Eric Sammons: Monarchii brytyjskiej nie należy odrzucać. Trzeba ją oczyścić

Monarchia brytyjska ma silny rys antykatolicki, ale jej katolickie korzenie są przecież niezwykle głębokie. Nie należy jej odrzucać; trzeba raczej starać się przywrócić jej dawną chwałę, usuwając chwast protestantyzmu - pisze na łamach „Crisis Magazine” publicysta Eric Sammons.
Śmierć królowej Elżbiety II stanowi dla katolików pewne wyzwanie. W końcu brytyjscy monarchowie są głową heretyckiego Kościoła Anglii. Poprzednicy Elżbiety II, tacy jak Henryk VIII czy Elżbieta I, bezlitośnie prześladowali wiernych Rzymowi katolików. „Umieszczenie trumny Elżbiety II w Westminster Hall było dla katolików surrealistycznym doświadczeniem. Z jednej strony piękna pompa, liturgiczna precyzja, poruszający chór śpiewający psalmy - wszystko to ma głębokie katolickie korzenie. A przecież to samo pomieszczenie było świadkiem potępienia świętych Tomasza Morusa i Edmunda Campiona za ich obronę katolickiej wiary” - napisał autor.
Ta dychotomia, uważa Eric Sammons, jest silnie zakorzeniona w angielskiej ziemi. W końcu okres od rządów Henryka VIII (zm. 1547) aż do początków XIX stulecia był czasem nieustannych prześladowań katolików, o różnej intensywności. W czasach rządów Elżbiety I pod koniec XVI stulecia bycie katolikiem było tak samo ryzykowne, jak bycie katolikiem w Imperium Rzymskim czy w Związku Sowieckim. Angielska kultura wciąż przesiąknięta jest antykatolicyzmem. A przecież nie zawsze tak było. Henryk VIII nie mógłby zerwać z Rzymem, gdyby wcześniej nie był z nim silnie zjednoczony - i był przecież, wskazuje Sammons. Anglię nazywano nawet posagiem Maryi ze względu na jej wierność wobec Kościoła katolickiego.
Gdy skazano św. Edmunda Campiona, święty oskarżył swoich oprawców tymi słowami: „Skazując nas, skazujecie wszystkich swoich porządków, wszystkich naszych dawnych biskupów i królów, wszystko, co stanowiło o chwale Anglii - wyspy świętych, najbardziej oddanego dziecka Stolicy Piotrowej”. Król Alfred Wielki walczył o zachowanie katolicyzmu przeciwko wikingom, król Edward Wyznawca był modelem świętości. Jeszcze sam król Henryk VIII wsławił się zwalczaniem herezji Lutra, zanim wdał się w romans z Anną Boleyn.
„Byłoby zatem błędem uznać monarchię brytyjską za całkowicie antykatolicką instytucję, którą należy dzisiaj absolutnie odrzucić. Jej historia jest głęboko związana z obroną i krzewieniem katolicyzmu, niezależnie od splamienia w erze monarchów reformacyjnych” - zauważa Sammons.
Według publicysty można powiedzieć, że katolicka monarchia brytyjska jest pięknym drzewem, obok którego wyrósł chwast. Chwast czerpał z drzewa soki i stał się tak wielki, że zasłonił drzewo. Nie powinno się jednak ścinać obu - należy wyciąć chwast i pozwolić drzewu na powrót swobodnie rosnąć, odzyskując dawną chwałę. Zdaniem Erica Sammonsa jednym z koniecznych kroków może być duchowa adopcja jednego z kościołów anglikańskich - chodzi o regularną modlitwę o nawrócenie danej heretyckiej parafii na wiarę katolicką.
„Jeżeli większa część anglikańskiego kościoła nawróciłaby się na katolicyzm, to być może brytyjski monarcha zrobiłby to samo, dołączając do swoich dawnych parafian i samemu się nawracając. Tak, to fantastyczny scenariusz - ale wierzę w Boga, który pokonał śmierć, co jest przecież najbardziej fantastycznym scenariuszem w ogóle. Przywróćmy monarchii brytyjskiej dawną wielkość: przywróćmy ją Kościołowi katolickiemu”- wskazał autor.
Źródło: crisismagazine.org
Pach







