Kontynuacja bezprawia. Decyzja ministra finansów o homozwiązkach nie ma podstaw

Działanie ministra Andrzeja Domańskiego jest kontynuacją dotychczasowych praktyk rządu Donalda Tuska w obszarze bezprawnego omijania porządku konstytucyjnego i kodeksowego. Celem jest instytucjonalizacja związków homoseksualnych w Polsce – mówi mec. Nikodem Bernaciak z Instytutu Ordo Iuris.
PCh24.pl: Minister finansów Andrzej Domański wydał w czwartek interpretację ogólną, zgodnie z którą osoby żyjące w homozwiązkach mają te same prawa i obowiązki w obszarze podatków, co małżonkowie – o ile tylko dokonali transkrypcji aktu homozwiązku zawartego poza granicami Polski. Czy „interpretacja ogólna” ministra finansów jest w ogóle narzędziem, które może być zastosowane do wprowadzenia takich zmian?
Mec. Nikodem Bernaciak, Instytut Ordo Iuris: Interpretacja ogólna jest narzędziem stanowiącym wiążącą wykładnię jakiejś normy, tak, żeby korzystając z niej, podatnik nie ponosił negatywnych korzyści. Działanie ministra Andrzeja Domańskiego jest kontynuacją dotychczasowych praktyk rządu Donalda Tuska w obszarze bezprawnego omijania porządku konstytucyjnego i kodeksowego w celu instytucjonalizacji związków homoseksualnych w Polsce.
Te związki rząd traktuje już jako faktycznie zalegalizowane.
Pierwszym aktem w tej operacji był projekt ustawy o związkach partnerskich, później przemianowany na ustawę o statusie osoby najbliższej. Następnie w dniu 22 maja wydano rozporządzenie, które umożliwiło bezprawną transkrypcję związków homoseksualnych zawartych za granicą do polskiego porządku prawnego, jako tak zwanych małżeństw. Kolejne elementy tej działalności obserwujemy teraz. Ofensywa rządu jest wielowątkowa i w żadnym przypadku nie opiera się na konstytucji ani na ustawie. Interpretacja ministra finansów liczy aż 17 stron i zawiera twierdzenia, które są w wyraźny sposób kontrowersyjne; sugerują też sprzeczność z normami wyższego rzędu.
To znaczy?
Jest tutaj wprost powiedziane, że Konstytucja RP nie zakazuje instytucjonalizacji związków homoseksualnych pod nazwą małżeństw, co jest oczywistą nieprawdą. Istnieją stenogramy z posiedzeń Komisji Konstytucyjnej sprzed 30 lat, która uchwalała przepisy konstytucji. Można w nich przeczytać, że wyrażoną wprost intencją twórców naszej konstytucji było właśnie uniemożliwienie takiej instytucjonalizacji. Tak więc minister finansów podjął decyzję wprost sprzeczną z przepisami konstytucji, być może kierując się dostarczonymi mu opiniami prawnymi.
W jego interpretacji ogólnej czytamy, że co prawda istnieje małżeństwo kodeksowe, ale są też małżeństwa zagraniczne, które nie są oparte na kodeksie – w związku z tym nie muszą być heteroseksualne. To nieprawda. Kodeks rodzinny i opiekuńczy wyraźnie wskazuje na podstawowe elementy małżeństwa. Należy do nich również heteroseksualność. W związku z tym małżeństwo zawarte na gruncie prawa obcego może zostać uznane za małżeństwo na gruncie prawa polskiego, ale tylko pod warunkiem, że odpowiada wymogom – w tym wymogowi heteroseksualności.
Jak należy reagować na wydanie takiej interpretacji?
Można po prostu czekać, aż jeden z kolejnych ministrów finansów wyda interpretację ogólną, która wycofywałaby się z tych niekonstytucyjnych twierdzeń. Wśród dostępnych instrumentów jest też złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie zakresowej sprzeczności z konstytucją omawianego przepisu ordynacji podatkowej. To wprawdzie dość okrężne rozwiązanie, ale byłoby dość adekwatne, biorąc pod uwagę inne działania rządu Donalda Tuska, takie jak cofanie kontrasygnaty premiera w drodze autokontroli, siłowe przejmowanie poszczególnych organów czy nieoglądanie się na wymaganą ustawowo zgodę prezydenta.
Czy na skutek ewentualnej sanacji obecnego bezprawia będzie można domagać się od osób zaangażowanych w transkrybowane związki jednopłciowe zwrotu pieniędzy, które będą mogły zaoszczędzić na podatkach na podstawie interpretacji ministra Domańskiego?
To zależy od stadium rozwoju tej sprawy. Rozliczenia podatkowe następują w lutym, marcu czy nawet w kwietniu. Zobaczymy, na jakim etapie będą te postępowania w późniejszym czasie – zakładając, że faktycznie dojdzie do zmiany władzy i kolejny minister finansów wycofa się z tej interpretacji ogólnej. Trzeba jednak pamiętać, że interpretacja ogólna ma za zadanie dostarczyć podatnikowi domniemanie zgodności działania z prawem. Tutaj takiego domniemania nie ma, bo mamy wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 28 lipca, w którym orzeczono niekonstytucyjność rozporządzenia umożliwiającego transkrypcję aktów związków jednopłciowych. Skoro przywileje podatkowe mają wynikać z transkrypcji, to jeżeli sama transkrypcja jest wadliwa, to koniecznie dotyczy to również przywilejów.
Czy biorąc pod uwagę skalę działań rządu Donalda Tuska w obszarze transkrypcji związków jednopłciowych uważa Pan, że hipotetyczny przyszły rząd będzie mógł relatywnie łatwo uporządkować sytuację prawną w tym zakresie, czy też będzie to jednak zadanie trudne?
W obszarze transkrypcji mamy dziś większą niż kiedykolwiek wcześniej centralizację, a to na skutek przeprowadzonej w ostatnich latach cyfryzacji administracji publicznej. Dane wszystkich osób, wobec których dokonano bezprawnej transkrypcji, są łatwo dostępne i każdy kolejny minister, posługując się dostępem do systemu teleinformatycznego, będzie mógł w prosty sposób pozyskać potrzebne informacje i wyciągnąć właściwe konsekwencje. Nie znamy szczegółów tego systemu, ale mam nadzieję, że te szczegóły zostaną ujawnione – czy to w drodze wniosków o udostępnienie informacji publicznej, które składamy, czy w drodze działań poszczególnych parlamentarzystów składających interpelacje poselskie – i kolejny rząd będzie mógł z tego skorzystać, by ukrócić i odwrócić ten bezprawny proceder.
Bruksela nie stanie temu na drodze?
Wiele zależy od tego, jak długo państwa członkowskie zarówno Unii Europejskiej jak i Rady Europy będą pozwalały na centralizację orzecznictwa w ręku aktywistów sędziowskich, czy to Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej czy to Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Obecnie mamy raczej do czynienia z procesem decentralizacji. Państwa członkowskie obydwu organizacji coraz częściej stawiają na własną suwerenność orzeczniczą. Nie możemy dopuszczać do obejmowania poszczególnych urzędów publicznych w Polsce przez osoby wyznające supremację prawa europejskiego nad prawem krajowym. To w dużej mierze kwestia personalna.
Dziękujemy za rozmowę.






