Zachwyt nad dzikami kontra zdrowy rozsądek. Skiba i Stelmach o absurdalnej polityce miast wobec dzikich zwierząt

dziki_Skiba_Stelmach.png
fot. PrtScr / YouTube / Fundacja Wolność i Własność

„Dzik jest dziki, dzik jest zły” – śpiewały kolejne pokolenia, wychowane na „Akademii Pana Kleksa”. Dziś coraz częściej słyszymy jednak, że dzik w mieście to właściwie nieszkodliwy sąsiad, którego wystarczy omijać, zwłaszcza gdy nie prowadzi młodych. Problem w tym, że rzeczywistość nie zawsze pasuje do tego sielankowego obrazu. Ataki (także śmiertelne!) na ludzi, zniszczone samochody i realne zagrożenie dla mieszkańców pokazują, że spotkanie z dzikim zwierzęciem może mieć poważne konsekwencje. Niestety w polskich miastach zdrowy rozsądek często przegrywa z zachwytem nad dzikami i miejską polityką ochrony tych zwierząt. O tym, gdzie kończy się ochrona przyrody, a zaczyna odpowiedzialność za bezpieczeństwo ludzi, rozmawiają Sławomir Skiba i Arkadiusz Stelmach.

W kolejnym programie z cyklu „Patrol Wolności” Sławomir Skiba i Arkadiusz Stelmach zwracają uwagę na zagrożenia, jakie obecność dzików może stwarzać dla mieszkańców miast. Jak podkreślają, coraz częstsze spotkania ludzi z tymi zwierzętami nie są wyłącznie kwestią niedogodności, ale mogą stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa.

To jest zwierzę, które potrafi ważyć nawet 200 kilogramów, potrafi wyskoczyć na metr do góry, potrafi rozpędzić się. Sam widziałem biegnące dziki i byłem naprawdę pod wrażeniem, jak bardzo szybko to zwierzę potrafi biec – mówi Arkadiusz Stelmach. – Masa, jego ruchliwość, dynamika plus ta prędkość – w starciu z człowiekiem kończy się to nieraz (…) nawet i śmiertelnie – dodaje wiceprezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi.

Zróbmy to razem!

Problem dodatkowo pogłębiają rosnące populacje dzików w polskich miastach. Jak zauważają rozmówcy, locha może mieć dwa–trzy mioty w roku, a w każdym z nich może pojawić się kilka młodych. W sprzyjających warunkach jedna samica może więc w ciągu roku wydać na świat nawet kilkanaście młodych. Taka dynamika rozmnażania sprzyja szybkiemu wzrostowi populacji.

W tej chwili szacuje się, że jest ich w Królewskim Mieście Krakowie około 3000, bardzo podobnie jak w Warszawie. (…) Jeśli właśnie są te trzy mioty w roku, to można sobie wyobrazić, ile z tych 3000 może się ich tutaj zrobić – wyjaśnia Arkadiusz Stelmach.

Rozmówcy zwracają uwagę, że odpowiedzialność człowieka za przyrodę nie powinna sprowadzać się do bezwarunkowej ochrony każdego gatunku. Troska o dobrostan ekosystemów musi obejmować również kontrolowanie populacji dzikich zwierząt, zwłaszcza gdy ich liczebność rośnie w sposób niekontrolowany. W tym kontekście krytycznie oceniają trwającą od lat nagonkę na myśliwych.

Niektóre środowiska tzw. ekologów robią z nich [myśliwych] morderców, jakichś psychopatów, którzy chodzą i strzelają do wszystkiego, co się rusza – zauważa Stelmach. Jak dodaje, rola myśliwego nie sprowadza się wyłącznie do polowania. – Bycie myśliwym to nie jest tylko chodzenie i strzelanie, ale to jest po prostu dbałość (…) o dobrostan tych ekosystemów, bo przecież takie zwierzęta jak dziki w zasadzie nie mają żadnych wrogów w przyrodzie i mogą się w sposób niekontrolowany rozmnażać – wyjaśnia.

Na koniec rozmówcy apelują o więcej rozsądku i realizmu w podejściu do obecności dzików w miastach. – Nie dajmy się omamić sentymentalnym opowieściom o tym, że to dzikie zwierzęta i w zasadzie nie ma z ich strony żadnego zagrożenia – mówi Sławomir Skiba, prezes Fundacji Wolność i Własność.

Źródło: YouTube / Fundacja Wolność i Własność

AF

Zachęcamy do obejrzenia całej rozmowy:

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: