Rodzice się sprzeciwiają, a rząd dalej swoje. Edukacja zdrowotna obowiązkowa na siłę?

Ekipa Donalda Tuska za nic ma głos rodziców, którzy w przeważającej liczbie nie chcą tzw. edukacji zdrowotnej w szkołach. Mimo tego silnego głosu, projekt MEN, uderzający w małżeństwo i rodzinę, nadal jest forsowany. A problem „EZ” nie dotyczy tylko treści z zakresu zdrowia seksualnego. Zła i szkodliwa bowiem jest cała konstrukcja tego przedmiotu.
O sprawie mówił na antenie Radia Maryja dr Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN i koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Jak podkreślił ekspert, edukacja zdrowotna jako przedmiot szkolny, powinna być zlikwidowana w całości – zarówno w części obowiązkowej jak i obligatoryjnej.
- Obydwie części tego przedmiotu są w sposób radykalny antyrodzinne i w sposób radykalny genderowe, a co za tym idzie, promują tranzycję – ostrzegał gość „Aktualności dnia”. Jak tłumaczył, część obowiązkowa „wymazuje” małżeństwo, a rodzina jest zmarginalizowana, wystawiona poza nawias, albo stawiana na równi z wszelkimi innymi związkami.
„Dobra szkoła – silna Polska!” – wielka manifestacja sprzeciwu wobec „de-formy” edukacji
Dr Barciński podkreślał, że problemem jest fakt, że w „EZ” małżeństwo i rodzina nie są przedstawiane jako wartościowe formy życia społecznego. Ale sączona dzieciom narracja idzie jeszcze dalej i wiąże małżeństwo i rodzinę z różnego rodzaju zaburzeniami.
– Jeśli się już pojawia taki termin jak małżeństwo, rodzina, macierzyństwo, to zwykle bywa to w negatywnym kontekście (...) Jest taki punkt w podstawie programowej w tej części obowiązkowej, który mówi o różnego rodzaju zaburzeniach. Słowo „zaburzenia” pojawia się tam 7 razy. Są zaburzenia lękowe, zaburzenia afektywne, różnego rodzaju zaburzenia, w tym też zaburzenia depresyjne. I w ramach tych zaburzeń depresyjnych są wymienione tylko dwie sytuacje (…) depresja w czasie ciąży i depresja poporodowa (...) Nie ma na przykład mowy o tym, że źródłem depresji może być rozwód – mówił. Taka narracja, zdaniem eksperta może prowadzić do relatywizowania znaczenia rodziny i rodzicielstwa.
– Uczeń ma szanować wszystkie decyzje, bo to są czyjeś decyzje. Najważniejsze jest to, że to są czyjeś decyzje i tych decyzji nie można oceniać. Wszystkie trzeba akceptować, ale to jest wizja tego typu, w której już nic nie ma żadnej wartości. Małżeństwo, rodzina nie ma wartości, bo jest zrównane z rozwodem, rozstaniem. Decyzja o tym, żeby budować rodzinę wielodzietną jest postawiona na równi z decyzją o bezdzietności, czyli o takim świadomym odrzuceniu tego, że chce się być matką lub ojcem – mówił gość „Aktualności dnia”.
Ekspert punktował też zapisy o różnorodności płciowej i szkolenia i materiały rekomendowane dla nauczycieli w tym zakresie. Brakuje tu wyjaśnienia terminu, odwołuje się do subiektywnych odczuć. Brakuje informacji, że tożsamość płciowa może być prawidłowa i zaburzona, zaś zaburzenie występuje, gdy ktoś z jakichś powodów nie akceptuje swojego ciała, swojej płci. Jak mówił dr Barciński, zamiast uczyć młodych ludzi jak akceptować siebie, program „EZ” „uderza w poczucie pewności własnej płci” i swojego ciała. - To jest uderzenie w prawidłowy rozwój dzieci i młodzieży – podkreślił.
Jak podaje serwis radiomaryja.pl, konsultacje społeczne dotyczące projektu rozporządzenia MEN trwają jeszcze do 11 czerwca. OD 1 września edukacja zdrowotna, ma wejść do szkół.
Źródło: radiomaryja.pl
MA








