„Palermo pod Wawelem” – Jan Maria Rokita o prawdziwej przyczynie odwołania Miszalskiego

Zrzut ekranu 2026-05-29 o 14.32.10.png
Jan Maria Rokita / fot. zrzut ekranu, YouTube / Kanał Zero

Upadł prezydent Krakowa w referendum, to jest precedensowa historia. W Krakowie nigdy czegoś takiego nie było, ale każdy rozumie, że to jest rzecz, która ma znaczenie polityczne, wykraczające daleko poza Kraków – tak w Kanale Zero Jan Maria Rokita komentuje sukces Krakowian, którym udało się odsunąć prezydenta odpowiedzialnego m.in. za wprowadzenie samochodowego zamordyzmu zwanego „Strefą Czystego Transportu”.

W swoim komentarzu Rokita sceptycznie odnosi się do entuzjastycznej interpretacji krakowskich wydarzeń, w myśl której podobne obalanie prezydentów miałoby teraz rozszerzyć się na inne miasta. - W Krakowie się nagromadziły zupełnie wyjątkowe okoliczności, mające znaczenie nie tylko krakowskie – wyjaśnia publicysta.

Wskazuje jednak, że daleka od rzeczywistości jest również interpretacja obozu PO, który próbuje udowadniać, że odwołanie Aleksandra Miszalskiego to tylko jego osobisty problem, nie mówiący nic więcej o ogólnym zmęczeniu Polaków tą opcją aktualnie rządzącą. Wręcz przeciwnie, to bardzo ważne wydarzenie dla Donalda Tuska i jego rządu.

Zróbmy to razem!

​- Dlaczego? Z prostego powodu – oto takiego (...), że Miszalski dwa lata temu nie był kandydatem Platformy w gruncie rzeczy, był kandydatem pewnego układu, był kandydatem pewnej lokalnej koterii, pewnej lokalnej grupy interesów, a Tusk z wrodzonego oportunizmu, wiedząc o tym, że to jest w gruncie rzeczy grupa interesu, pobłogosławił go, można by powiedzieć, dał mu nominację – zauważa Jan Maria Rokita.

​- Więc to jego odwołanie jest pewną bardzo wyraźną lekcją, że tego rodzaju oportunizm (...) niekoniecznie się opłaca – ocenia.

Oprócz pychy układu rządzącego, Rokita wymienia przyczyny porażki Miszalskiego, o których mówią media politycy, przede wszystkim ogromny dług publiczny Krakowa (9 miliardów złotych, a więc kwota zbliżająca się do długu Warszawy posiadającej trzykrotnie większy budżet), za co odpowiada również jego poprzednik Jacek Majchrowski i tzw. kolesiostwo, które określił jako „wulgarną partyjną nomenklaturę”. Ta jednak jest praktyką powszechną w Polsce i prowadzący program nie uważa, by to właśnie ona była decydującą przyczyną.

Wspomina też inną przyczynę czyli „pewnego rodzaju ostentację, jaka w czasach tych dwóch lat rządów Miszalskiego w Krakowie następowała – ostentację w ignorowaniu opinii publicznej”. Głównym objawem tej ostentacji, czy też bezczelności, Miszalskiego było wprowadzenie tzw. Strefy Czystego Transportu, którą poprzedziły pozorowane „konsultacje społeczne”, których wyniki zostały całkowicie zignorowane.

Ale Jan Maria Rokita uważa, że żadna z tych przyczyn nie była decydująca, choć przyczyniły się do ostatecznej mobilizacji obywatelskiej przeciwko układowi. - Prawdziwe powody, dla których Miszalski stał się obiektem kontestacji, stał się pewną ikoną złej polityki w mieście, są znacznie głębsze – zaznacza, dodając, że powody te wykraczają poza wymiar lokalny, a nawet partyjny, ponieważ przytłaczająca większość głosów przeciwko Miszalskiemu świadczy o tym, że nawet wyborcy jego partii chcieli jego odwołania.

​- Co jest sednem tego zjawiska? Ja uważam, że są tu dwie rzeczy, które w żaden sposób nie są przecież nowością, ale bardzo wiele mówią o polskiej polityce. Po pierwsze, Miszalski został ukarany jako ikona polityki prowadzonej, obawiam się tego słowa, ale nie znajduję żadnego lepszego, w stylu mafijnym – mówi Rokita.

Ten mafijny styl narodził się w Krakowie za Jacka Majchrowskiego, który przez 22 lata swoich rządów stworzył lokalną „koterię interesów”. Wszyscy o tym wiedzieli, ale było to skrywane pod „miękką, ciepłą, profesorską osobowością Majchrowskiego”. Dopiero Miszalski zmienił styl i od razu wkroczył do ostrej gry, nie pozując się na dobrotliwego „ojca chrzestnego”.

​- Co się składa na ten mafijny styl uprawiania polityki? – pyta komentator i wymienia w pierwszej kolejności „legalne, półlegalne i nielegalne” pieniądze pochodzące od wielkich deweloperów, który mają w dużych miastach swoje interesy – niezgodne z interesem miasta – a także pieniądze „grup lobbystycznych”, przeznaczane m.in. na kampanie wyborcze.

​- Po drugie, używanie w polityce masowej kampanii zniesławień. (...) Kampania 2024 roku była jedną, kampania Miszalskiego była jedną wielką, hiper-kalumnią skierowaną przeciwko jego konkurentowi – uważa Rokita.

Trzecią cechą tego systemu mafijnego jest według publicysty fakt, że główni aktorzy podobnej kampanii zniesławień są ukryci. Nie mają twarzy, nie mają imion – nie odpowiadają za to konkretni politycy czy działacze, ale operujące w cieniu agencje od czarnego PR-u, uruchamiające tymczasowe strony internetowe i farmy trolli.

Kolejna cecha już całkiem wprost i dosłownie odnosi się do mafijnego stylu rządzenia – chodzi bowiem o włamanie do domu ojca kontrkandydata jako próba odnalezienia kompromitujących materiałów. - To niebywała zupełnie historia. (...) Gangsterzy, którzy są wynajęci do tego, ażeby wpłynąć tak naprawdę na bieg wyborów i na zdobycie przez kogoś władzy – mówi o bezpośrednich sprawcach tego skandalicznego zdarzenia.

​- No i wreszcie po piąte, na ten styl składa się kompletna bezradność władzy i bezradność państwa – kwituje Jan Maria Rokita, przypominając, że wobec wspomnianych gangsterów nie wyciągnięto żadnych konsekwencji.

Opłakana sytuacja w magistracie krakowskich to zdaniem Rokity „sygnał alarmowy”, ponieważ pokazuje, że „w Polsce fantastyczna idea samorządu terytorialnego podlega systematycznemu procesowi degeneracji”.

W Krakowie, jako najbardziej turystycznym mieście w Polsce, za tą degeneracją stoi „potężne lobby finansowe”, które czerpie ogromne zyski z mafijnego układu ze szkodą dla mieszkańców, dla których miasto przestaje być normalną przestrzenią do życia.

​- Dziennikarze tę sytuację opisywali czasem jako tak zwane Palermo pod Wawelem. Na czym polega Palermo pod Wawelem? Na świadomej polityce, że w centrum miasta nie wolno mieszkać, nie wolno jeździć, że centrum miasta ma być parkiem rozrywki dla mas turystów, dlatego że tylko w taki sposób to lobby jest w stanie robić swój interes – że mają być kiepskie restauracje, które tylko dobrze wyglądają, ale karmią turystów jak najgorzej, ale wąska grupa interesariuszy ma robić na tym wielkie pieniądze. Dlatego w centrum Krakowa nikt nie mieszka, dlatego z centrum Krakowa wyrzuca się ludzi, dlatego w centrum Krakowa utrudnia się życie krakowianom – opisuje Rokita.

​- Proszę nie wierzyć w to, jak państwo przyjeżdżają do Krakowa, że to jest takie fajne miasto (...) – to jest właśnie fasada, za tym się kryje zniszczenie tak naprawdę tkanki miejskiej, zniszczenie miasta – kwituje.

Przy tej okazji Jan Maria Rokita pozwala sobie na osobistą refleksję o tym, dlaczego zwykle nagrywa programy ze swojego domu w Bieszczadach, a nie z rodzinnego Krakowa. - Dlatego, że taka polityka w mieście, to Palermo pod Wawelem, sprawiło, że w kamienicy, w której mieszkałem, stałem się jednym z ostatnich lokatorów. Że tę kamienicę zamieniono najpierw na hostel i miałem na klatce schodowej tanie prostytutki, tanią wódkę i tanie narkotyki. Nie chciałem w takich okolicznościach spędzać tutaj więcej czasu – wyznaje.

Źródło: YouTube / Kanal Zero

FO

Jan-Rokita-pch24tv-3u2irhi23r.jpg

Jan Rokita: Polacy przeciwko własnej tożsamości jako członka Zachodu. To samobójstwo

Polacy pogrążają się we własnej, narodowej wersji WOKE: zaczynają przezwyciężać własną zachodnią tożsamość, uważa Jan Rokita.Autor opublikował swój tekst na łamach Teologii Politycznej. Zwrócił uwagę na fenomen, który wydaje się być coraz wyraźniejszy: rosnącą sympatię Polaków do różnego rodzaju wrogów Zachodu i Ameryki. Dotyczy to takich przypadków, jak Maduro czy Iran, dotyczy to również obojętn...Czytaj dalej
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: