Pierwsze dymisje po aferze szpitalnej. Trzaskowski pozbywa się zastępców

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zdecydował o dymisji swoich zastępczyń - Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Decyzja jest następstwem afery związanej ze Szpitalem Południowym, który podlega jednostce miejskiej. W placówce dochodziło do szeregu nieprawidłowości; podejrzenia dotyczą zatrudniania na stanowiska kierownicze lekarzy bez kwalifikacji, przyjmowania członków partii poza kolejką, defraudacji pieniędzy publicznych, letalnych błędów medycznych czy handlu zwłokami.
Decyzje te to pokłosie doniesień Kanału Zero i Onetu o nieprawidłowościach, do których miało dochodzić w prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie.Trzaskowski poinformował na konferencji prasowej, że na jego ręce wpłynęły i zostały przyjęte rezygnacje od wiceprezydentek Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Zaznaczył, że nie podjął jeszcze decyzji, kto je zastąpi w zarządzie miasta.
Przypomniał, że już wcześniej podjął decyzję, by w radach nadzorczych spółek medycznych nie mogli zasiadać członkowie partii politycznych. Ruch prezydenta Warszawy nastąpił jednak w wyniku publikacji medialnych, ujawniających patologię w zarządzaniu podmiotami medycznymi.
Jak dodał, osoby, które zasiadają w zarządach i radach nadzorczych, mają czas do końca lipca na podjęcie decyzji - albo praca dla Warszawy, albo członkostwo w partii.
Poinformował, że w czwartek odbył spotkanie z prezesami i dyrektorami 11 miejskich szpitali, którym przypomniał o bezwzględnym stosowaniu polityki antykorupcyjnej wprowadzonej w 2024 roku. Powiedział też, że w szpitalach miejskich odbywają się dodatkowe kontrole i audyty SOR-ów i prosektoriów.
- Zobowiązałem także szefów miejskich placówek leczniczych do ponownego przejrzenia wszystkich skarg i niepokojących sygnałów. Dla cwaniaków i oszustów ma być zero tolerancji; trzeba ich tropić i bezwzględnie tępić. Dla powołujących się na znajomości i wpływy – zero pobłażania. Każdy, kto chce obejść procedury, obejść kolejki, ma obejść się smakiem i zostać odesłany z kwitkiem - powiedział.
Podkreślił, że politycy mają prawo leczyć się w warszawskich placówkach miejskich, natomiast nie mają prawa, by leczyć się poza kolejnością.
Aldona Machnowska-Góra pożegnała się wpisem w mediach społecznościowych. „Sprawa Szpitala Południowego jest szokująca, także dla mnie” - skomentowała. „Nie mam poczucia winy, ale mam poczucie odpowiedzialności” - dodała.
„Odchodzę bez żalu i złych emocji” - zapewniła z kolei Renata Kaznowska. Podkreśliła, że decyzja o rezygnacji w tej chwili to jedna z najtrudniejszych decyzji w jej życiu. Odniosła się też do doniesień o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. „Sprawa Szpitala Południowego z pewnością się wyjaśni. Mam nadzieję, że skorzysta na tym cały system ochrony zdrowia w Polsce” - podkreśliła.
Według doniesień medialnych szef prosektorium Szpitala Południowego miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. Miało też tam dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych. Kierujący prosektorium miał obiecywać rodzinom zmarłych najlepsze usługi pogrzebowe, a zakładom pogrzebowym — zwłoki.
Wcześniej ukazały się publikacje dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka, który jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
Zdaniem sygnalistów, zatrudnienie na stanowisko kierownicze SOR lekarza bez specjalizacji spowodowało szereg błędów medycznych, które w nietórych przypadkach skończyły się śmiercią pacjentów. Sprawą zajmuje się prokuratura.
PAP
oprac. PR








