecedensowym okrucieństwem ludobójstwo ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu z akcjami odwetowymi i pacyfikacyjnymi, dokonywanymi w skrajnie niekorzystnym klimacie politycznym.
Wspomniana przez Jachirę pacyfikacja Małopolski Wschodniej w latach 30' XX w. była odpowiedzią na działalność ukraińskich grup terrorystycznych, dokonujących aktów sabotażu i terroru. Przykładowo, za działalność terrorystyczną cztery lata w polskim więzieniu odsiedział Andrij Melnyk, jeden z założycieli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, późniejszy lider OUN-B, sojusznik Hitlera i agent Abwehry.
Z kolei kontrowersyjne akcje Armii Krajowej w roku 1944 r. stanowiły odpowiedź na doniesienia o masowych mordach na Polakach. W Sahryniu oddziały AK wykonały rozkaz pacyfikacji ludności cywilnej (strona polska doliczyła się ok. 230 ofiar, natomiast ukraińscy historycy mówią o ponad 600), wśród których działali zakonspirowani członkowie OUN-UPA. Na terenie wsi znajdowało się ok. 60-80 uzbrojonych Ukraińców: co najmniej 20 członków miejscowego oddziału Ukraińskiej Policji Pomocniczej, kilkudziesięcioosobowy oddział UNS, kilkunastu żołnierzy ukraińskiego Selbstschutzu/Ortschutzu i prawdopodobnie również kilkunastu dezerterów z 5 pułku policji SS. Polscy historycy mówią o 200 sztukach broni palnej dostępnych samoobronie.
Rozstrzelanie ukraińskiej ludności cywilnej miało posłużyć odstraszeniu okolicznych oddziałów UPA przed potencjalnymi dalszymi mordami Polaków. Tragiczna decyzja była podyktowana skrajnie niekorzysnymi warunkami, w których przyszło działać Armii Krajowej na tamtych terenach. Na skutek niedoborów kadrowych, oraz przeważających sił UPA, AK nie była w stanie zapewnić wystarczającego bezpieczeństwa polskim obywatelom wschodniej Małopolski. IPN umorzył śledztwo ws. zbrodni w Sahryniu w 2010 r. W 2013 r. śledztwo zostało wznowione.
Z kolei oskarżanie dzisiejszego państwa polskiego o autorstwo Akcji Wisła dowodzi już kompletnej nieznajomości historii. Decyzja o przeprowadzeniu akcji przesiedleńczej zapadła najprawdopodobniej w Moskwie, a formalnie odpowiada za nią Biuro Polityczne KC PPR, a więc władze zainstalowane w Polsce z nadania Sowietów.
Wypowiedź poseł Jachiry wpisuje się w narrację środowisk lewicowych (głównie zorientowanych wokół Gazety Wyborczej), bagatelizujących ostatnie decyzje Zełenskiego. W tym celu manipuluje się historią, porównując zbrodnie UPA (również wobec ludności ukraińskiej) z akcjami odwetowymi AK. Tydzień temu redaktor naczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski przyrównał kontrowersyjne działania odwetowe AK wobec społeczności ukraińskiej na Hrubieszowszczyźnie do ludobójstwa wołyńskiego. W rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnepf stwierdził on, że po obu stronach działania wyglądały „dokładnie tak samo”.
Źródło: dorzeczy.pl / własne PCh24.pl
PR








