Kompromitacja reżysera Odysei. Christopher Nolan nie zna pierwotnego dzieła?

Wielkich echem odbił się w internecie wywiad chińskiej doktorantki i influencerki, Zhong Shu z reżyserem „Odysei” Christopherem Nolanem. Przeprowadzająca wywiad swoimi pytaniami wielokrotnie wprawiła filmowca w zakłopotanie, wykazując jego nieznajomość, lub brak zrozumienia pierwotnego tekstu Homera.
Na początku, studentka filozofii polityki z Boston College przypomniała, że Homer posługuje się uroczystym, tryumfalnym tonem. - On celebruje wojnę, cieszy się ze zwycięstwa Greków - wskazuje Shu, zwracając uwagę, że film Nolana jest pod tym względem dużo bardziej sceptyczny.
Hollywoodzki Odyseusz jest pełen wątpliwości, dręczony przez demony wojny, stawia pytania o sens wojny w czasie, gdy pewna epoka dobiega końca. W filmie pada nawet określnie „oto kończy się epoka brązu”. - Czy ten film pokazuje, że żyjemy w czasach schyłku cywilizacji? - pyta Zhu.
Christopher Nolan na początku zaprzeczył, by jego wizja zdecydowanie odbiegała od literackiego pierwowzoru. - Jeśli spojrzeć na to z pewnej perspektywy historycznej, nie sądzę, bym całkowicie nie zgadzał się ze sposobem, w jaki Homer opowiada tę historię. Pracowałem wcześniej nad filmem „Oppenheimer”, który w dużej mierze jest filmem o końcu świata, i z pewnością przeniosłem tę wrażliwość do tej adaptacji „Odysei” - wyjaśnił reżyser.
Zhu następnie stwierdziła, że idea pokuty, zadośćuczynienia nie istnieje w kulturze starożytnych Greków. - Nie ma go w języku greckim. Nie ma go w „Odysei” Homera. Istnieje natomiast w twojej „Odysei” -stwierdziła. Chińska studentka zapytała, czy Nolan celowo nadał swojej adaptacji chrześcijańskiego charakteru, skoro idea pokuty stanowi w filmie centralny motyw fabularny.
- Myślę, że to naprawdę dobre pytanie - stwierdził wyraźnie zakłopotany reżyser. - Myślę, że idea pokuty jest w pewnym sensie tym, co my, jako widzowie, wnosimy do tej historii. Nie wiem, czy w filmie rzeczywiście występuje pokuta - dodał, odcinając się niejako od zawartego w filmie przekazu. Jednocześnie Nolan podkreślił, że idea zadośćuczynienia ukazana w filmie nie ma charakteru stricte chrześcijańskiego.
W tym krótkim pytaniu Zhu uchwyciła paradoks współczesnego zachodniego ateizmu, który często nie zdaje sobie sprawy jak wiele poglądów na kwestie etyki i moralności wyniósł z chrześcijańskiego podłoża kulturowego.
- Żyjemy w czasach, w których od wielkości wymaga się przeprosin - stwierdziła następnie Shu. - Nazywamy wielkość „przywilejami” i domagamy się za nie przeprosin. Taka jest rzeczywistość Hollywoodu - powiedziała, nawiązując do licznych przykładów poprawności polityczno-ideologicznej we współczesnych megaprodukcjach.
- Zastanawiam się tylko, czy – jako jeden z największych gawędziarzy naszych czasów – nadal opowiadasz historię pełną przeprosin? - zapytała wprost.
Christopher Nolan przyznał pośrednio, że prowadził linię narracyjną zgodnie z oczekiwaniami lewicowo-liberalnej publiczności. - Kiedy mówimy o opowiadaniu historii, zawsze wchodzimy w dialog z oczekiwaniami odbiorców. Jest to więc energia czerpana zarówno od odbiorców, jak i płynąca z samej historii - wskazał.
Reżyser przyznał wprost, że nie postrzega przeszłości Zachodu, jako historii z której należy być dumnym.
- Czy będziemy traktować wielkość jako wartość absolutną, czy też jako coś wynikającego z demokratycznego, bardziej idealistycznego stanu filozoficznego, w którym żyjemy w dzisiejszym świecie, gdzie chcemy postrzegać ludzi jako równych? Czy musimy przepraszać za tę wielkość? Odpowiedź brzmi: tak, musimy, bo inaczej publiczność odrzuci tę wielkość - podkreślił, ponownie zwracają uwagę na światopogląd współczesnego widza Hollywood.
Źródło: YouTube/ Asmongold Clips
PR











