Sprawa Lindsay Clancy bez rozstrzygnięcia. Jeden ławnik sprzeciwił się decyzji większości

Sędzia William Sullivan ogłosił w piątek nieważność procesu Lindsay Clancy, 36-letniej Amerykanki oskarżonej o zamordowanie trojga swoich dzieci. Po prawie tygodniu narad 12-osobowa ława przysięgłych w Plymouth w Massachusetts nie podjęła jednomyślnej decyzji. Jak przekonują eksperci zaznajomieni ze sprawą, większość składu opowiadała się za uniewinnieniem kobiety. Na przeciwnym stanowisku stał jeden przysięgły, jak poinformowały media - mężczyzna.
Sprawa Lindsay Clancy rozpala opinię publiczną w USA i na całym świecie. 36-letnia Amerykanka przyznała się do zamordowania trójki własnych dzieci w wieku 8 miesięcy - 5 lat. Następnie podjęła nieudaną próbę samobójczą. Obrona zażądała uniewinnienia z uwagi na problemy psychiczne kobiety m.in. psychozę poporodową i zaburzania afektywne dwubiegunowe.
Prokuratura nie negowała problemów psychicznych kobiety, ale stała na stanowisku, że Clancy dokonała zbrodni z premedytacją, wcześniej wyszukując na ten temat informacji w internecie, a następnie wysyłając męża do sklepu, by zyskać czas potrzebny na dokonanie zbrodni. W obronie oskarżonej stanęły tysiące kobiet w całych Stanach Zjednoczonych, obarczając winą system opieki zdrowotnej oraz męża. Na potrzeby procesu zebrano w internecie ponad milion dolarów.
Przysięgli naradzali się przez około siedem dni i niemal 40 godzin. Kilkakrotnie informowali sąd, że są w impasie. W czwartek przewodnicząca ławy napisała, że jeden z członków „uznaje wątpliwość, ale odmawia zastosowania jej przy wyroku”. Obrońcy wnieśli o usunięcie tego przysięgłego, ujawnili również jego płeć. Sędzia odmówił. W piątek ława oświadczyła „z ciężkim sercem”, że nie osiągnie jednomyślności. Potem sędzia formalnie unieważnił proces i podziękował przysięgłym.
Decyzja przysięgłych nie oznacza ani uniewinnienia, ani skazania. Zarzuty morderstwa pierwszego stopnia pozostają w mocy. W przypadku skazania, kobiecie groził dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia. W przypadku uznania niepoczytalności, mogłaby trafić do szpitala psychiatrycznego. Na razie pozostaje w placówce psychiatrycznej.
Źródło: theguardian.com / tvrepublika.pl
PR








