Łukasz Warzecha: Legalne nielegalne, czyli Ministerstwo Kultury odpowiada

Warzecha_1024x1024.jpg
Autor:
Łukasz Warzecha
Warzecha-oplata-reprograficzna_022.jpg
PCh24.pl

Dwa tygodnie temu pisałem tutaj o tym, jak pokrętną argumentację zastosowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie obłożenia opłatą reprograficzną między innymi smartfonów, tabletów czy dekoderów. Przypominam fragment tamtego tekstu, w którym wyjaśniam, jaki był sens stworzenia opłaty reprograficznej:

Ustawa o prawie autorskim powstawała w takich warunkach [połowy lat 90.]. Celem było ucywilizowanie tej sytuacji – tutaj można tego słowa użyć bez nadużycia. Twórcy ustawy wyszli z założenia, że można dorzucić podatek – zwany dla niepoznaki „opłatą” – do ceny tych urządzeń bądź nośników, które najczęściej są używane dla kopiowania utworów bez uwzględnienia praw autorskich. Dlatego w ustawie znalazł się artykuł 20., który mówi o opłacie nieprzekraczającej 3 proc. kwoty od sprzedaży magnetofonów, magnetowidów i innych podobnych urządzeń, kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń reprograficznych umożliwiających pozyskiwanie kopii całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu oraz czystych nośników służących do utrwalania, w zakresie własnego użytku osobistego, utworów lub przedmiotów praw pokrewnych, przy użyciu urządzeń wymienionych w pkt 1 i 2. Pieniądze mają trafiać do organizacji zarządzania zbiorowego prawami autorskimi. Szczegółową listę urządzeń, wysokość opłaty oraz listę organizacji pozostawiono do określenia ministrowi kultury w rozporządzeniu.

 Uzasadnieniem opłaty było zatem wtedy zasadne założenie (co nie znaczy, że opłata była uzasadniona), że twórcy tracą na nielegalnym kopiowaniu ich utworów. Skoro dzisiaj MKiDN postanowiło opłatą objąć nowe rodzaje urządzeń, to można by zakładać, że ma wstrząsające dane, dotyczące używania tychże do nielegalnego kopiowania twórczości. Byłaby to prawdziwa rewelacja, ponieważ obecnie zdecydowanie dominuje model subskrypcyjny. Lecz może jest coś, o czym nie wiemy. Dlatego skierowałem do ministerstwa następujące pytania:

Zróbmy to razem!

– Czy w trakcie prac nad nowelizacją MKiDN przeprowadziło badania dotyczące obecnej skali nielegalnego kopiowania utworów objętych prawem autorskim?

– Jeśli tak, to jakie są wnioski?

– Jeśli nie, to proszę o wyjaśnienie, dlaczego tak się stało.

– Na jakiej podstawie MKiDN uznało, że nielegalne kopiowanie utworów jest dziś również powszechne jak ponad 30 lat temu, gdy wprowadzano ustawę o prawie autorskim?

– Gdzie w Ustawie o prawach autorskich i prawach pokrewnych znajduje się podstawa prawna do objęcia opłatą reprograficzną smartfonów?

 

Otrzymałem odpowiedź, którą przytaczam tutaj w całości:

Przede wszystkim chcę uściślić jedną rzecz: opłata reprograficzna nie jest w swoim zamyśle wynagrodzeniem dla twórców za nielegalne kopiowanie ich utworów. Jest rekompensatą za możliwość legalnego kopiowania na własny użytek. Ponoszą ją producenci i importerzy urządzeń i nośników, które umożliwiają użytkownikom korzystanie z tak zwanego dozwolonego użytku prywatnego (czyli tak zwanych „czystych nośników”). Opłata reprograficzna jest kluczowym elementem funkcjonowania systemu prawa autorskiego na całym świecie, a przede wszystkim w Europie, nie jest narzędziem walki z piractwem.

Piractwo – rozumiane dzisiaj szerzej niż tylko nielegalne kopiowanie – jest oczywiście również przedmiotem zainteresowania i prac Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 27 lutego 2025 roku resort wznowił działanie Zespołu ds. Przeciwdziałania Naruszeniom Prawa Autorskiego i Praw Pokrewnych, którego priorytetem jest wypracowanie narzędzi do walki z naruszeniami praw własności intelektualnej za pośrednictwem internetu. Szczegóły najdzie Pan Redaktor na naszej stronie: https://www.gov.pl/web/kultura/nowe-formy-piractwa-wymagaja-nowych-rozwiazan---wznawiamy-miedzyresortowa-wspolprace

Wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji i Ministerstwem Sprawiedliwości pracujemy również nad modelami i przepisami blokowania stron internetowych zawierających treści pirackie, w tym dotyczącymi live blockingu, ponieważ jednym z kluczowych sposobów kradzieży własności intelektualnej w sieci jest dziś kradzież transmisji sygnału telewizyjnego.

Jednocześnie wyraźnie podkreślam, że ministerstwo nigdy nie uznało i nigdzie nie twierdziło, że „nielegalne kopiowanie utworów jest dziś równie powszechne jak ponad 30 lat temu, gdy wprowadzano ustawę o prawie autorskim”. Natomiast w kwestii nas interesującej, czyli legalnego kopiowania w ramach dozwolonego użytku prywatnego, komplet materiałów znajdzie Pan na stronie: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12400254/katalog/13144039#13144039. Polecam Pańskiej uwadze przede wszystkim „Uzasadnienie” oraz „Ocenę Skutków Regulacji”.

Podstawą prawną objęcia czystych nośników opłatą reprograficzną jest art. 20 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Z poważaniem,

Piotr Jędrzejowski

 

Podstawowa teza, zawarta w tej odpowiedzi, jest absolutnie kuriozalna. Ministerstwo stwierdza mianowicie, że coś, co jest legalne i dozwolone (czyli tzw. własny użytek) musi zostać dodatkowo wynagrodzone poprzez opłatę reprograficzną. Inaczej mówiąc – nie wystarczy, że zapłacimy na przykład za płytę, kupioną legalnie w sklepie za kilkadziesiąt złotych. Jeśli zapragniemy – co w obecnych czasach jest już i tak ekstrawagancją i marginesem – zgrać sobie tę płytę na pendrive, żeby słuchać jej w samochodzie nieposiadającym już dzisiaj standardowo odtwarzacza CD, to musimy jeszcze dodatkowo zapłacić. Czyli, jeszcze inaczej mówiąc, dozwolony użytek staje się tak naprawdę użytkiem niedozwolonym, wymagającym dodatkowego wynagrodzenia.

Przy czym tego typu korzystanie z utworów jest, jako się rzekło, skrajnie rzadkie. Zdecydowana większość słucha w samochodzie czy na ulicy streamów, płacąc za nie w odpowiednim serwisie. Niemal nikt nie kopiuje filmów, bo DVD stały się dzisiaj ekscentryzmem dla kolekcjonerów. I tak dalej, i tak dalej.

Wdzięczny jestem MKiDN za udzieloną mi odpowiedź, bo ona jednoznacznie pokazuje, że nie mamy tutaj do czynienia z jakąkolwiek zasadną formą wynagrodzenia twórców za utracone korzyści, co jeszcze od biedy można by zrozumieć, tylko z ordynarnym podatkiem, którego jedynym celem jest dopieszczenie grupy, o której względy ubiega się obecna władza. Poprzednia ubiegała się również, ale mniej skutecznie.

Niestety, brakuje odniesienia się do takich właśnie rozwiązań w deklaracjach opozycji, która uwielbia uderzać w wysokie tony, sprawiając wrażenie, jakbyśmy byli już pod obcą okupacją, opowiadając o niszczeniu wolności słowa czy gwałtach na konstytucji, natomiast unika deklaracji dotyczących tego, jak zamierza sobie poradzić w tego typu kwestiach. Zamiast kolejnego wstrząsającego wystąpienia o złym Tusku chciałbym usłyszeć od przedstawicieli partii aspirujących do rządzenia, co poczną czy to z opłatą reprograficzną, czy z koszmarnym dla małych przedsiębiorców systemem SENT, czy też z systemem kaucyjnym, który zrobił z Polaków śmieciarzy. Tu jednak odpowiedzią jest milczenie.

Łukasz Warzecha

Warzecha-oplata-reprograficzna.jpg

Łukasz Warzecha: Opłata reprograficzna, czyli ordynarna kradzież

Pani minister Cienkowska jest z siebie bardzo zadowolona. Na X napisała: „Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych »nowych podatkach«. Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i kasety) i wprowadziliśmy prawo na miarę XXI wie...Czytaj dalej

 

Warzecha_1024x1024.jpg
Autor:
Łukasz Warzecha
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: